Zapowiedź meczu z Granatem Skarżysko – Kamienna
Po inauguracji sezonu czas na pierwsze spotkanie przed własną publicznością – już jutro o godzinie 20 pomarańczowo-czarni podejmą przy Świętokrzyskiej zwycięzcę III ligi świętokrzysko-małopolskiej z poprzedniego sezonu – Granat Skarżysko-Kamienna. Spotkanie, które – co nietypowe – rozegrane zostanie przy sztucznym oświetleniu zapoczątkuje swoisty maraton domowych pojedynków w wykonaniu podopiecznych trenera Rafała Lasockiego – w odstępie 14 dni w Ostrowcu gościć będą także kolejno: Unia Tarnów, Wierna Małogoszcz i Garbarnia Kraków.
Pierwsze lata obecnego stulecia to dla ekipy ze Skarżyska walka w IV lidze, z przerwą na sezon 2008/09, kiedy to dość szczęśliwie wskutek reorganizacji rozgrywek oraz dzięki wygranym barażom z MZKS Alwernia niebiesko-biało-czerwoni znaleźli się w III lidze, co ciekawe o dwa punkty wyprzedzając rezerwy KSZO SSA Ostrowiec Świętokrzyski. Nie na długo. Przedostatnie miejsce w tabeli pokazało, że dla skarżyszczan były to po prostu za wysokie progi i przez dwa kolejne sezony ekipa z Rejowa rywalizowała w zreorganizowanej już IV lidze. Pierwszy sezon po spadku z początku wydawał się być dla sympatyków Granatu koszmarem. Po rundzie jesiennej sezonu 2009/10 drużyna naszego jutrzejszego rywala zajmowała przedostatnie miejsce z zawstydzającym bilansem jedenastu punktów w piętnastu meczach, oglądając plecy takich potęg jak Piaskowianka Piaski czy ŁKS Łagów. Groźba spadku do okręgówki stawała się bardzo realna. Działacze Granatu dokonali zmiany na stanowisku trenera i szybko okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Ireneusz Pietrzykowski, który wówczas objął Granat zaczął z grubej rury. Granat, dodatkowo wzmocniony takimi piłkarzami jak: Konrad Majcherczyk, Marek Basąg, Marcin Kołodziejczyk czy Michał Prus – Niewiadomski (wszyscy przybyli z Nidy Pińczów) w tabeli rundy wiosennej zajął pierwsze miejsce, nie przegrywając ani jednego meczu. Skarżyszczanie w kolejnym sezonie poszli za ciosem – wygrali IV ligę i uzyskali promocję do III ligi małopolsko-świętokrzyskiej, w której występują do dziś i co więcej, są jej czołową drużyną. Czwarte miejsce w sezonie 2011/12 jako beniaminek, następnie trzecie w sezonie 2012/13 i wreszcie wygranie ligi w niedawno zakończonym sezonie, co pozwoliło się zakwalifikować do baraży o II ligę – to najnowsze dokonania podopiecznych trenera Pietrzykowskiego. W starciu z Sokołem Ostróda Granat musiał jednak uznać wyższość rywali, przegrywając po rzutach karnych. Ponadto, nasz jutrzejszy rywal w ostatnim sezonie dotarł aż do finału Okręgowego Pucharu Polski, eliminując w ćwierćfinale pomarańczowo-czarnych. Tam jednak został zdemolowany przez Łysicę Bodzentyn, która pokonała drużynę ze Skarżyska aż 5:0.
Oprócz wspomnianego już wcześniej starcia w OPP, w którym skarżyszczanie wygrali z KSZO 3:1 (trafienie dla KSZO Mateusza Mąki z rzutu karnego), także w potyczkach ligowych to niebiesko-biało-czerwoni byli górą. 1:0 w Skarżysku oraz 3:0 w Ostrowcu Świętokrzyskim i Granat, okazał się być jedną z trzech ekip (obok Wisły II i Hutnika), z którą w poprzednim sezonie nie zdobyliśmy choćby punktu oraz jedną z dwóch (obok Hutnika), przeciwko której pomarańczowo-czarni nie zdobyli bramki w starciach w lidze. Niemały wpływ na taki stan rzeczy miał Marcin Kołodziejczyk. 28-letni pomocnik, który od tego sezonu jest także asystentem trenera Pietrzykowskiego, w dwóch ostatnich sezonach był mózgiem całej drużyny – w sezonie 2013/14 zdobył aż 19 bramek, stając się tym samym wicekrólem strzelców ligi oraz najlepszym snajperem, jeśli uwzględnić tylko i wyłącznie drużyny z naszego województwa. Sezon wcześniej Kołodziejczyk 11 razy pokonywał bramkarzy rywali. Co prawda, 10 z 30 bramek „Mały” zdobył dzięki strzałom z jedenastego metra, ale nie umniejsza to wcale jego zasług. Kołodziejczyk ani razu nie spudłował z rzutu karnego, co w przypadku drużyny, która stwarza sobie dużo sytuacji do zdobycia bramki nie jest bez znaczenia. W poprzednim sezonie Marcin zdobył bramkę z rzutu karnego w spotkaniu rundy wiosennej, które zostało rozegrane w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz zaliczył dwa trafienia we wspomnianym wcześniej spotkaniu Pucharu Polski na szczeblu okręgu świętokrzyskiego. Oprócz Kołodziejczyka do kluczowych postaci w drużynie niebiesko-biało-czerwonych zaliczyć możemy napastnika Mateusza Fryca, autora 22 bramek w lidze w dwóch ostatnich sezonach, mającego za sobą m.in. półroczny epizod w drugiej lidze cypryjskiej w klubie AS Othéllos Athiénou, jak również bramkarza Konrada Majcherczyka. Jednak tak naprawdę wydaje się, że siłą podopiecznych trenera Pietrzykowskiego jest kolektyw. Poza Kołodziejczykiem nie ma tam zawodników, którzy obecnie w jakiś szczególny sposób wybijaliby się ponad resztę. Jest za to dość wyrównana kadra, w której zmiennicy gwarantują równie solidny poziom co nominalna pierwsza jedenastka.
Jednakże zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu oraz działaczom Granatu sen z powiek spędza współpraca z Miejskim Centrum Sportu i Rekreacji, będącego zarządcą obiektu przy ulicy Słonecznej, na którym skarżyszczanie rozgrywają swoje domowe mecze. MCSiR próbował podnieść godzinową stawkę za korzystanie z obiektu, jednak ostatecznie, także dzięki mediacji prezydenta miasta Stanisława Grzesiaka, stawka pozostała niezmieniona. Jednakże, jeden z treningów Granatu, który miał się odbyć w środę na rejowskim boisku musiał z powodu nieskoszonej trawy zostać przeniesiony do Suchedniowa, na boisko Orlicza, co wyraźnie poirytowało trenera Pietrzykowskiego. Jakby tego było mało, zdecydowanie zmniejszyła się kwota, jaką klub otrzymuje w postaci dotacji z Urzędu Miasta – zamiast 200 tysięcy złotych zaledwie 85 tysięcy złotych, przy czym w tej kwocie zawierają się koszty, które klub ponosi w związku z przygotowaniem boiska na stadionie Ruchu, gdzie swoje spotkania rozgrywają drużyny młodzieżowe Granatu.
Jeśli chodzi o ruchy kadrowe, które dokonały się w przerwie pomiędzy rozgrywkami, to z pewnością do najważniejszych można zaliczyć odejście ze Skarżyska do KSZO Klaudiusza Łatkowskiego i Przemysława Ryńskiego. Ponadto Granat opuścili także: Marek Basąg, Piotr Duda (obaj wyjazd za granicę), Tomasz Borgensztajn, Piotr Markowicz (obaj ŁKS Łagów), a także Robert Gieroń, Wojciech Jagodziński i Emil Lurzyński. Do Skarżyska przybył za to m.in. wychowanek MKS KSZO – Junior Kacper Górski, który w poprzedniej rundzie reprezentował barwy Elany Toruń, a także Adam Imiela (w rundzie wiosennej Świt Nowy Dwór Mazowiecki), Jan Kowalski (Siarka Tarnobrzeg), Przemysław Kupczyk (Unia Sędziszów), Przemysław Michalski i Piotr Ostrowski (Wierna Małogoszcz), Dawid Sala (Pilica Białobrzegi) oraz Dominik Wolski (juniorzy Lecha Poznań). Suma summarum – ośmiu zawodników przyszło w miejsce dziewiątki, która odeszła. Czyli wychodzi mniej więcej status quo, choć trener Pietrzykowski mówił nawet o delikatnym plusie pod względem jakości w stosunku do poprzedniego sezonu. W inauguracyjnym spotkaniu Granat po solidnej grze, choć bez fajerwerków pokonał 1:0 zawsze groźną Unię Tarnów, co każe przypuszczać, że skarżyszczanie także i na koniec obecnego sezonu znajdą się w czołówce III ligi świętokrzysko-małopolskiej. Problemem zespołu ze Skarżyska przynajmniej w początkowej fazie sezonu może być niewystarczające zgranie – w porównaniu do ostatniego spotkania ubiegłego sezonu w podstawowej jedenastce Granatu nastąpiło aż sześć zmian. Jednak trener Pietrzykowski głośno podkreśla, że celem jego drużyny jest powtórzenie wyniku z ubiegłego roku, czyli wygranie ligi, choć zdaje sobie sprawę, iż sam zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko.
W Granacie na pewno nie wystąpią Kacper Górski, który dochodzi do siebie po kontuzji oraz wspomniany wcześniej Kołodziejczyk. Nie jest pewny także występ Mateusza Fryca, który w spotkaniu z Unią został zmieniony w przerwie z powodu kontuzji kostki, jednak wydaje się, że napastnik Granatu powinien wystąpić przy Świętokrzyskiej.
Podsumowując, spotkanie z Granatem wydaje się być kolejnym z cyklu 50:50. Jednak tym razem występujemy na własnym boisku i fajnie byłoby podtrzymać passę pięciu kolejnych meczów u siebie bez porażki. Jednak to nie będzie takie proste. Obiektywnie patrząc to raczej Granat jest faworytem, jednak kibice pomarańczowo – czarnych mają prawo liczyć na to, że ich ulubieńcy zdobędą co najmniej punkt. Oby piłkarze jednego i drugiego zespołu sprawili, że to spotkanie nie zostanie zapamiętane tylko i wyłącznie z tego powodu, że zostało rozegrane przy sztucznym oświetleniu.
