Ciężka przeprawa w grodzie Kraka
Po dwóch porażkach zawodnicy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski postarają się jutro o przełamanie złej passy. Jednak zadanie nie będzie łatwe, bo naprzeciw stanie druga drużyna Wisły Kraków, która zajmuje czwarte miejsce w ligowej tabeli.
Spotkanie pomiędzy KSZO a Wisłą odbędzie się ostatecznie na płycie głównej Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana, nie zaś na stadionie Dalinu w Myślenicach, którą to opcję rozważano. Wszystko rozbija się bowiem o koszty, które „Biała Gwiazda” chce ciąć, kiedy tylko jest taka możliwość. Obecnie rezerwy płacą 4 tysiące złotych za każdy mecz, który rozgrywany jest na Reymonta. Płacą, ponieważ nie są operatorem stadionu, który jest własnością miasta. Mało tego, w sytuacji, w której mecze byłyby rozgrywane z udziałem publiczności, koszty byłyby jeszcze wyższe, a zainteresowanie spotkaniami czwartego poziomu rozgrywkowego jest wśród sympatyków Wisły znikome. Dlatego podjęto decyzję o przenosinach do Myślenic, gdzie koszty wynajęcia obiektu KS Dalin byłyby dużo mniejsze, a ponadto znajduje się tam oddane do użytku w grudniu ubiegłego roku centrum treningowe Wiślaków, na którego obiektach trenuje zarówno pierwsza, jak i druga drużyna. Jakby tego było mało, w miejscowości, która znajduje się w odległości 30 kilometrów od centrum Krakowa, niemal wszyscy to sympatycy „Białej Gwiazdy”, a Dalin, który w zeszłym sezonie występował w III lidze, w tym nie przystąpił do żadnych rozgrywek, wobec czego mieszkańcy Myślenic nie obejrzą piłki w wydaniu ligowym. Już w zeszłym sezonie drużyna prowadzona przez Macieja Musiała trzykrotnie rozgrywała swoje domowe mecze w Myślenicach – dwukrotnie na stadionie Dalinu, a raz na bocznym boisku tego obiektu, jednak za każdym razem bez udziału publiczności. Już od najbliższego spotkania domowego „Białej Gwiazdy” ma się to jednak zmienić, bowiem prezes sekcji piłkarskiej Ludwik Miętta – Mikołajewicz podjął w tej sprawie rozmowy z burmistrzem Myślenic, Maciejem Ostrowskim. Bardzo możliwe więc, że już za dwa tygodnie spotkanie krakowian z Beskidem Andrychów rozegrane zostanie z udziałem publiczności.
Odłóżmy jednak na bok sprawy pozasportowe. Wisła w obecnych rozgrywkach spisuje się bardzo dobrze. Z piętnastoma punktami na koncie podopieczni trenera Musiała znajdują się na czwartej pozycji w ligowej tabeli, tracąc zaledwie dwa do liderującego Granatu Skarżysko-Kamienna. Jak dotychczas, na R22 „Biała Gwiazda” wygrała oba spotkania – 1:0 z Wolanią Wola Rzędzińska i 3:0 z rezerwami Korony Kielce, natomiast w spotkaniach wyjazdowych przegrała jedynie z liderem ze Skarżyska (0:1) oraz sandomierską Wisłą (0:2).Jeszcze lepiej wygląda ligowa tabela, gdy uwzględnimy w nim tylko i wyłącznie 2014 rok – Wiślacy są na trzecim miejscu, jedynie za Granatem i Sołą. Wynika to w dużej mierze z doskonałej defensywy krakowian w meczach u siebie – zaledwie 8 bramek straconych w 12 spotkaniach.
Warto także wspomnieć o ostatnim spotkaniu naszego jutrzejszego rywala, które zostało rozegrane w Tarnowie. Szok dla kibiców Unii mógł być porównywalny chyba jedynie z tym, co niedawno zaserwował Sylwester Wardęga, strasząc ludzi przebrany za skorpiona. Sprawy miały się tak, że Wiślacy od 40 minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Michała Bierzały. Wówczas jednak przegrywali już 0:1, a rywale mieli jeszcze przed końcem pierwszej części spotkania dwa rzuty karne. Obu w ciągu dwóch minut (!) nie wykorzystał Łukasz Popiela, a „Biała Gwiazda” w ciągu ostatnich sześciu minut zdobyła dwie bramki i wygrała spotkanie, którego na zdrowy rozum wygrać nie miała prawa.
Takie scenariusze dziwią jednak mniej, gdy popatrzymy jak młodzi zawodnicy grają w drużynie prowadzonej przez trenera Musiała. Ogrywanie młodych nie jest tu tylko pustym, nic nie znaczącym frazesem, lecz rzeczywiście tym, po co stworzono tą drużynę. Oto konkrety – wiek zawodników, którzy wyszli w pierwszym składzie w Tarnowie:
21,19,19,19,18,19,18,18,18,20,18
Podobnie było w innych spotkaniach i podobnie będzie też jutro. Jeszcze kilka lat temu większość z tych zawodników mogłaby śmiało aspirować do dziecięcej eskorty McDonald’s, a dziś z powodzeniem radzi sobie na III-ligowych boiskach. I nie tylko na nich. Kolanko, Żemło, Bierzało, Szywacz, Lech, Gulczyński, Kuczak i Wąsikowski – tych ośmiu zawodników, którzy wystąpili w Tarnowie, to mistrzowie Centralnej Ligi Juniorów z poprzedniego sezonu, którą przypieczętowali zmiażdżeniem lokalnego rywala – Cracovii w finale tych rozgrywek. 10:0 w derbach Krakowa to wynik, który każdemu kibicowi z drugiej strony Błoń do dziś jawi się jako najstraszniejszy koszmar. Zachowując wszelkie proporcje, nasuwa się oczywiste skojarzenie dotyczące półfinału Mistrzostw Świata pomiędzy Brazylią a Niemcami.
Prognozy przed meczem? Najbardziej pewne jest chyba to, że trener Lasocki tym razem nie zdobędzie bramki dla Wisły, bo spotkanie obserwować będzie z ławki rezerwowych. Akurat drużyna naszego jutrzejszego rywala wyjątkowo szkoleniowcowi pomarańczowo-czarnych nie leży, ponieważ w dwóch spotkaniach poprzedniego sezonu dwa razy skierował on piłkę do własnej bramki. Co poza tym? Wiślacka młodzież z pewnością zaprezentuje techniczny futbol, z grą na jeden, dwa kontakty, tak więc jeśli nasza drużyna odpowie podobnym stylem, to kibice puste krzesełka na stadionie przy Reymonta mogą być świadkami niezłego widowiska. Oby tym razem ze zdobyczą punktową naszej ekipy, dla której – trzeba jasno powiedzieć – punkt zdobyty przy Reymonta po dwóch wcześniejszych porażkach będzie zadowalającym rezultatem.
