Grają rezerwy i juniorzy
Niedziela, oprócz starcia Polski z Gibraltarem, obfitować będzie także w wydarzenia piłkarskie w naszym powiecie – przy Świętokrzyskiej szukający punktów zawodnicy MKS KSZO-Junior podejmą Stal Rzeszów, a druga drużyna KSZO zmierzy się w starciu ze spadkowiczem z IV ligi – Orlętami Kielce.
Podopieczni trenera Tomasza Marynowskiego mieli w środę niezwykle ciężką przeprawę, bo ich pucharowy mecz w Ćmielowie skończył się dopiero po rzutach karnych. Jednak w zespole KSZO II wystąpił zaledwie jeden zawodnik z kadry pierwszego zespołu – Mateusz Gajewski. Oprócz niego, szansę na występ w niedzielnym spotkaniu z kielczanami, ma chyba tylko Arkadiusz Michałowski i Robert Krzemiński – przynajmniej jeden z nich powinien zameldować się w niedzielę po wejściu na boisko z ławki rezerwowych.
Nasz jutrzejszy rywal – Orlęta Kielce – to spadkowicz z IV ligi, w której to zazwyczaj występował. Napisałem zazwyczaj, ponieważ w 2010 roku kielczanie na sezon opuścili tą klasę rozgrywkową i niespodziewanie, żeby nie powiedzieć sensacyjnie, awansowali wraz z MKS Stąporków do III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Szybko jednak okazało się, że ani Orlęta ani MKS nie pasują do trzecioligowych realiów i obie ekipy spadły z hukiem. Trudno powiedzieć, która z nich z większym, bowiem MKS już nie ma – jest tylko B-klasowy Radiator$, a Orlęta tułały się przez trzy sezony w dolnych rejonach IV ligi, by w końcu spaść do klasy okręgowej, zdobywając w minionym sezonie zaledwie pięć punktów. Ostrowieccy kibice z pewnością pamietają sezon 2012/13 i pojedynek pierwszej drużyny z kielczanami, w barwach których występował tunezyjski bramkarz Kacem Attia, nie rozgrywający – delikatnie mówiąc – najlepszego spotkania. Kacem zdobył jednogłośną nagrodę publiczności, która urządziła sobie z niego zupełnie sympatyczną szyderę.
W spotkaniu KSZO i Orląt powinno paść dużo bramek, bo obie drużyny są najefektowniej grającymi w klasie okręgowej – w meczach z udziałem pomarańczowo-czarnych padło jak dotychczas osiemnaście bramek, a w meczach z udziałem podopiecznych trenera Marcina Zychalskiego aż dwadzieścia (co daje średnią aż pięciu na mecz). Zychalski to wieloletni grający trener i prezes innego z naszych ligowych rywali – Astry Piekoszów. Gdy odchodził z tego klubu, po trybunach piekoszowskiego stadionu niosło się gromkie „Nie ma Zycha, Astra zdycha”. Jednak w Sokole Rykoszyn długo nie zabawił, a w Kielcach w czterech spotkaniach zaliczył dwa trafienia – oba z rzutów karnych. Drużyna z Kielc obecnie plasuje się na dziewiątym miejscu, jednak zdobyte cztery punkty na kolana nie powalają. Złożyły się na nie: wyjazdowe zwycięstwo z Politechniką Świętokrzyską (3:0) oraz domowy remis z Nidzianką Bieliny (2:2). Dwa tygodnie temu kielczanie ulegli Koprzywiance aż 1:4, a przed tygodniem rozegrali katastrofalne spotkanie z LZS Samborzec, w którym już po dziewiętnastu minutach wszystko było rozstrzygnięte. Piłkarze z Samborca prowadzili 4:0, by ostatecznie wygrać 6:2 i tym samym zdobyć pierwsze punkty w sezonie. Wzmocnieni posiłkami z pierwszego zespołu ostrowczanie powinni więc triumfować w tym pojedynku i pozostać niepokonanymi na własnym boisku.
Trudniejsze zadanie czeka zawodników MKS KSZO-Junior. W środowym spotkaniu II rundy Okręgowego Pucharu Polski, w którym ostrowczanie pokonali Star Starachowice, zadebiutowało dwóch nowych zawodników – ściągnięty ze Stali Mielec bramkarz Jakub Kozłowski oraz zdobywca trzeciej bramki – pomocnik Tomasz Woźniak. Jednak, o ile w pucharze wszystko idzie zgodnie z planem, o tyle w lidze już niekoniecznie. Tydzień temu pomarańczowo-czarni wrócili z Puław bez zdobyczy punktowej. Za moment nikt już nie będzie pamiętał o okolicznościach tego spotkania, o tym że jeszcze sześć minut przed końcem podopieczni trenera Domagały prowadzili. Teraz faktem jest przedostatnie miejsce w ligowej tabeli, dlatego też spotkanie ze Stalą będzie z gatunku tych „na przełamanie”. Zwłaszcza, że za tydzień naszych piłkarzy czeka długa podróż do Białegostoku, a za dwa tygodnie na Świętokrzyską przyjeżdża nie kto jak inny, jak tylko Legia Warszawa.
Ostrowczanie mieli okazję czterokrotnie mierzyć się ze Stalą Rzeszów w dwóch ostatnich sezonach i przy Świętokrzyskiej nie wygrali ani razu. W ubiegłym sezonie na wiosnę przegrali przed własną publicznością 0:2, natomiast w Rzeszowie zremisowali 1:1 po trafieniu. Natomiast jeszcze w sezonie 2012/13 w Lidze Makroregionalnej wygrali 2:0 na Podkarpaciu oraz zremisowali 1:1 w Ostrowcu. W tym sezonie jednak to Stal jest faworytem, bo przyjeżdża do nas jako lider. Tak, tak, to nie pomyłka. Rzeszowianie po wygranych przed własną publicznością z Motorem Lublin (3:1) i Olimpią Elbląg (3:0), wyjazdowej wygranej w Łomży (3:0) i remisie w Kielcach (1:1) mają na swoim koncie dziesięć punktów. Nasi obrońcy muszą szczególnie uważać na Michała Żebrakowskiego. Powiedzieć, że ten zawodnik świetnie rozpoczął sezon, to nic nie powiedzieć. Michał ma bilans rodem z FIFY – cztery mecze i siedem trafień – 70 % wszystkich bramek dla Stali. Skojarzenia z grą komputerową nie są jednak na wyrost w odniesieniu do drużyny z Rzeszowa, która w ostatnim sezonie była świadkiem chyba najbardziej spektakularnego wyniku CLJ – wygranej z Górnikiem Łęczna 20:1. Oto, co o tym spotkaniu mówił trener Stali, Jacek Sowa w wywiadzie dla portalu PZPN.pl:
O wysokim wyniku na pewno zadecydowało pierwsze 15 minut naszego frontalnego ataku. Zagraliśmy bardzo ofensywnie, systemem 4-3-3 i Górnik sobie z tym nie poradził. Zamknęliśmy przeciwnika na trzydziestym metrze i pod naszym naciskiem Górnik zaczął popełniać błędy. W konsekwencji posypały się bramki. Piłkarsko byliśmy o klasę lepsi i to nie podlega dyskusji, ale nie wiem, czy zasłużyliśmy na tak wysoki rezultat, dodając, że w pewnym momencie zawodnicy byli znudzeni przebiegiem spotkania- mówił trener.
Co ciekawe, w kadrze Stali znajduje się dwóch zawodników, którzy są w kadrze seniorów – są to obrońca Mateusz Górak oraz napastnik Bartosz Lekki.
Początek spotkania KSZO-Junior o godzinie 12 na płycie głównej Stadionu Miejskiego, natomiast drugiej drużyny na boisku w Bodzechowie o godzinie 16.
