Bez bramek w Krakowie – Relacja z meczu Wisła II – KSZO + wypowiedzi trenerów.
W rozegranym wczoraj spotkaniu 13. kolejki III ligi gr. IV piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zremisowali bezbramkowo z rezerwami Wisły Kraków. Pomarańczowo-czarni przez większość meczu musieli grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Bartosza Waleńcika.
To był mecz z gatunku tych, w których – z perspektywy KSZO – więcej można było stracić niż zyskać, nawet (a może zwłaszcza?) biorąc pod uwagę, że przed tą kolejką obie ekipy dzieliło trzynaście miejsc w tabeli i aż szesnaście punktów oraz fakt, że „Biała Gwiazda” jest najgorzej broniącym zespołem w lidze. Ponadto, w ostatniej kolejce obie ekipy schodziły z boiska w kompletnie odmiennych nastrojach – ostrowczanie przed własną publicznością ponieśli pierwszą ligową porażkę, zaś podopieczni Karola Nędzy wygrali na trudnym terenie w Kielcach.
I to potwierdziło się na boisku. Goście, osłabieni m.in. brakiem Damiana Lepiarza, dali narzucić Wiśle swój styl gry, sami z rzadka goszcząc pod bramką Antona Cziczkana. Uwydatniło się to zwłaszcza po czerwonej kartce dla Bartosza Waleńcika, który po złym przyjęciu piłki musiał ratować się taktycznym faulem na wychodzącym Karolu Tokarczyku, nie pozostawiając arbitrowi wyboru.
Jednak już od samego początku meczu Wiślacy zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką Bartosza Klebaniuka. Najpierw, po dograniu z rzutu wolnego Wiktora Szywacza, nieznacznie pomylił się Igor Woś, później uderzenie Wiktora Staszaka zostało zablokowane przez naszych defensorów, a z kolei strzał Jana Molendy bez trudu chwycił w ręce Klebaniuk. Nasz bramkarz dobrze interweniował również po strzale z dystansu Szywacza, wybijając piłkę na rzut rożny. Pomarańczowo-czarni odpowiedzieli próbą uderzenia piętą Waleńcika po wrzucie z autu oraz tyleż mocnym, co niecelnym strzałem Jakuba Górskiego z okolic dziesiątego metra.
Po czerwonej kartce trener KSZO, Artur Renkowski, musiał m.in. przesunąć Pawła Czajkowskiego na pozycję środkowego obrońcy, przez co przewaga gospodarzy w środkowej strefie boiska stała się jeszcze widoczniejsza. Ostrowczanie bazowali w dużej mierze na indywidualnych akcjach dobrze dysponowanych skrzydłowych – Jewgenija Bełycza oraz Jakuba Górskiego oraz stałych fragmentach gry. Po jednym z nich, w samej końcówce spotkania, szalę zwycięstwa na stronę KSZO przechylić mógł Paweł Czajkowski, lecz z najbliższej odległości główkował obok słupka.
Zanim jednak to nastąpiło, to gospodarze byli bliżsi zdobycia gola. Jeszcze przed przerwą szybkie podania w polu karnym wymienić zdołali Tokarczyk z Szywaczem, jednak ten drugi naciskany przez obrońców KSZO uderzył zbyt lekko, przez co Klebaniuk nie miał kłopotów z interwencją. W 44. minucie umiejętności kapitana rezerw „Białej Gwiazdy” znów dały o sobie znać, ale jego uderzenie z pierwszej piłki nieznacznie minęło naszą bramkę. Słowem: po zmianie stron mogliśmy oczekiwać dalszego naporu gospodarzy i kolejnych szans pod bramką Klebaniuka.
I to się sprawdziło. W 53. minucie po niedokładnym wybiciu pressowanego Klebaniuka do opuszczonej przez niego bramki uderzył Staszak, na nasze szczęście jednak się pomylił. Kilka minut później Tokarczyk, będąc już w polu karnym, zdołał obrócić się z piłką, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez naszych defensorów. Później, nasz golkiper dobrze interweniował jeszcze po strzale Sukiennickiego, zaś tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra piłka po strzale Dawida Gapa minimalnie minęła słupek naszej bramki.
Pomarańczowo-czarni – co nie może dziwić – przez większą część drugiej połowy meczu byli stroną broniącą, z rzadka zapędzając się pod bramkę Cziczkana. Mocno pracował m.in. Mateusz Majewski, raz po raz tocząc pojedynki z defensorami Wisły, ale brakowało mu wsparcia z linii pomocy. Jakkolwiek szkoda świetnej szansy Pawła Czajkowskiego, tak w ogólnym rozrachunku ten przywieziony z Krakowa punkt należy szanować.
Dla KSZO był to czwarty mecz z rzędu bez wygranej, tak więc możemy mówić o delikatnym kryzysie. Na nasze szczęście, czołówka tabeli jest dość wyrównana – prowadzące Avia, KSZO i Wiślanie mają na swoim koncie po 26 punktów, mając cztery punkty przewagi nad grupą pościgową, której przewodzą Wisłoka i Chełmianka. Oby pomarańczowo-czarni zaczęli w kolejnych meczach lepiej punktować i skończyli rundę jesienną przynajmniej w czołowej trójce.
Artur Renkowski (trener KSZO): „Jak nie idzie, to „po całości”. Czasem takie sytuacje jak ta w pierwszej połowie się zdarzają, akurat w momencie gdy jesteśmy na takim etapie kryzysowym, nie mamy zwycięstw… I wiadomo, wtedy ta spirala się nakręca, tak było dzisiaj. Musimy zobaczyć to spotkanie, dalsza część spotkania jak na granie w dziesięciu była pozytywna. To akurat dobrze u nas wygląda jak gramy w osłabieniu. Dążyliśmy do tego, żeby tutaj zwyciężyć i tworzyć sytuacje, choć tych sytuacji nie było dużo, myślę, że więcej było jak graliśmy po jedenastu. Też nie można tego meczu odbierać jako dwóch punktów straconych, bo z przebiegu spotkania raczej jest to punkt zdobyty. I tyle. Trzeba jak najszybciej wrócić do zwyciężania, raczej nie ma lepszego spotkania niż taki mecz na szczycie z Chełmianką.
Po czerwonej kartce obniżyliśmy przede wszystkim Pawła Czajkowskiego do linii obrony i graliśmy trójką w środku pomocy, przez co przestrzenie między formacjami były spore i widać było, że między nami często zawodnicy Wisły grali te piłki, w drugiej połowie tak samo, między formacje. Tego środka nie zamykaliśmy dobrze, ale też z drugiej strony jak zamykaliśmy to zaraz były dośrodkowania z bocznego sektora. Chcieliśmy zachować szybkość z przodu, czekać na kontrataki, kilka tych szybkich ataków było w drugiej połowie, to dalej mamy do poprawy, tak jak w meczach z Kraśnikiem, Lubaczowem mieliśmy sporo tych ataków szybkich, tak tutaj też. I w takim spotkaniu trzeba przede wszystkim wykorzystać stałe fragmenty gry, ich mieliśmy sporo, tu też Paweł Czajkowski miał piłkę na głowie w końcowych minutach. W takim meczu gdzie grasz w osłabieniu na pewno trzeba szukać stałych fragmentów gry jako okazji do zdobycia bramki.
Z perspektywy oczekiwań na pewno można powiedzieć, że KSZO nie zdobył dziś jednego punktu, tylko stracił dwa, natomiast z perspektywy przebiegu spotkania zdobywa jeden. Jesteśmy w takim momencie słabszym, kryzysowym, lepiej żeby on przyszedł teraz niż na wiosnę, bo wtedy wszystko będzie się decydowało. Chcieliśmy już dzisiaj się przełamać, ale niestety to nie nadeszło. Nie można odmówić drużynie walki, zaangażowania, ale są inne kwestie, które musimy ciągle poprawiać, bo one są kluczowe i później wpływają na przebieg spotkań i wyników ostatecznych.
Co do poprawy przed kolejnym meczem? Na pewno budowanie gry, tak jak tu było to widać od pierwszych minut, bo z własnego budowania mamy czerwoną kartkę, kilka strat, także na pewno zachowania z piłką, bez piłki, do tego żeby tworzyć sytuacje, ponieważ mamy jakościowych zawodników z przodu, którym musimy częściej dostarczać piłkę, bo na pewno tego trochę brakuje”.
Karol Nędza (trener Wisły II): „Powiem szczerze, że my jako drużyna nie akceptujemy tego miejsca w tabeli, nie uważamy, że ono odzwierciedla naszą pracę, przede wszystkim nasz wkład i zaangażowanie, ale też w większości meczów umiejętności. Dzisiaj jest niedosyt, bo mając od 24. minuty po czerwonej kartce przewagę liczebną, chcieliśmy ten mecz wygrać i czuliśmy, że jest to w naszym zasięgu. Natomiast też powiem szczerze, że w pierwszych dwudziestu kilku minutach, kiedy spotkanie było wyrównane pod względem liczebności, nie czułem, że jesteśmy zespołem gorszym, że KSZO nas całkiem zdominował, więc uważam, że z punktu widzenia przewagi liczebnej jest niedosyt, ale też muszę podkreślić, że graliśmy mimo wszystko z bardzo mocnym zespołem.
Realizowaliśmy plan, jaki mieliśmy na ten mecz, zarówno otwarcie, budowanie, jak i finalizację w trzeciej tercji. Wiedzieliśmy, że KSZO bardzo głęboko broni w defensywie, że bardzo mocno wchodzą w piąty metr, w jedenasty metr i wiedzieliśmy, że będziemy musieli szukać wycofanej piłki do uderzenia na wysokości szesnastego metra. Szukaliśmy tego i uważam, że mieliśmy kilka takich sytuacji, gdzie wycofaliśmy tą piłkę na szesnasty metr, natomiast z tylu piłek wycofanych przynajmniej jedną bramkę musimy zdobyć, jeżeli chcemy myśleć o trzech punktach z takim przeciwnikiem jak KSZO”.
Wisła II Kraków – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:0
Wisła II: Cziczkan – Chmiel, Woś, Colley, Wiśniewski – Molenda (69′ Cymbaluk), Staszak – Olejarka (69′ Gap), Szywacz, Sukiennicki – Tokarczyk.
KSZO: Klebaniuk – Marcinkowski, Walencik, Lis – D. Lisowski (66′ Zięba), Czajkowski, P. Lisowski (77′ Nowak), Goc (66′ Morys) – Górski, Belych (77′ Galara) – Majewski.
Żółte kartki: Staszak, Molenda, Cymbaluk – Klebaniuk, Górski.
Czerwona kartka: Bartosz Waleńcik (24. minuta, KSZO, za faul taktyczny)
Sędziował: Sebastian Godek (Rzeszów)
W następnej kolejce piłkarze KSZO zmierzą się u siebie z Chełmianką Chełm. Początek meczu w sobotę, 25 października o godzinie 17 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.
