KSZOWywiad

Wypowiedzi po meczu KSZO – Wolania

Rafał Lasocki: P10901331Pokrótce można powiedzieć, że cieszy na pewno zwycięstwo. Wbrew pozorom szybko strzelona bramka spowodowała, że moi chłopcy pomyśleli, że nie muszą już biegać, walczyć, grać w piłkę, bo już wygraliśmy. Do końca tak nie było. Co prawda, Wolania wysoko nam poprzeczki nie zawiesiła, bo praktycznie tylko raz – w końcówce – zagroziła naszej bramce. Gdyby moi chłopcy mieli lepiej ustawione celowniki, to wynik mógł być dużo wyższy. Powiem tak: gra defensywna – 5, skuteczność – 4, gra ofensywna – 2. Szybko strzelona bramka jakby trochę uśpiła moich chłopców i wdarło się takie poczucie, że nie muszą dawać z siebie wszystkiego, żeby ten mecz wygrać. I jest w tym trochę racji, bo nie wszyscy dziś w moim odczuciu dali z siebie 100%. Bardzo poważnego urazu doznał Arek Czerwiński, który zerwał więzadła krzyżowe przednie i czeka go długa rehabilitacja. Z kolei Radek Mikołajek ma przepuklinę między ostatnim kręgiem lędźwiowym, a pierwszym kręgiem krzyżowym i też prawdopodobnie czeka go zabieg, jednak po dwóch miesiącach powinien być w pełnej dyspozycji. Jeśli chodzi o Przemka Ryńskiego, to z tego co z nim rozmawiałem to miał robiony rezonans w piątek i ma opuchniętą chrząstkę przy kości udowej i lekarze muszą zdecydować czy będzie zabieg czy to się samo zagoi. Do końca rundy na pewno nie zagra, ale mam nadzieję, że już później będzie z nami trenował. Klaudiusz Łatkowski ma mieć jutro rezonans i wtedy też będziemy wiedzieć coś więcej.

Marcin Grunt: P10901391nWiadomo, że jedną z naszych najmocniejszych broni są stałe fragmenty gry i cieszymy się, że dzisiaj udało się nam to potwierdzić. Wydawało się, że będzie to dla nas łatwy mecz, tym bardziej, że przeciwnik notował ostatnio słabe wyniki. My natomiast wręcz przeciwnie, byliśmy i nadal jesteśmy na fali. Ale tak jak było widać w pierwszej połowie, to były to „flaki z olejem” i za bardzo nie dało się na to patrzeć. Trener dał upust emocjom w przerwie, my też się wzieliśmy w garść i na szczęście w drugiej połowie było już lepiej. Niestety, troszeczkę się sypiemy – kilku kluczowych zawodników odniosło drobne kontuzje. Jednak są rezerwowi, którzy wskakują i trzymają poziom, tak więc, oby tak do końca rundy. Cieszy dobra postawa w obronie, bo wiadomo, że sukces buduje się od tyłu – trzeba się skupić na tym, żeby jak najmniej bramek tracić, a dopiero w dalszej kolejności myśleć o ofensywie. Założenie było takie, że jak strzelimy drugą, a później trzecią bramkę, to przeciwnik jakby podświadomie się cofnie no i w efekcie tego w końcówce spotkania obraliśmy już taktykę ultraofenywną w związku z czym Wolania wychodziła już wtedy z groźnymi kontrami. Po cichutku liczymy z chłopakami, liczyliśmy przed tym meczem, żeby „pociągnąć” do końca rundy samymi zwycięstwami, jednak dopóki nie strzeli się pierwszej bramki, to nawet te słabsze drużyny stawiają dość mocny opór. Jednak do Radoszyc jedziemy na pewno po trzy punkty, tak samo w przypadku spotkania z Koroną, w którym musimy dać z siebie wszystko, żeby to zwycięstwo osiągnąć.