Szalony remis przy Świętokrzyskiej – relacja z meczu KSZO – KS Wiązownica
W rozegranym dziś meczu 20. kolejki III ligi gr. IV piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zremisowali z KS Wiązownica 3:3 (2:1). Spotkanie było niezwykle emocjonujące i obfitowało w dużo zwrotów akcji.
Kto zdecydował się na spędzenie dzisiejszego słonecznego, choć zimnego popołudnia przy Świętokrzyskiej, ten z pewnością się nie rozczarował. No dobra, rozczarowanie mogło być spowodowane jedynie brakiem wywalczenia przez KSZO kompletu punktów, ale biorąc pod uwagę, że po pierwszym kwadransie już przegrywaliśmy, a do tego graliśmy w osłabieniu, to nie można takiego wyniku traktować jak porażkę, mimo, że przecież graliśmy ze zdecydowanie niżej notowanym rywalem.
Tyle, że KS Wiązownica to zespół, który ewidentnie nam nie leży. Z pięciu dotychczas rozegranych spotkań na poziomie III ligi ostrowczanie wygrali zaledwie raz. I to nie uległo zmianie po zakończeniu dzisiejszego meczu. Meczu, który obfitował w kuriozalne gole i kuriozalne sytuacje ogółem.
Pierwsza z nich zakończyła się skuteczną interwencją Mateusza Jarzynki, który ze spokojem zażegnał niebezpieczeństwu na połowie KSZO. Niestety, nie chodziło o jakąś groźną akcję drużyny gości, ale o… wbiegnięcie na boisko psa, przez co, prowadzący spotkanie arbiter musiał je przerwać. Sympatyczny piesek nie dawał jednak za wygraną, a kolejnym razem powstrzymał go kierownik zespołu gospodarzy, czyli Rafał Borek.
Niestety dla Mateusza Jarzynki i dla KSZO, to była jego ostatnia udana interwencja dzisiejszego dnia. Mało tego, stoper KSZO kilka minut później zarobił żółtą kartkę, gdy składając się do strzału w polu karnym rywali trafił nogą w przeciwnika, przez co obaj zawodnicy mocno ucierpieli. I o ile w tej sytuacji można dyskutować, czy arbiter nie ukarał naszego zawodnika zbyt pochopnie i zbyt surowo – ba, gracze KSZO domagali się nawet podyktowania rzutu karnego – o tyle dwie minuty później, gdy „Jarza” wyciął gracza rywali równo z trawą, nie było już najmniejszych wątpliwości. Druga żółta kartka, w konsekwencji czerwona i niepotrzebny, przedwczesny prysznic. Chyba jedynie nerwy po poprzedniej sytuacji mogą w jakimkolwiek stopniu tłumaczyć 26-letniego obrońcę.
W tym momencie przegrywaliśmy już 0:1, ponieważ równie nieodpowiedzialnie zachował się Maciej Kołoczek, próbując zgrywać piłkę głową do Oskara Klona. Nie zauważył jednak, że za jego plecami czai się już Sebastian Rak, który skorzystał z prezentu, minął Klona i otworzył wynik meczu. Chwilę później mogło być już nawet 2:0, ale po kontrze gości i zagraniu Macieja Toni, Arkadiusz Kasia w dogodnej sytuacji zdecydowanie zbyt lekko uderzył na bramkę, zamiast właściwie zapytać się Klona, w który róg strzelać.
Jeśli mielibyśmy podsumować pierwszą część meczu jakimś znanym cytatem, do głowy przychodzi nam ten Jerzego Władysława Engela w przerwie meczu MŚ 2002 Korea Południowa – Polska. „Pierwsze piętnaście-dwadzieścia minut per-fekt, a później… oddaliśmy pole. Oddaliśmy pole!”. Nie wiemy, czy takie lub podobne słowa zostały wypowiedziane w szatni przez trenera KS Wiązownica Waldemara Warchoła, ale pasują do postawy jego zespołu jak ulał.
W drużynie gospodarzy podobać mógł się wszędobylski Dominik Pisarek. Napastnik KSZO był bardzo dynamiczny, szukał gry, a z kolei piłka szukała jego. Przebojowość, świetną technikę oraz panowanie nad piłką pokazywał z kolei raz po raz Kyryło Seńko. Ukrainiec bardzo śmiało poczynał sobie na prawej stronie boiska w przeciwieństwie do swojego vis-a-vis, czyli Adama Kramarza, zmienionego tuż przed upływem godziny gry.
Pierwsze ostrzeżenie dla drużyny gości przyszło za sprawą niecelnej główki Bartosza Zimnickiego po dograniu od Dariusza Brągiela. Groźnie było też, gdy w ciągu jednej akcji ostrowczanie trzykrotnie uderzali na bramkę. Najpierw – Damian Mężyk głową po bardzo ładnej centrze Michała Nawrota. Następnie – Dariusz Brągiel, którego strzał zdołali zablokować obrońcy gości, aż wreszcie Pisarek, którego uderzenie przewrotką powędrowało nieznacznie nad poprzeczką bramki Kacpra Piechoty.
Bramkarz KS Wiązownicy był też jednym z tych zawodników, dla których dzisiejszy występ nie należał – mówiąc eufemistycznie – do najbardziej udanych. 19-letni golkiper sprokurował rzut karny, który na bramkę zamienił Pisarek, a wcześniej nie popisał się też przy kolejnym kuriozalnym golu. Po centrze z rzutu rożnego Nawrota piłkę przedłużył Rak, ta dostała naprawdę dziwnej trajektorii, aż w końcu minęła linię bramkową obok kompletnie zaskoczonego golkipera gości. Swoje okazje w tej części gry mieli jeszcze Damian Mężyk (niepewna interwencja Piechoty) oraz Kyryło Seńko (nie „dokręcił” dobrze piłki), dlatego ostrowieccy kibice, którym w przerwie fajną rozrywkę zapewnił niesamowity Damian Bąbol mogli z optymizmem oczekiwać drugiej części gry.
Niestety, podopieczni Andrzeja Wójcika (zastępował dziś zawieszonego za kartki Rafała Wójcika) rozpoczęli drugą połowę tak samo źle jak pierwszą. A nawet jeszcze gorzej, bowiem w jej pierwszym kwadransie stracili dwa gole. Najpierw nie popisał się Patryk Domagała, którego ograł Sebastian Rak, tym samym strzelając swojego drugiego, a w zasadzie trzeciego gola dzisiejszego popołudnia, a następnie Patryk Serafin kapitalnie przymierzył zza pola karnego, wcześniej przyjmując jeszcze piłkę na klatkę piersiową. 2:3, ostrowczanie znów leżeli na deskach.
Końcowe fragmenty meczu to przewaga KSZO, który miał nieco więcej z gry, ale też nie można powiedzieć, że stwarzane przez nasz zespół sytuacje były stuprocentowe. Uderzenie z 35 metrów z rzutu wolnego Michała Nawrota, strzały Mohila czy Pisarka, które nie mogły jednak zagrozić bramce gości, nie zwiastowały wyrównania. Ale ambicja pomarańczowo-czarnych została wynagrodzona. Patryk Domagała zrehabilitował się posyłając precyzyjne dośrodkowanie wprost na głowę Yevheniya Mohila, a debiutujący w naszym zespole Ukrainiec skierował piłkę do siatki, ustalając tym samym wynik spotkania.
Można gdybać, jak zakończyłby się mecz, gdyby nie czerwona kartka Mateusza Jarzynki czy niefortunna interwencja Macieja Kołoczka. Natomiast rację miał też trener Warchoł, określając swoich obrońców mianem „Świętych Mikołajów”. Dziś przy Świętokrzyskiej panował ofensywny, radosny, momentami nieco naiwny futbol, który dał kibicom dużo radości, śmiechu, ale i sporo materiału do przemyśleń dla obu trenerów. Ofensywy na plus, defensywy na minus, zasłużony remis – tak najkrócej można by podsumować postawę zawodników z Ostrowca i Wiązownicy w dzisiejszym spotkaniu.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – KS Wiązownica 3:3 (2:1)
0:1 Sebastian Rak 11 minuta
1:1 Sebastian Rak 29 minuta bramka samobójcza
2:1 Dominik Pisarek 41 minuta rzut karny
2:2 Sebastian Rak 50 minuta
2:3 Patryk Serafin 61 minuta
3:3 Yevhenii Mohil 78 minuta
KSZO: Klon – Kołoczek (59’ Mazurek I), Jarzynka, Mężyk, Brągiel – Seńko (73’ Tymoszenko), Orlik (19’ Domagała), Nawrot, Zimnicki, Kramarz (59’ Kołoczek) – Pisarek.
Wiązownica: Piechota – Cieśla, Tabor, Kordas, Płaneta (90’ Markiewicz) – Tonia, Omuru (66’ Bacza), Serafin, Janiczak (46’ Wójcik) – Rak, Kasia.
Żółte kartki: Jarzynka – Janiczak, Piechota, Cieśla, Płaneta.
Czerwona kartka: Mateusz Jarzynka (16. minuta, KSZO, za drugą żółtą)
Sędziował: Daniel Bołoz (Tarnów)
W kolejnym spotkaniu pomarańczowo-czarni zmierzą się na wyjeździe z Podlasiem Biała Podlaska. Spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę, 16 marca o godzinie 18.
