I ZespółIII ligaKSZOsezon 2025/26

Horror z happy endem – relacja z meczu KSZO – Sokół

W rozegranym dziś spotkaniu 32. kolejki III ligi, gr. IV piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski nie bez kłopotów pokonali drużynę Sokoła Kolbuszowa Dolna 2:1 (0:1), a gole dla naszego zespołu zdobywali Bartosz Waleńcik i Mateusz Majewski.

Choć Sokół jest beniaminkiem i jego jedynym celem jest utrzymanie się w gronie trzecioligowców, to jasnym było, że nie będzie to łatwe spotkanie. Piłkarze z Podkarpacia w trzech ostatnich meczach zdobyli bowiem siedem punktów, wygrywając z Czarnymi oraz Naprzodem, a jeszcze wcześniej remisując z Avią. Z kolei pomarańczowo-czarni mogli być podłamani po porażce z Chełmianką, przez którą ich sytuacja w tabeli się mocno skomplikowała.

I było to widać w pierwszych minutach meczu. Goście prowadzeni przez byłego piłkarza m.in. Cracovii i Widzewa Łódź, Sławomira Szeligę, weszli w mecz z determinacją, ambicją, ale i większą dojrzałością. Nie przypominali już tej nieco naiwnej drużyny z rundy jesiennej, z którą KSZO nie miał wówczas większych problemów. Z kolei w poczynaniach gospodarzy wyczuwalna była nerwowość i niepewność, a do tego szwankowała też decyzyjność. Najlepszym tego przykładem była sytuacja z 28. minuty meczu, kiedy to Dawid Kroczek zbyt długo zwlekał z podaniem pomimo tego, że miał obok siebie dwóch nieobstawionych kolegów, przez co akcja straciła tempo i zakończyła się jedynie nieprzekonującym dośrodkowaniem.

Nie można jednak powiedzieć, że nasz zespół nie próbował, nie walczył, natomiast brakowało konkretów. Silne uderzenie z rzutu wolnego Pawła Czajkowskiego wpadło jednak wprost w ręce doświadczonego Michała Gliwy, uderzenie głową Dawida Lisowskiego było niecelne, a dogrania Maksyma Horzhuia wzdłuż bramki nikt nie zdołał zamknąć. Goście nie ustrzegli się błędów w środkowej strefie boiska, co pozwoliło ostrowczanom napędzić kilka groźniejszych akcji, lecz brakowało z naszej strony szybszego, bardziej agresywnego pressingu, większej energii, czy po prostu przekonania. Graliśmy trochę na zaciągniętym ręcznym. Najlepszą sytuację w pierwszej części gry zmarnował w 34. minucie Dawid Kroczek, który po zgraniu Majewskiego ładnie zabrał się z akcją, ale pierwszy jego strzał zdołał obronić Gliwa, a dobitka była niecelna. Dwie minuty później goście mieli rzut wolny. Piłka po uprzednim zgraniu trafiła ostatecznie do Patryka Kapuścińskiego, który strzałem prostym podbiciem pokonał Bartosza Klebaniuka. Na trybunach zapanowała konsternacja, a atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej nerwowa. KSZO po raz kolejny musiał podnieść się z kolan.

I pomarańczowo-czarnym udała się ta niełatwa sztuka. Jak przyznał nasz trener, Łukasz Tarkowski w szatni padło kilka męskich słów, natomiast wydaje się, że równie mocno piłkarzy KSZO zmotywował gol dla Korony II Kielce, która już w 4. minucie swojego meczu objęła prowadzenie w Świdniku. Gospodarze wyszli naładowani pozytywną energią, ambitni, waleczni, zdeterminowani. Słowem: wreszcie wyglądali jak drużyna licząca się w walce o awans do II ligi i przede wszystkim, wiedząca czego chce. Pierwsze ostrzeżenie dał w 55. minucie Majewski, ale nieznacznie się pomylił, uderzając po dograniu od wszędobylskiego Horzhuia. Nasz napastnik po raz kolejny dał o sobie znać dziesięć minut później, ale znów zabrakło bardzo niewiele. Piłka po jego strzale głową i niechlujnej interwencji Gliwy nie przekroczyła jednak zdaniem arbitra linii bramkowej. Wreszcie jednak piłkarze KSZO dopięli swego. Horzhui dośrodkował idealnie na głowę Bartosza Waleńcika, a ten mimo asysty obrońców gości zdołał precyzyjnie uderzyć i dać nam wyrównanie. Nasz stoper był bardzo aktywny pod polem karnym gości, mógł nawet pokusić się o kolejnego gola, ale albo brakowało mu precyzji albo też na posterunku był Gliwa.

Napór pomarańczowo-czarnych jednak nie słabł. Jak zawsze aktywny był Horzhui, ale swoje zrobiły też zmiany trenera Tarkowskiego. To właśnie jeden z wprowadzonych w przerwie piłkarzy, czyli Daniel Morys popisał się mierzonym dośrodkowaniem, a Majewski pokazał, że jest jednym z najlepiej grających głową zawodników w tej lidze i dał nam prowadzenie. Goście nie zdołali już wyrównać – jedyne, na co było ich stać, to niecelne uderzenie z rzutu wolnego Bartłomieja Wiktora.

Po porażce z Chełmianką może cieszyć to, że nasz zespół się podniósł i odwrócił losy meczu. Pozostajemy w grze co najmniej o drugie miejsce, premiowane grą w barażach o II ligę. Jutro pozostaje nam trzymać kciuki za rezerwy Cracovii, które podejmą, a w przyszłą sobotę zmierzą się z KSZO. Dopóki piłka w grze, trzeba wierzyć i trzeba walczyć. A za dziś duże brawa, oby tak dalej!

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Sokół Kolbuszowa Dolna 2:1 (0:1)

0:1 Patryk Kapuściński 36 minuta

1:1 Bartosz Waleńcik 72 minuta

2:1 Mateusz Majewski 86 minuta

KSZO: Klebaniuk – Łazarz, Waleńcik, J. Czajkowski (46′ Morys) – Goc (46′ Marcinkowski), P. Czajkowski (79′ Nowak), P. Lisowski (46′ Lepiarz), Horzhui – Kroczek, D. Lisowski (68′ Górski) – Majewski.

Sokół: Gliwa – Khorolskiy, Kapuściński, Wołowiec, Zych, Mikrut (57′ Maj), Kitliński, Wiktor, Mokrzycki (57′ Skupiński), Posłuszny, Musik.

Żółte kartki: Waleńcik – Wołowiec, Kapuściński, Zych, Wiktor, Gliwa

Sędziował: Przemysław Berliński (Sieradz)

W kolejnym spotkaniu piłkarze KSZO zmierzą się na wyjeździe z rezerwami Cracovii. Mecz odbędzie się w sobotę, 23 maja o godzinie 12 w Rącznej (Cracovia Training Center).