Remis z Wierną
Remisem 2:2 (1:0) zakończyło się dzisiejsze spotkanie pomiędzy Wierną Małogoszcz a KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Pomarańczowo-czarni przegrywali już dwoma bramkami, ale dzięki trafieniom Michała Kosowskiego i Michała Gajosa udało się doprowadzić do remisu.
Spotkanie rozpoczęło się dla naszego zespołu fatalnie, bo już po niespełna trzech minutach przegrywaliśmy. Pierwsza groźna akcja gospodarzy od razu zakończyła się bramką. Dośrodkowanie z prawej strony boiska ładnym wolejem z bliskiej odległości wykończył Michał Smolarczyk, nie dając Konradowi Zacharskiemu żadnych szans. Pomarańczowo-czarni mogli bardzo szybko odpowiedzieć, jednak po rajdzie prawym skrzydłem Damiana Nogaja i dograniu w pole karne do Kamila Stawiarskiego, ten stojąc kilka metrów przed bramkarzem, uderzył niecelnie. Pierwsza połowa w wykonaniu naszych piłkarzy nie była jednak dobra – przede wszystkim przegraliśmy środek pola, w drugiej linii brakowało osoby, która mogłaby pokierować grą drużyny, rozegrać, wymusić rzut wolny. Zamiast tego częstym widokiem były długie piłki z pominięciem drugiej linii grane przez Zacharskiego, bądź linię obrony. Nie graliśmy swojej piłki, momentami dając narzucić gospodarzom ich styl gry. A Wierna po szybko strzelonym golu złapała wiatr w żagle i skutecznie broniła jednobramkowej zaliczki, potrafiąc też zmusić pomarańczowo-czarnych do błędów przy wyprowadzaniu piłki. Nasi zawodnicy momentami grali bardzo nerwowo, elektrycznie, popełniając proste błędy, co jeszcze bardziej nakręcało gospodarzy. Ci bramce Zacharskiego nie zagrozili, ale swój cel osiągnęli, bo do przerwy wynik nie uległ zmianie. Ostrowczanie przed przerwą mieli jeszcze jedną dobrą okazję – znów po uderzeniu Stawiarskiego, znów po akcji prawym skrzydłem, tyle, że tym razem dośrodkowywał Kapsa, a fantastyczną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy – Ukrainiec Oleksij Szram. Oprócz tego, dwa razy po rzutach rożnych w polu karnym gospodarzy doskonale odnalazł się Michał Stachurski, jednak uderzał niecelnie.
W przerwie trener Lasocki dokonał dwóch zmian, które nieco zmieniły obraz gry. Marcina Sudego i Jakuba Sulimę, którzy nie bardzo radzili sobie w środku pola zmienili Mąka i Czajkowski. Przyniosło to w końcu efekt, tyle, że gospodarze prowadzili już w tym momencie dwoma bramkami. Michał Smolarczyk, który sprawiał naszym obrońcom sporo kłopotów, przejął piłkę na czterdziestym metrze od bramki Zacharskiego, przebiegł z nią dobrych kilkanaście metrów i strzałem w długi róg zdobył drugą bramkę. Zanim napastnik Wiernej przejął piłkę, Paweł Czajkowski sfaulował jego kolegę z drużyny, jednak arbiter Mateusz Łosiak zachował się bardzo przytomnie, puszczając grę. Można powiedzieć, że arbiter miał w tej sytuacji nosa, a Paweł już po zakończeniu akcji, obejrzał żółty kartonik. Chwilę później mogło być już po meczu – kolejna kontra i kolejna sytuacja sam na sam – jednak tym razem zawodnik gospodarzy uderzył niecelnie. Na nasze szczęście, to chyba nieco otrzeźwiło pomarańczowo-czarnych, którzy od tego momentu praktycznie nie schodzili z połowy Wiernej. Dwadzieścia minut po przerwie trener Lasocki posłał w bój Kosowskiego i Gajosa, a każdy z nich odwdzięczył się zdobytą bramką. Najpierw „Kosa” po dośrodkowaniu Klaudiusza Łatkowskiego stojąc tyłem do bramki Szrama, ładnie obrócił się z obrońcą na plecach i pokonał Szrama, a na kilka minut przed końcowym gwizdkiem w bardzo podobnej sytuacji piłkę przejął Gajos, który nie miał problemu z pokonaniem golkipera Wiernej. Chwilę później z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Czajkowski, a gospodarze mieli piłkę meczową. Michał Jeziorski znalazł się w sytuacji sam na sam z Konradem Zacharskim, jednak uderzył wprost w niego i ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem.
No właśnie, czy z tego remisu powinniśmy się cieszyć, czy raczej ubolewać nad stratą dwóch punktów z niżej notowanym rywalem? Ten mecz nieco przypominał starcie w Bodzentynie z Łysicą, kiedy to po szybko straconej bramce nasi zawodnicy dali sobie narzucić styl gry rywala. Momentami prosty, ale też tak jak dziś, agresywny i skuteczny. Na szczęście, trener Lasocki potrafił dokonać odpowiednich zmian, które wniosły do naszej gry sporo ożywienia i wywozimy z Małogoszczy jeden punkt. Jednak, z drugiej strony szkoda, że tak jak powinniśmy zagrać od pierwszej minuty, zagraliśmy dopiero po godzinie i to w sytuacji, gdy przegrywaliśmy 0:2. Do tego momentu nie wyróżnialiśmy się na tle gospodarzy, którzy zajmują przecież przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Jeśli nie chcemy wrócić z Krakowa bez punktów, musimy zagrać lepiej. Z Garbarnią nie zagra Paweł Czajkowski, dla którego pierwsza żółta kartka była czwartą w sezonie, przez co czeka go przymusowa pauza.
Wierna Małogoszcz – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:2 (1:0)
1:0 Michał Smolarczyk 3 minuta
2:0 Michał Smolarczyk 57 minuta
2:1 Michał Kosowski 72 minuta
2:2 Michał Gajos 86 minuta
KSZO: Zacharski – Stachurski, Nowik, Grunt, Łatkowski – Kapsa, Sudy (46′ Czajkowski), Sulima (46′ Mąka), Nogaj, Dziadowicz (65′ Gajos) – Stawiarski (65′ Kosowski).
Wierna: Szram – Krzeszowski, Kołodziejczyk, Bała, Supierz (34′ Pastuszka), Papka (82′ Malinowski), Kita, Wijas, Jeziorski, Smolarczyk, Trela.
Żółte kartki: Grunt, Czajkowski.
Czerwona kartka: Paweł Czajkowski (89 minuta, za drugą żółtą)
Sędziował: Mateusz Łosiak (Skarżysko-Kamienna)
Kolejne spotkanie nasi piłkarze zagrają już w środę – przy Świętokrzyskiej podejmować będziemy Granat Skarżysko-Kamienna w ramach 1/4 finału Okręgowego Pucharu Polski. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16:30.
