Bez kategorii

Udane derby! Relacja z meczu KSZO – Czarni

Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zwyciężyli z Czarnymi Połaniec 3:0. Nie, to nie Prima Aprilis. Pomarańczowo – czarni kontynuują bardzo dobry okres gry w III lidze. Kolejna wygrana na wiosnę sprawiła, że przy porażce Orląt Radzyń Podlaski z Wisłoką Dębica awansowali jednocześnie na 5 miejsce.

Fantastyczny okres

Warto powiedzieć, że od 18 marca aż do teraz gracze z Ostrowca są niepokonani. Chodzi tutaj nie tylko o tak naprawdę 3 i pół meczu, ale w tym czasie nie stracili ani jednego gola. Jakuba Burka nie udało się pokonać rezerwom Korony Kielce, Avii Świdnik, Wisłoce Dębica w 2 połowie meczu, a także w ostatnim spotkaniu Czarnym Połaniec.

Bardzo dobra gra KSZO, a co za tym idzie konkretne liczby w defensywie trwają już zatem 315 minut. Na upartego można jeszcze dodać 3 minuty z 1 połowy w Dębicy, ponieważ tam gol na 2:0 padł w 42 minucie. Zatem mamy 318 minut bramkarza, od nowego sezonu, Wisły Płock z czystym kontem. To chyba najlepsza wizytówka przed walką o miejsce w składzie klubu z PKO BP Ekstraklasy.

Poza tym warto pochwalić ofensywę. W tym czasie klub z Ostrowca strzelił 7 bramek. Jesienią mieliśmy swojego bohatera i teraz tak naprawdę nie jest inaczej, aczkolwiek chodzi o inną osobę. Fantastyczną formę złapał Fryderyk Janaszek. Nowy nabytek naszego klubu wiosną zdobył już 4 bramki. Czy da się lepiej wprowadzić do klubu?

Dalej jednak dużo brakuje mu do wyczynu najlepszego snajpera ligi, który ma 14 trafień. Wiadomo, o kogo chodzi. Cieszy jego powrót na III-ligowe boiska po kontuzji.

Mecz pod kontrolą

Co działo się w samym meczu z Czarnymi? Można powiedzieć, że tak samo, jak w meczu Czechy – Polska pierwsze 2 minuty ustawiły spotkanie. Gospodarze zaczęli bardzo agresywnie, wysokim pressingiem i to się opłaciło.

Czarni rozpoczynali grę od środka boiska. Rozgrywali piłkę, ale robili to na tyle wolno, że Fryderyk Janaszek zdołał odpowiednio nacisnąć prawego obrońcę Czarnych i przejąć piłkę. Wpadł z nią w pole karne i dograł piłkę. Tam sprytem wykazał się Michał Nawrot, który wyprzedził bramkarza, dziubnął piłkę. Kapitan padł na murawę, był wyraźnie faulowany, a sędzia musiał wskazać na rzut karny. Tego na gola zamienił Janaszek. 2 minuta i 1:0 dla gospodarzy.

Czy po tym trafieniu mecz się uspokoił? Czarni chcieli przejąć inicjatywę, chcieli powoli grać piłką w ataku pozycyjnym, ale nie mieli takiej możliwości. Gospodarze dalej dobrze pracowali w wysokim pressingu, ponieważ to przynosiło im pożądany skutek.

W 15 minucie Franciszek Lipka rozegrał piłkę na prawą stronę do Pawła Zdyba. Ten podał piłkę do naszego młodzieżowca w pole karne. Lipka zachował się bardzo przytomnie. Zagrał wzdłuż bramki. Tam już czekał Janaszek i pusta bramka przed nim. Wystarczyło dołożyć nogę. Tak zrobił. Kwadrans i mamy 2:0.

Czy to na pewno ta rewelacja?

KSZO grał od samego początku na tyle pewnie, że rywale z Połańca nie mieli pomysłu na to, jak dojść pod pole karne rywali. Nie mówimy tutaj o wykreowaniu sobie dogodnej sytuacji, czy nawet strzeleniu gola. Do tego było im w tym meczu po prostu za daleko.

Można było się zastanawiać, czy to na pewno ta sama drużyna, której udawało się ogrywać Avię Świdnik i kilka innych klubów w ostatnim czasie. Przez okres aż do meczu z KSZO strzelali gole jak na zawołanie, a tutaj byli całkowicie niewidoczni w ofensywie.

Gdyby tego było mało, gospodarze postanowili podwyższyć wynik. Naprawdę bardzo dobrze dysponowani tego dnia byli zawodnicy na skrzydłach, aktywni byli wysoko grający boczni obrońcy. Po jednej z takich akcji Patryka Domagały na prawej stronie sędzia Karol Wójcik podyktował rzut wolny na skraju pola karnego. Piłkę dośrodkował Michał Nawrot, a akcję wykończył Damian Mężyk. Wrzutka była idealna, strzał głową wcale nie gorszy.

Frustracja widoczna gołym okiem

Czarni nie radzili sobie z naciskiem KSZO. Gospodarze tego dnia walczyli, jakby było ich o kilku więcej na boisku. Można również powiedzieć w drugą stronę. Gra wyglądała tak, jakby gości było o kilku mniej. W sumie od 66 minuty grali w 10. Za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał kapitan przyjezdnych Konrad Misztal.

Od tego czasu w zasadzie nie działo się zbyt wiele. Gospodarze zaczęli grać więcej piłką. Oczywiście nie chcieli ewentualnych strat. Rywale musieli biegać za piłką i w kilku przypadkach to właśnie wywoływało u nich frustrację. Niepotrzebne faule, nawet bez piłki.

Tak naprawdę był to tylko pokaz bezsilności drużyny z Połańca.

W następnym meczu KSZO zmierzy się w Okręgowym Pucharze Polski w Rudkach z miejscowym GKS. Mecz odbędzie się w środę 5 kwietnia o godzinie 16:00.

W przypadku ligi w następnej kolejce KSZO jedzie do Nowego Targu na mecz z Podhalem. To spotkanie rozegrane zostanie w sobotę o godzinie 16:00.
Jeśli chodzi o klub z Połańca, tych czeka starcie z Podlasiem Biała Podlaska. Klub z województwa świętokrzyskiego zagra u siebie w najbliższą sobotę o godzinie 12:00.

KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Czarni Połaniec 3:0 (2:0)

Bramki: Fryderyk Janaszek 1 z karnego, 16, Damian Mężyk 58.

KSZO: Burek – Domagała, Jarzynka, Mężyk, Maidanevych – Zdyb (79 Chernii), Kafel, Lipka, Nawrot (68 Żebrowski), Janaszek (Bełczowski) – Mażysz (45 Pawlik).

Czarni: Wieczerzak – Smoleń, Wątróbski, Bakowski, Misztal – Kałaska, Wiktor (71 Śledź), Kardyś, Łąk (36 Żądło), Galara – Martinez (82 Płużek).

Żółte kartki: Janaszek – Misztal

Czerwona kartka: Misztal 66 (za dwie żółte)