Koniec serii – relacja z meczu KSZO – Sandecja
W rozegranym wczoraj spotkaniu 25. kolejki Betclic III ligi piłkarze KSZO ulegli prowadzącej w tabeli Sandecji Nowy Sącz, przegrywając po bardzo emocjonującej końcówce 1:2 (0:1). Na pocieszenie, ostrowczanie zdołali jednak utrzymać drugą pozycję w ligowej tabeli.
Takiej atmosfery zarówno na Świętokrzyskiej, jak i w całym mieście nie było już od bardzo, bardzo dawna. Przemarsz kibiców, filmy z zaproszeniami zarówno od piłkarzy, jak i lokalnych polityków, w tym prezydenta Artura Łakomca, specjalnie uruchomiona dla kibiców linia autobusowa, dzięki której ci mogli wrócić z meczu, czy wreszcie pięć tysięcy sprzedanych biletów. Były też i atrakcje na stadionie – malowanie twarzy, pomarańczowa wata cukrowa czy balony z helem. Ostrowiec znów tak prawdziwie żył meczem, znów wierzył, znów cofnął się gdzieś do starych, fajnych czasów… I-ligowych, a może nawet i Ekstraklasowych…Na boisku też dużo się działo. I to od samego początku. Nie było tak, że stawka spotkania sparaliżowała obydwie ekipy, wskutek czego kibice otrzymali niestrawne piłkarskie danie. Wręcz przeciwnie – było dużo walki, dużo składnych akcji, a ciężar gry przenosił się raz po raz z jednego pola karnego na drugie. Ok, było też wiele takich sytuacji, w których to nerwowość i emocje brały górę, brakowało wykończenia, ostatniego podania czy nawet skutecznego wyjścia spod pressingu, ale nie można powiedzieć, żeby któraś z drużyn nie dojechała sportowo.Niestety, z perspektywy około pięciu tysięcy kibiców, którzy w ten piękny sobotni wieczór zasiedli na trybunach Stadionu Miejskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim nie zgadzało się to, co najważniejsze, czyli wynik. Już w czwartej minucie meczu najskuteczniejszy strzelec w lidze, Rafał Wolsztyński, potwierdził swój kunszt płaskim i mocnym strzałem z rzutu wolnego. Można tu wrzucić drobny kamyczek do ogródka Bartosza Klebaniuka, który był zasłonięty przez co nie interweniował skutecznie, natomiast po prostu nie wypada nie docenić strzelca. Później swoje sytuacje mieli jedni i drudzy. Jakub Wilczyński trafił w słupek, a w odpowiedzi Martin Polacek fantastycznie interweniował po uderzeniach Dominika Pisarka i dwukrotnie Mateusza Nowaka. Aktywny był również i Wolsztyński, chcący zdobywać w meczach z KSZO kolejne gole. Groźnie zrobiło się pod naszą bramką także tuż przed przerwą po niepewnej interwencji Klebaniuka, ale na nasze szczęście piłkę udało się wybić niemalże z linii bramkowej. Po zmianie stron obraz gry się zbytnio nie zmienił. KSZO bardzo ambitnie dążył do zmiany rezultatu, natomiast Sandecja wykorzystując zwłaszcza ofensywnie usposobionych bocznych obrońców i pomocników odgryzała się kontrami. W drużynie gości prym wiódł zwłaszcza Daniel Pietraszkiewicz, którego w przynajmniej dwóch sytuacjach świetnie powstrzymał Klebaniuk, ale to, co najgroźniejsze miało akurat nadejść z innej strony…Pomarańczowo-czarnym można było zarzucić nieskuteczność, czy zbytnią nerwowość, ale na pewno nie brak ambicji, czy intensywności w graniu. Podopieczni Radosława Jacka momentami byli niczym pięściarz, spychający swojego rywala na przysłowiowe liny, egzekwując wiele rzutów rożnych czy wolnych. Dwukrotnie po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry w polu karnym gości świetnie znalazł się Damian Mężyk, lecz brakowało mu celności. Innym razem z kolei świetnym refleksem popisał się Polacek, gdy interwencję po strzale Nowaka utrudnił mu jeszcze rykoszet. Słowem: lider górował doświadczeniem, ale pretendent nie miał zamiaru tanio sprzedać skóry….Wreszcie nadeszło pięć ostatnich minut regulaminowego czasu gry. Najpierw ostrowiecki stadion oszalał, gdy po dośrodkowaniu wprowadzonego z ławki Macieja Kołoczka, najskuteczniejszy strzelec KSZO, Dominik Pisarek klatką piersiową wbił piłkę do bramki Polacka. Niestety, ostatnie słowo należało do gości – błąd defensywy KSZO sprawił, że piłka w polu karnym trafiła do kompletnie nieobstawionego Kacpra Talara. Przytomne skrócenie pola gry przez Klebaniuka na nic się zdało…. Pomimo olbrzymiej ambicji ostrowczanie w ciągu kilku ostatnich minut nie byli w stanie zmienić niekorzystnego wyniku. Kilka długich piłek, prób dryblingów, czy wreszcie strzał Eryka Galary już z doliczonego czasu gry nie mogło zaskoczyć Sandecji, która dzięki temu zwycięstwu umocniła się na pozycji lidera gr. IV III ligi. Ostrowczanie punktów dziś nie zdobyli, ale z pewnością swoją postawą zdobyli serca tłumnie zgromadzonych przy Świętokrzyskiej kibiców, których wsparcie było wczoraj nieocenione. Liczymy, że wielu fanów wróci na stadion przy okazji kolejnych spotkań, że na dobre złapią tego uzależniającego, piłkarskiego bakcyla. Pomarańczowo-czarni przegrali bitwę, ale wojna wciąż trwa. Czy o awans bezpośredni, czy o baraże łatwo nie będzie, bo ich kolejnymi rywalami będą rezerwy Korony Kielce, które wygrały wczoraj w Tarnobrzegu oraz mocno rozpędzona Chełmianka. Dziś jednak dla pomarańczowo-czarnych brawa, a dla Sandecji gratulacje za zwycięstwo i pokazanie klasy jako lider. Tu ważna adnotacja – z wyjątkiem Martina Polacka, który nie powstrzymał się przed pokazaniem kilku prowokacyjnych gestów w stosunku do naszych kibiców… Szkoda, bo golkiperowi Sandecji wczoraj najlepiej wychodziło przemawianie pod kątem stricte sportowym…KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Sandecja Nowy Sącz 1:2 (0:1)0:1 Rafał Wolsztyński 4 minuta1:1 Dominik Pisarek 86 minuta1:2 Kacper Talar 88 minutaKSZO: Klebaniuk – Morys (76′ Kołoczek), Mężyk, Łazarz (83′ Mazurek), Lis – Dziedzic, Jarzynka, Orlik (58′ Galara), Nowak (76′ Kafel), Zimnicki – Pisarek.Sandecja: Polacek – Smajdor, Słaby (49′ Szczudliński), Rutkowski, Kowalik – Talar, Kołbon, Skałecki, Wilczyński, Pietraszkiewicz (81’ Kwietniewski) – Wolsztyński (81′ Budziński). Żółte kartki: Dziedzic – Słaby, Wilczyński, Skałecki.Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola)W następnej kolejce pomarańczowo-czarni zmierzą się na wyjeździe z rezerwami Korony Kielce. Mecz odbędzie się w czwartek, 17 kwietnia o godzinie 16:30.
