Bez kategorii

Wspomnienie – Benedykt Nocoń (1974-2002)

Był osobą, która nierozerwalnie łączyła się z najpiękniejszymi chwilami klubowej historii, a jednocześnie skromnym, pogodnym człowiekiem. Benedykt Nocoń w tym roku obchodziłby swoje 40. urodziny…

Choć urodził się w Łagowie, to jego pierwsze zetknięcie się z poważną ligową piłką miało miejsce w sezonie 1990/91, kiedy to trafił do – drugoligowej wówczas – kieleckiej Korony. Jednakże po roku odszedł do ŁKS Łagów, którego był wychowankiem. Po dwóch sezonach spędzonych w macierzystym klubie oraz skończonej szkole średniej, Nocoń wrócił do ekipy z Kielc i występował w niej przez trzy lata. Pomimo tego, że Korona grała wówczas zaledwie w III lidze, Benek wyróżniał się na tyle, że ówczesny trener KSZO – Czesław Palik – postanowił ściągnąć go na Świętokrzyską. Dalszy ciąg historii jest już dobrze znany – Nocoń, wraz z m.in. Żelazowskim, Grabą, Brytanem, a także obecnym trenerem KSZO – Rafałem Lasockim sprawiają, że historyczny awans do I ligi staje się faktem. Benek jest podstawowym zawodnikiem pomarańczowo-czarnych, dla których w 28 meczach trafia trzykrotnie – przeciwko Petrochemii Płock, Odrze Wodzisław Śląski, a także Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, w barwach której zagra ostatni mecz swojego życia.

Dobra postawa KSZO zaowocowała transferem do poznańskiego Lecha. Jednakże tam, Nocoń miał problemy z grą – w całym sezonie rozegrał zaledwie 8 spotkań, w tym tylko raz w podstawowej jedenastce. Wiosnę spędził więc w Dyskobolii, z którą awansował do I ligi. Zanim wykryto u niego raka jąder, zdołał jeszcze zagrać dwa mecze w ekipie z Wielkopolski. Po tym jak podjął leczenie, wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Znów robił to, co kochał. Teraz już w Ostrowcu, przyczyniając się do powrotu hutniczej jedenastki na ligowe salony. Po wywalczonym awansie powrócił do Grodziska, gdzie swój sen o potędze zaczynał spełniać charyzmatyczny prezes Zbigniew Drzymała. W rundzie jesiennej sezonu 2001/02, która zarazem była jego ostatnią, Nocoń grał z takimi piłkarzami jak m.in. Kotorowski, Robakiewicz, Citko, Moskała, Rasiak czy Piechniak. Benek wystąpił 13 razy, strzelając jednego gola w wyjazdowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław, a miało to miejsce 22 września 2001 roku. Niespełna dwa miesiące później po raz ostatni wybiegł na boisko – przeciwko Zagłębiu Lubin.

Choroba była jednak bezlitosna i nie dała Noconiowi szans na wygranie tego najważniejszego meczu. 18 lipca 2002 roku Benek odszedł, zostawiając wiele osób, nie tylko ze środowiska piłkarskiego, pogrążonych w głębokim smutku. Zgodnie ze swoją wolą pochowany został w szaliku Dyskobolii. Na wieść o jego śmierci grodziski klub przerwał przedsezonowe zgrupowanie w Niemczech, a jego zawodnicy zjawili się na pogrzebie swojego kolegi. Noconia, który spoczął na łagowskim cmentarzu, żegnały tłumy kibiców oraz rodzina i najbliżsi przyjaciele.

W 2007 roku, w piątą rocznicę śmierci, w Łagowie odbyły się uroczystości upamiętniające Benka, które rozpoczęły się od mszy świętej w intencji zmarłego. Uczestniczyli w niej m.in. proboszcz parafii w Łagowie ksiądz Franciszek Grela oraz kapelan KSZO – ksiądz Marek Tabaszewski i znany w regionie popularyzator kolarstwa ksiądz Zbigniew Kuras. Po mszy wszyscy udali się na cmentarz, by zapalić znicz na grobie Noconia, a później uroczystość przeniosła się na stadion miejscowego ŁKS, gdzie odbywały się licytacje pamiątek sportowych, z których dochód w całości przekazano na potrzeby Oddziału Hematologiczno – Onkologicznego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach. Przygotowano także sporo materiałów prasowych, dokumentujących przebieg kariery byłego obrońcy pomarańczowo-czarnych.

Punktem kulminacyjnym był mecz piłkarski, rozegrany pomiędzy drużyną przyjaciół Benedykta Noconia a miejscowym ŁKS, w barwach którego wystąpili także oldboje łagowskiego klubu. W pierwszej drużynie wystąpili m.in. Dariusz Pietrasiak, Janusz Jojko, Tadeusz Krawiec, Rafał Lasocki, Tomasz Żelazowski, Arkadiusz Bilski czy Piotr Stokowiec. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem przyjaciół Benka 5:2. Ironią losu był fakt, że strzelec jednej z bramek dla pokonanych – Damian Murzec – piłkarz ŁKS – zmarł w 2012 roku, po tym jak zasłabł podczas gry w piłkę z kolegami.

Benedykta Noconia potrafili docenić kibice KSZO, którzy, w głosowaniu na „Jedenastkę wszech czasów KSZO” wybrali go drugim najlepszym obrońcą w historii w klubu.

Benek, spoczywaj w pokoju!