KSZOMKS KSZO Junior

Juniorzy zaczynają sezon

Już jutro ligowe zmagania w sezonie 2015/16 rozpoczną juniorzy starsi MKS KSZO-Junior Ostrowiec Świętokrzyski – ich pierwszym rywalem będzie Cracovia.

Bez cienia przesady można powiedzieć, że zaczynamy od razu z grubej rury – Pasy to trzecia drużyna ubiegłego sezonu naszej grupy i zdecydowany faworyt sobotniego starcia. Sam wynik wywalczony przez podopiecznych Pawła Zegarka nie robi aż takiego wrażenia, jak to, że osiągnięty został w zdecydowanej mierze za pomocą chłopców z rocznika 1997, który dopiero w tym sezonie jest tym najstarszym dopuszczalnym w kategorii juniora starszego. Dla przykładu: w inaugurującym poprzedni sezon spotkaniu pomiędzy MKS KSZO-Junior a Cracovią w Ostrowcu Świętokrzyskim w wyjściowej jedenastce znalazł się zaledwie jeden zawodnik z rocznika 1996, w meczu obu ekip w Wieliczce takich zawodników było pięciu, a w kończącym sezon spotkaniu przeciwko Olimpii Elbląg znów zaledwie dwóch. Dawano więc pograć młodszym piłkarzom, a i tak wystarczyło to do zajęcia najniższego stopnia podium i pozostawienia w pokonanym polu choćby Jagiellonii, Korony czy lokalnego rywala z drugiej strony Błoń. Oczywiście, wielu piłkarzy z rocznika 1997 (a bywało, że i z młodszych) wykorzystało szansę jak trzeba i należało do wiodących postaci drużyny, jak choćby napastnik Dawid Pawlusiński (syn Dariusza, byłego piłkarza m.in. Cracovii), Dawid Surma, który z dwunastoma trafieniami uplasował się w czołówce klasyfikacji najlepszych strzelców grupy wschodniej CLJ, czy podstawowy defensor Pasów – Hubert Król.

Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku pomarańczowo-czarnych. Nasza drużyna opierała się w zdecydowanej większości na zawodnikach z rocznika 1996, co znalazło odzwierciedlenie w średniej meczowej wieku, która była najwyższa w całej lidze (wg analizy przeprowadzonej przez portal kieleckapilka.pl). W kadrze zespołu prowadzonego przez Waldemara Domagałę znajdowało się bardzo niewielu zawodników spoza rocznika 1996, a do podstawowych zaliczyć możemy jedynie Kamila Wochniaka, Mateusza Madeja (rocznik 1998) i w końcówce sezonu Wiktora Piątkowskiego. I to by było na tyle. Mówiąc wprost: rocznik 1997 był jednym ze słabszych w naszym klubie w ostatnich latach, wielu zawodników poodpadało gdzieś po drodze i zakończyło swoją przygodę z piłką.

Nic więc dziwnego, że przed sezonem usilnie poszukiwano wzmocnień. Do juniorów starszych MKS KSZO-Junior trafiło pięciu zawodników, z czego trzech z OKS Opatów – są to: bramkarz Patryk Dulny oraz pomocnicy Damian Szewczyk i Kamil Łokieć. Cała trójka należała do podstawowych zawodników drużyny występującej w II grupie kl. A, jednak CLJ to już inne buty. Oprócz nich do pomarańczowo-czarnych dołączył inny golkiper – Michał Ciepliński (z Lechii Tomaszów Mazowiecki), a także występujący na pozycji stopera Mateusz Nowakowski (z Alitu Ożarów). Oczywiście, trener Domagała będzie także dawał szansę najzdolniejszym zawodnikom z rocznika 1998, który w rundzie jesiennej ostatniego sezoniu rywalizował w Świętokrzyskiej Lidze Juniorów Młodszych, a w rundzie wiosennej w Makroregionalnej Lidze Juniorów Młodszych. Ponadto, opiekun naszego zespołu będzie się starał o pozyskanie kolejnych zawodników.

Czy to wystarczy do utrzymania? Nie da się ukryć, że będzie sporo ciężej niż przed rokiem. Nie tylko z powodu szeroko pojętych problemów kadrowych, o których już wspomnieliśmy, ale i z powodu silniejszego składu naszej grupy CLJ. W ubiegłym sezonie spadły z niej: Wisła Puławy, Stomil Olsztyn, ŁKS Łomża oraz Olimpia Elbląg, a ich miejsce zajęły: Hutnik Nowa Huta, SMS Łódź, Płomień Ełk i TOP 54 Biała Podlaska. Oprócz Płomienia (notabene jedynego reprezentanta Warmii i Mazur), który w CLJ znalazł się w dużej mierze dzięki szczęśliwemu losowaniu par barażowych, pokonując Granat Skarżysko-Kamienna, pozostała trójka to ekipy mocniejsze od ubiegłorocznych spadkowiczów. Z Białej Podlaskiej w świat ruszał Ariel Borysiuk, z Hutnika choćby Marek Koźmiński, Marcin Wasilewski czy Łukasz Sosin, a jeśli chodzi o SMS, to było tu tylu znanych wychowanków, co – nie przymierzając – kobiet u Mike’a Tysona. Prawdziwy gwiazdozbiór. Golański, Rzeźniczak, Jodłowiec, Kaźmierczak czy Makuszewski, a jakby tego było mało drużynę w nadchodzącym sezonie poprowadzi trener Mirosław Dawidowski, w przeszłości m.in. selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski do lat 16.

Co więcej, początkowy terminarz też nas nie rozpieszcza. W kolejnej kolejce podejmiemy krakowską Wisłę, a później zagramy kolejno z: Polonią Warszawa na wyjeździe, Legią Warszawa u siebie oraz wspomnianym już UKS SMS w Łodzi. Możemy więc mieć powtórkę z ubiegłego sezonu, kiedy to na wiosnę musieliśmy desperacko odrabiać straty po nieudanej jesieni i dopiero w ostatnich spotkaniach zapewniliśmy sobie upragnione utrzymanie.

Na koniec oddajmy głos trenerowi Domagale:

Przygotowania do sezonu zaczęliśmy dość późno, powinniśmy je zacząć na początku lipca, wtedy mielibyśmy miesiąc czasu, jednak wszystko się opóźniło. W ostatnich sparingach wyglądało to w miarę przyzwoicie, jednak nasza kadra będzie jeszcze węższa niż miało to miejsce w zeszłym sezonie. Myślę, że jeżeli przetrwamy nadchodzący sezon i uda nam się utrzymać w lidze, to następne lata będą lepsze, z tego względu, że w tych rocznikach jest więcej chłopaków. Centralna Liga Juniorów spowodowała to, że chłopcy sami zgłaszają się do KSZO, żeby ich próbować w meczach sparingowych, to już jest ogromny pozytyw. Ponadto, nie oszukujmy się: połączenie MKS KSZO-Junior z drużyną seniorską też jest motywacją dla tych chłopaków, bo trener Krawiec będzie ich oglądał i już ustaliliśmy, że będzie ich ściągał na treningi do siebie i jest szansa, że zadebiutują w trzeciej lidze, bo to jest główny cel szkolenia młodzieży u nas. W mojej ocenie Cracovia to chyba najmocniejszy zespół w obecnym sezonie w lidze, bo cały poprzedni sezon grała w większości rocznikiem 1997 i dużo ich zawodników grało w kadrze Polski. Jednak trzeba być przekonanym, że jeżeli się czegoś chce, to można osiągnąć wszystko. Ponadto, będę rozmawiał, aby wszystkie nasze mecze odbywały się w niedzielę, ponieważ więcej osób może przyjść i zobaczyć dobrą młodzieżową piłkę, choćby Legię Warszawa, która zagra w Młodzieżowej Lidze Mistrzów.

Czyli podsumowując: będzie ciężko, możliwe, że zbyt ciężko. OK, w piłce nie takie rzeczy się zdarzały i wielokrotnie Dawid potrafił pokonać Goliata, jednak nie ma wątpliwości, że pomarańczowo-czarni muszą wspiąć się na absolutne wyżyny swoich umiejętności, by powtórzyć wyczyn z ubiegłego sezonu. I być pojętnymi uczniami, bo w CLJ nie ma miejsca na błędy. Ta liga będzie od nich wymagała zdecydowanie więcej niż rozgrywki, w których do tej pory mieli okazję występować. Za tym musi iść także ambicja, traktowanie każdego spotkania jakby było tym decydującym, o życie. Podopieczni trenera Domagały nie mogą ponadto wychodzić przeciwko Legii, Wiśle, czy innym tuzom z przesadnym respektem, to trzeba zostawić w szatni, a na boisku nie odpuszczać rywalom. I tak z wiarą przez wszystkie trzydzieści spotkań. Oby z happy-endem.

Spotkanie Cracovia – MKS KSZO-Junior odbędzie się jutro o godzinie 17 na stadionie Górnika w Wieliczce.