I ZespółKSZO

Zapowiedź meczu z Beskidem

Po porażce w Krakowie z Garbarnią nasi piłkarze poszukają punktów tym razem przed własną publicznością – jutro podejmować będziemy Beskid Andrychów.

Beskid, to jedna z zaledwie trzech drużyn (obok Hutnika i Granatu), z którą nie udało nam się wygrać w meczu ligowym od momentu naszego awansu do III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Co więcej, niewiele brakowało, by pomarańczowo-czarni po trzech starciach z tą drużyną, mieli na swoim koncie trzy porażki, gdyż w Andrychowie dwukrotnie górą byli gospodarze (1:0 w obecnym sezonie, 2:1 w poprzednim), a niespełna rok temu przy Świętokrzyskiej uratowaliśmy remis w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, po tym jak kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Mateusz Mąka. Ten mecz (może oprócz domowego starcia z Górnikiem Libiąż tydzień później) można śmiało określić mianem przełomowego w kontekście skutecznej walki o utrzymanie w ubiegłym sezonie, tym bardziej, że podopiecznym Rafała Lasockiego niewiele w nim wychodziło, raczej było to starcie z gatunku tych nieco ciężkostrawnych i remis wyrwany w tak dramatycznych okolicznościach musiał być przyjęty z głęboką ulgą.

Beskid to jednak nieco słabsza drużyna jak w poprzednim sezonie, przede wszystkim podopieczni Krzysztofa Wądrzyka nie zdobywają już aż tylu punktów przed własną publicznością – w sezonie 2013/14 biało-czerwoni aż jedenastokrotnie triumfowali przy Kościuszki, zostawiając w pokonanym polu m.in. Granat, Sołę oraz rezerwy krakowskiej Wisły, zaś w tym andrychowianie (licząc drużyny z czołówki) zdołali jedynie urwać punkty Wiśle Sandomierz oraz wygrać z Porońcem (5:2), a ponadto tracili punkty choćby z Wolanią i Popradem. Z kolei, w spotkaniach wyjazdowych nasi rywale jak do tej pory nie zanotowali jeszcze choćby jednego remisu, ale ograć zdołali wyłącznie Wierną i Trzebinię oraz pogrążoną w kryzysie w rundzie jesiennej tarnowską Unię, ulegli natomiast na inaugurację outsiderowi z Radoszyc. Czyli reasumując, Beskid z sezonu 2014/15 to drużyna grająca w kratkę, jednak zdecydowanie częściej zaskakująca na minus niż na plus. Wiosna idealnie to potwierdza – wspomniany już remis z liderem z Sandomierza, ale też porażka w Kielcach czy przed czterema dniami u siebie z Unią Tarnów. Podopieczni trenera Wądrzyka wywalczyli także Puchar Polski na szczeblu podokręgu Wadowice, jednak w finałowym starciu ze Skawą Wadowice (klasa okręgowa), czy półfinałowym z Kalwarianką Kalwaria Zebrzydowska (IV liga) występowali w roli faworytów. Innym problemem andrychowian jest słaba defensywa – mniej bramek od naszych jutrzejszych rywali straciły jedynie Wierna i Partyzant.

Drużyna z Andrychowa nie narzeka też na kłopoty bogactwa w przypadku zawodników ofensywnych, szczególnie po tym jak w przerwie zimowej klub opuścili bracia Łukasz i Dawid Rupa, mający na swoim koncie odpowiednio: pięć i cztery bramki. Obaj zasilili występujący w III lidze opolsko-śląskiej Rekord Bielsko-Biała. Najskuteczniejszym strzelcem drużyny pozostaje więc z sześcioma trafieniami Bartłomiej Pająk, a oprócz niego żaden z zawodników Beskidu nie zdobył więcej niż trzech bramek w obecnym sezonie. Także Tomasz Moskała, którego każdy ogarnięty kibic powinien kojarzyć z występów w Groclinie Grodzisk Wielkopolski czy Cracovii. 38-letni napastnik pomimo spędzenia blisko 2 000 minut na trzecioligowych boiskach ani razu nie trafił do siatki rywali w meczach ligowych.

Pomarańczowo-czarni do jutrzejszego starcia przystąpią z nadzieją na pierwsze zwycięstwo w meczach z Beskidem, ale i z okazją do rehabilitacji za sobotni mecz z Garbarnią, który – co tu dużo mówić – naszym po prostu nie wyszedł. Nasi piłkarze mają problem z ustabilizowaniem formy od początku roku, dobre mecze przeplatając słabszymi. Na nasze szczęście, do dyspozycji trenera Lasockiego będą już Paweł Czajkowski, który w spotkaniu z Garbarnią pauzował za nadmiar żółtych kartek, a także Erwin Nowik, który w sobotnim meczu nie zagrał z powodu drobnych problemów z mięśniem dwugłowym. Czy zatem nasz zespół będzie w jutrzejszym starciu faworytem? Tabela i słaba postawa andrychowian w wyjazdowych meczach z czołówką mówią, że raczej tak. Tyle, że do tego potrzebna będzie lepsza postawa KSZO niż w ostatnim meczu. Z drugiej jednak strony, nie licząc jutrzejszego spotkania, przed naszymi piłkarzami zostały zaledwie trzy mecze przed własną publicznością i trzeba z nich wycisnąć absolutne maksimum, by pod koniec sezonu zameldować się w ligowej czołówce.

Spotkanie KSZO – Beskid odbędzie się jutro o godzinie 17 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ulicy Świętokrzyskiej 11.