Pierwsza wyprawa na Lubelszczyznę
Jutro pomarańczowo-czarni zagrają swój pierwszy mecz na Lubelszczyźnie w bieżących rozgrywkach, a podejmować ich będzie świdnicka Avia.
Avia jest jedną z czterech drużyn (obok KSZO, Garbarni oraz Stali Rzeszów), które po dwóch dotychczas rozegranych kolejkach mają na swoim koncie komplet punktów. Podopieczni Jacka Ziarkowskiego ograli w wyjazdowych starciach Podhale Nowy Targ oraz JKS 1909 Jarosław, a jutro zadebiutują przed własną publicznością.
W drużynie ze Świdnika, która od kilku dobrych sezonów występuje na czwartym poziomie rozgrywkowym znajdziemy trochę znajomych nazwisk. Przede wszystkim są to dwaj wychowankowie MKS KSZO-Junior – Konrad Zacharski i Karol Barański. Ten pierwszy do Avii przeniósł się w przerwie zimowej ubiegłego sezonu po średnio udanej przygodzie w Stali Stalowa Wola, gdzie przegrywał rywalizację z Tomaszem Wietechą. „Zachar” z miejsca stał się pewnym punktem żółto-niebieskich, wygryzając m.in. doświadczonego Łukasza Gieresza, byłego zawodnika choćby Motoru Lublin. Barański także trafił do Świdnika na początku 2016 roku i także nie opuścił jak dotychczas ani jednego ligowego meczu Avii. Najlepszym snajperem w ekipie naszego rywala jest z kolei 34-letni Wojciech Białek, były piłkarz m.in. Motoru, Stali Stalowa Wola oraz pomarańczowo-czarnych. Białek od dłuższego czasu jest swoistym koszmarem bramkarzy na trzecim i czwartym poziomie rozgrywkowym. Dość powiedzieć, że w ubiegłym sezonie został najskuteczniejszym strzelcem III ligi lubelsko-podkarpackiej z 29 bramkami na koncie, a we wcześniejszych sezonach w barwach Avii także potrafił kończyć z dwucyfrową ilością bramek. Ostatnim z piłkarzy żółto-niebieskich, którzy w przeszłości występowali przy Świętokrzyskiej jest 33-letni obrońca Michał Maciejewski. Jego jednak pewnie mało kto pamięta, bowiem w barwach KSZO rozegrał zaledwie dziewięć spotkań, a miało to miejsce w sezonie 2006/07. Nie będziemy Wam wymieniać całego składu ostrowieckiego zespołu z tamtego okresu, niemniej jednak wystarczy, że napiszemy, że wówczas w ataku brylował Mariusz Miąsko, w pomocy Grzegorz „brawo dla Gorzowa” Skwara, a w obronie duet Kiczyński-Midzierski. Aha, drużynę trenował jeszcze Wojciech Borecki. Szmat czasu.
Tym oto sposobem wymieniliśmy praktycznie wszystkich bardziej znanych zawodników Avii. Można jeszcze zwrócić uwagę na 21-letniego napastnika Karola Kalitę, który dołożył swoją cegiełkę do awansu Wisły Puławy do I ligi, a obecnie jest do Świdnika przez puławski klub wypożyczony. Resztę drużyny stanowi, co nie powinno dziwić, głównie lokalna młodzież, która jednak tak jak wspomnieliśmy, od dłuższego czasu nieźle radzi sobie na poziomie III ligi.
Pomarańczowo-czarni są jednak faworytem jutrzejszego spotkania, zwłaszcza, że podobnie jak w zeszłym sezonie, także i teraz, znakomicie weszli w sezon. Niespodziewany awans do 1/8 finału Pucharu Polski, który jest wyrównaniem trzech najlepszych występów w tych rozgrywkach w historii klubu, a także dwa ligowe zwycięstwa, każą z optymizmem patrzeć w przyszłość. OK, nie ma się co przesadnie napalać, ale górna połówka tabeli na koniec sezonu wydaje się być realnym celem.
W jutrzejszym spotkaniu na pewno nie wystąpią kontuzjowani Damian Nogaj, Tomasz Persona oraz Kamil Dziadowicz, możliwa jest także absencja naszego kapitana – Michała Stachurskiego. W drużynie gospodarzy wszyscy zawodnicy są do dyspozycji trenera Jacka Ziarkowskiego.
Spotkanie odbędzie się jutro o godzinie 17:30 na stadionie przy ulicy Sportowej 2 w Świdniku.
