Zapowiedź spotkania z Popradem Muszyna
Październik to dla piłkarzy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski okres, w którym rozpoczyna się kolejna dłuższa seria spotkań przed własną publicznością. Pierwszym rywalem pomarańczowo-czarnych spośród trzech kolejnych spotkań będzie ekipa Popradu Muszyna.
Dla Popradu jest to piąty sezon na trzecioligowym froncie. Pierwsze trzy sezony były obiecujące, nawet bardzo. Kolejno siódme, drugie i czwarte miejsce zadowoliły większość sympatyków klubu z powiatu nowosądeckiego. Jednak od początku zeszłego sezonu rozpoczął się powolny zjazd formy naszego jutrzejszego rywala. Trzynaste miejsce w sezonie 2013/14 oznaczało początkowo spadek klasę niżej, jednak dzięki fuzji Kolejarza Stróże i Limanovii Limanowa, ta druga ekipa ostatecznie wylądowała w II lidze, dzięki czemu zwolniło się dodatkowe miejsce właśnie dla Popradu. W tym sezonie jest bardzo podobnie – trzynaste miejsce po dziesięciu kolejkach, a w dorobku jedenaście punktów i zaledwie osiem zdobytych bramek, co na kolana nie powala. Gorsza pod tym względem jest jedynie Wierna Małogoszcz, która zamyka ligową tabelę. Podopieczni trenera Roberta Moskala nie zdołali wygrać w żadnym ze spotkań wyjazdowych, choć remisy z Hutnikiem Nowa Huta (1:1), Granatem Skarżysko-Kamienna (1:1) czy rezerwami kieleckiej Korony (0:0) mają swoją wartość. U siebie Poprad zdołał zwyciężyć dwukrotnie, choć z drużynami zamykającymi ligową tabelę, czyli wspomnianą wcześniej Wierną (1:0) oraz Unią Tarnów (również 1:0), jednak już z trzecim od końca Partyzantem Radoszyce piłkarze z Muszyny nie zdołali wywalczyć kompletu punktów, remisując 2:2. Trzy tygodnie temu efektowne strzelanie w Beskidzie Sądeckim urządziła sobie Wisła Sandomierz, wygrywając aż 4:0.
Teraz parę słów o trenerze zespołu z Muszyny, który jest chyba najbardziej rozpoznawalną postacią tej drużyny. Robert Moskal miał już okazję występować w Ekstraklasie, zarówno jako piłkarz (w barwach Wisły Kraków), jak i jako trener (prowadził w sezonie 2009/10 Odrę Wodzisław Śląski). Moskal na szersze wody wypłynął w 2005 roku, kiedy to objął wówczas drugoligową Szczakowiankę Jaworzno. Jak podkreślał sam trener, była to Szczakowianka biedna, ale już czysta. Mimo, że szło mu tam średnio – w 24 meczach 6 zwycięstw, 6 remisów i 12 porażek, to w kolejnym sezonie dołączył do sztabu szkoleniowego walczącego wówczas o Ekstraklasę Zagłębia Sosnowiec. Moskal był tam drugim trenerem, choć formalnie był wpisywany jako pierwszy trener, gdyż ówczesny szkoleniowiec sosnowiczan – Jerzy Dworczyk nie dysponował stosowną licencją. Do czasu. Po porażce z Polonią Warszawa w 29. kolejce Dworczykowi powiedziano „do widzenia” i będący, co ważne, na drugim miejscu w ligowej tabeli zespół przejął Moskal. Zdobył pięć punktów w pięciu meczach, co oznaczało spadek na czwarte miejsce w tabeli i przynajmniej w teorii zaprzepaszczenie szans na awans do Ekstraklasy, ale z pomocą przyszła afera korupcyjna. To był ten sezon, w którym z najwyższej klasy rozgrywkowej zdegradowane zostały Arka Gdynia i Górnik Łęczna, dzięki czemu czwarte w tabeli Zagłębie wywalczyło awans. Powiedzmy sobie szczerze, trener Moskal wielkiego wkładu w ten wynik nie miał, ot, więcej szczęścia niż rozumu. Zagłębie po roku gry w Ekstraklasie, spadło z dużym hukiem prosto do nowej II ligi w konsekwencji afery korupcyjnej, a Moskalowi włoscy właściciele Zagłębia grzecznie podziękowali.
Następnie obecny trener Popradu rok spędził w Kmicie Zabierzów – klubie, który po sezonie 2007/08 przy sporej dawce szczęścia utrzymał w I lidze, a po rundzie jesiennej kolejnego sezonu wycofał się z rozgrywek. Kolejnym przystankiem była Sandecja. Tym razem trener Moskal miał już spory udział w awansie „Sączersów” do I ligi, przejmując przed rundą wiosenną zespół tracący cztery punkty do miejsca gwarantującego promocję. Jednak nie porozumiał się z zarządem w sprawie przedłużenia kontraktu i zastąpił go Dariusz Wójtowicz. Praca Moskala nie pozostała jednak niezauważona, bo w rundzie jesiennej sezonu 2009/10 dostał szansę w Ekstraklasowej Odrze Wodzisław. Niestety, wtedy zaczął się zjazd obecnego trenera Popradu, który w Wodzisławiu nie wytrwał nawet dwóch miesięcy. 1 zwycięstwo, 1 remis i 5 porażek – to jego bilans w Odrze. Nie szło mu też w GKS Katowice (3 zwycięstwa, 4 remisy i 8 porażek – trzecie miejsce od końca w tabeli rundy wiosennej), a także Dolcanie Ząbki, którego zostawił z ośmiopunktową stratą do miejsca gwarantującego utrzymanie i tylko kapitalny finisz dobrze znanego Roberta Podolińskiego sprawił, że podwarszawski klub nie spadł do II ligi. Moskal najpierw znalazł zatrudnienie w czwartoligowym MKS Trzebinia/Siersza, jednak po dwóch miesiącach znalazł się znów w Sandecji, w nieco dziwnych okolicznościach, gdyż zastąpił Mariusza Kurasa po przedostatniej kolejce rundy jesiennej. Efekt? Słaby. 16 punktów w 15 meczach i spadek z dziewiątego na trzynaste miejsce. Później kolejny pobyt w Trzebinii, już w sezonie 2012/13 ze średnią blisko dwóch punktów na mecz, jednak obecnego beniaminka III ligi małopolsko-świętokrzyskiej najzwyczajniej w świecie nie było na trenera Moskala stać. I tak oto były zawodnik Wisły przywędrował do Muszyny. Kończąc wątek o trenerze Popradu dodam jeszcze, iż ma on na swoim koncie licencję UEFA Pro, uprawniającą go do pracy w najwyższych klasach rozgrywkowych we wszystkich krajach Europy. Aby ją zdobyć odbył staż w klubie obecnie prowadzonym przez Jana Urbana – Osasunie Pampeluna.
Jeśli chodzi o zawodników Popradu, to bez wątpienia najbardziej znanym jest Mariusz Mężyk, który występował kiedyś także i w pomarańczowo-czarnych barwach, w rundzie jesiennej sezonu 2004/05, jednak nie przebił się do składu. Ma on identyczny bilans w Ekstraklasie co trener Moskal – 16 meczów bez zdobytego gola, tyle, że w barwach Polonii Bytom. W ostatnim sezonie występował w II-ligowej Limanovii Limanowa, jednak w 19 spotkaniach zdobył tylko jednego gola i wydaje się być już po drugiej stronie rzeki, jeśli chodzi o grę na wyższych szczeblach ligowego futbolu.
W bieżących rozgrywkach dwóch zawodników zdobyło dla Popradu dwie bramki – są to: Mateusz Orzechowski i Filip Piszczek, natomiast po jednym trafieniu dołożyli: wspomniany wcześniej Mężyk, a także Dawid Polański, Piotr Saratowicz i Piotr Zachariasz.
W ostrowieckim zespole być może zadebiutuje w tym sezonie trener Rafał Lasocki, który dotychczas występował tylko w drugiej drużynie. Za kartki wypada bowiem Marcin Grunt, tak więc to były zawodnik Lecha Poznań wydaje się być naturalnym wyborem na tę pozycję. Ponadto niepewny jest występ Michała Stachurskiego, który doznał kontuzji w niedzielnym starciu z Łysicą Bodzentyn. Zastąpić mógłby go Marcin Sudy, który w tym spotkaniu był jednym z wyróżniających się zawodników w pomarańczowo-czarnych barwach. Ponadto, dalej niezdolny do gry jest Radosław Mikołajek, narzekający na problemy z plecami.
Typ na spotkanie? Wszyscy kibice ostrowieckiego zespołu życzyliby sobie, żeby serię trzech kolejnych spotkań przed własną publicznością rozpocząć tak z przytupem, od zwycięstwa. Najlepiej przekonującego, po dobrej, ale i zarazem skutecznej grze, z czym ostatnio bywało różnie. Poprad powinien zagrać podobnie jak Łysica Bodzentyn, czyli spróbuje nam wybić z głowy prowadzenie gry. Spodziewam się taktyki a’la Otto Rehhagel z Euro 2004, czyli mocnych zasieków ze strony podopiecznych trenera Moskala, którzy zapewne będą szukać szczęścia w wyprowadzanych sporadycznie kontratakach. Dlatego tak szybko stracona bramka jak w spotkaniu z Łysicą nie wchodzi w grę, bo efekt może być równie fatalny. Oby tak nie było i kibice, którzy jutro o godzinie 15 zasiądą przy Świętokrzyskiej mogli się cieszyć z trzech punktów.
