I ZespółKSZO

Zapowiedź spotkania KSZO – Wolania

Po bardzo dobrym październiku, nasi zawodnicy znajdują się teraz na ostatniej prostej rundy jesiennej. W listopadzie rozegrają cztery spotkania w ciągu dwóch tygodni, a pierwszym przeciwnikiem będzie Wolania Wola Rzędzińska.

Wola Rzędzińska to podtarnowska wieś, którą w 2011 roku zamieszkiwało nieco ponad 5 tysięcy mieszkańców. Znajduje się ona kilka kilometrów na wschód od Tarnowa, granicząc z tym miastem, a także nieopodal granicy z województwem podkarpackim. Człon Rzędzińska zawdzięcza ona niegdysiejszej wsi, a obecnie jednej z dzielnic Tarnowa – Rzędzin. Piłka nożna w Woli Rzędzińskiej zaczęła się w 1948 roku, z inicjatywy ówczesnego sołtysa – Jana Rdzaka, a także Zygmunta Drozda – naczelnika stacji PKP. Boisko powstało na terenie wydzierżawionym właśnie od polskich kolei i służyło nowopowstałemu klubowi – LKS Wolania Wola Rzędzińska. Klubowi, którego stroje są tak łudząco podobne do tych, w których w ubiegłym sezonie grali ostrowczanie, że niejeden kibic mógł je z nimi pomylić…

wolania koszulki

Największy sukces klub odniósł w 65. rocznicę jego powstania, a był nim awans do III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Podopieczni Grzegorza Tyla zdystansowali m.in. Skalnika Kamionka Wielka, MLKS Żabno, czy rezerwy Sandecji Nowy Sącz i w sezonie 2014/15 są beniaminkiem tej klasy rozgrywkowej. Wolania zaczęła nieźle – od remisu z Sołą, później potrafiła ograć m.in. zawsze groźną Łysicę Bodzentyn na jej terenie, czy urwać punkty Porońcowi. Jednak obecnie beniaminek złapał solidną zadyszkę i szczególnie tabela za październik wygląda dla ekipy z powiatu tarnowskiego dość brutalnie, szczególnie jeśli chodzi o ich dyspozycję strzelecką.

weltklasse tabela

Ostatnią bramkę w rozgrywkach ligowych zdobył dla drużyny z Woli Rzędzińskiej Patryk Szatko, a miało to miejsce 28 września. Wychodzi 374 minuty – czyli 6 godzin z okładem – bez strzelonego gola. I bardzo prawdopodobne jest to, że bariera 400 minut „pęknie” jutro przy Świętokrzyskiej.

Z racji swojego położenia związki klubu z Woli Rzędzińskiej z Tarnowem są rzeczą oczywistą. Trener drużyny – Grzegorz Tyl – prywatnie jest ojcem występującego w Unii Marcela Tyla. Z kolei obecny szkoleniowiec „Jaskółek” – Daniel Bartkowski to brat zawodnika Wolanii – Łukasza Bartkowskiego. Z obecnej kadry Wolanii występy w barwach Unii mają na swoim koncie m.in. Adrian Ślęzak, Kamil Bachula, Marcin Furmański czy Jakub Tadel. Nawiasem mówiąc, dla kibiców „Jaskółek” przeglądanie ligowych tabel musi być solidnym koszmarem. Więcej, od dobrych kilku lat jest to dla nich solidny cios w twarz, widzieć, że drużyna ze znajdującej się nieopodal Niecieczy gra dwie klasy wyżej i nieźle sobie radzi na pierwszoligowych boiskach. Gdy do tego doszedł jeszcze fakt, że także Wolania plasuje się w ligowej tabeli wyżej niż Unia, to już dla kibiców „Jaskółek” nie jest to uderzenie w twarz, a przynajmniej solidny „luj z całej epy” prosto z łazarskiego rejonu, od Bonusa BGC.

Najlepszym strzelcem beniaminka jest Artur Biały, mający na koncie pięć trafień, z czego dwa z wspomnianego wcześniej wyjazdu do Bodzentyna. Tyle, że ostatnie z nich miało miejsce 6 września, czyli blisko dwa miesiące temu. Ponadto, dwie bramki zdobyli Patryk Szatko, Wojciech Szkotak i Adrian Ślęzak. Ogółem jednak Wolania nie radzi sobie najlepiej ze zdobywaniem bramek – podopieczni Grzegorza Tyla zdobyli ich 13 w 14 spotkaniach, a mniej mają jedynie Wierna, Partyzant, Poprad oraz wspominana wielokrotnie tarnowska Unia.

W niedzielnym spotkaniu nasz zespół wystąpi nieco osłabiony, gdyż poważne kontuzje leczą Arkadiusz Czerwiński i Radosław Mikołajek. Ten pierwszy w pucharowym starciu przeciwko Stali Kunów zerwał więzadła krzyżowe przednie. Kto grał w piłkę ten wie, jak bardzo poważny jest to uraz i jak długi okres czasu potrzebny jest, żeby powrócić do pełnej sprawności. Z kolei Mikołajek ma przepuklinę w kręgosłupie i czekają go jeszcze wizyty u lekarzy. Pewne jest, że Czerwiński nie zagra do końca rundy, a wiosnę zacznie z opóźnieniem. W przypadku Mikołajka także wielce prawdopodobna wydaje się pauza we wszystkich listopadowych spotkaniach. Pod znakiem zapytania stoi występ Klaudiusza Łatkowskiego, który w poprzednim spotkaniu opuścił boisko jeszcze przed przerwą z powodu urazu kolana. Mimo to nasi zawodnicy są zdecydowanym faworytem jutrzejszego starcia z ekipą z Woli Rzędzińskiej.

Podopieczni Rafała Lasockiego znajdują się w niezłym gazie, w czterech październikowych spotkaniach zdobywając dziesięć punktów. Jeśli pomarańczowo-czarni myślą o walce o czołowe lokaty, trzy punkty w takich starciach jak to jutrzejsze to po prostu konieczność, obowiązek, którego nie wypada nie dopełnić.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 13.

Zdjęcie: dziennikpolski24.pl