Powrót do rzeczywistości
Po zakończeniu pięknej pucharowej przygody pomarańczowo-czarni wracają do rozgrywek ligowych – jutro jadą do Oświęcimia na mecz z Sołą.
Można powiedzieć, że jeszcze na dobre nie opadły emocje po czwartkowym starciu z Arką Gdynia rozegranym w ramach 1/8 finału Pucharu Polski, a już trzeba koncentrować się na kolejnej walce o ligowe punkty. Nasz jutrzejszy rywal – Soła Oświęcim – zaskakuje w tym sezonie zdecydowanie in minus. Zaledwie trzynaste miejsce w ligowej tabeli i dziesięć punktów w dziewięciu rozegranych spotkaniach to na pewno nie to, czego przed sezonem oczekiwali zarówno kibice jak i zarząd biało-czerwonych, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki z trzech ostatnich sezonów. Jako beniaminek III ligi małopolsko-świętokrzyskiej podopieczni Sebastiana Stemplewskiego skończyli na drugim miejscu, w dwóch kolejnych sezonach kończyli na najniższym stopniu podium. Zawsze czegoś brakowało do awansu, jednak przez swoich rywali byli uważani za klasową drużynę, nigdy nie schodzącą poniżej pewnego dobrego poziomu.
To o tyle dziwne, że trzon drużyny pozostał – w pomocy niepodważalną pozycję ma Dawid Dynarek, który w tym sezonie zdobył już aż pięć bramek (co ciekawe wszystkie z rzutów karnych), wspomaga go doświadczony 30-letni Paweł Cygnar, obroną dyryguje 35-letni Marcin Drzymont, mający na swoim koncie 130 występów w Ekstraklasie w barwach m.in. Lecha Poznań i GKS Bełchatów, cztery trafienia zaliczył Przemysław Knapik, a przed sezonem do zespołu dołączył m.in. 27-letni pomocnik Sebastian Janik, w zeszłym sezonie występujący w II-ligowych Okocimskim Brzesko oraz Olimpii Zambrów, a w przeszłości mający na koncie występy w Pucharze Ekstraklasy w barwach Wisły Kraków oraz pięć spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej dla Ruchu Chorzów.
Jednak w kwestiach organizacyjno-finansowych nie jest już tak kolorowo – Soła nie może już liczyć na tak duże środki od sponsorów jak miało to miejsce w poprzednich sezonach, dodatkowo z klasy okręgowej wycofana została drużyna rezerw oświęcimskiego klubu. Oficjalny powód? Brak zawodników chętnych do gry. O wszystko, co złe, kibice biało-czerwonych obwiniają dyrektora sportowego Krzysztofa Pękalę, któremu zarzucają nietrafione transfery oraz nieprofesjonalne podejście do wykonywanych obowiązków. Być może jednym z czynników, który wpływa na tak niską lokatę „Solarzy” w tabeli jest fakt, że w zespole brakuje nieco świeżej krwi, kluczowe role odgrywają wciąż ci sami zawodnicy, a trenerowi Stemplewskiemu za niespełna dwa tygodnie stuknie już sześć lat (!) pobytu na ulicy Przecznej. Jak na polskie warunki, to wieczność. Oczywiście nie musimy dodawać, że jest on absolutnym rekordzistą pod tym względem w naszej grupie III ligi.
Jeszcze słówko o tym, jak radzi sobie Soła w bieżącym sezonie – rzuca się w oczy fatalna postawa naszych rywali w defensywie – stracili oni bowiem aż 21 bramek – gorsza pod tym względem jest jedynie zamykająca tabelę Wierna Małogoszcz. Co więcej, w czterech ostatnich spotkaniach golkiper Soły Marcin Koper aż piętnastokrotnie (!) wyciągał piłkę z siatki. Sorry, ale z taką linią defensywną to nawet w III lidze nie ma za bardzo czego szukać. Podopieczni trenera Stemplewskiego choć zaczęli od wygranej na Arenie Lublin, to później potrafili choćby ulec przed własną publicznością trzeciemu od końca Spartakusowi Daleszyce (dla którego było to jedyne zwycięstwo w sezonie), czy przegrać w Trzebini aż 1:5. W ostatni weekend biało-czerwoni ulegli w Świdniku miejscowej Avii 2:3.
Suma summarum wychodzi więc, że po raz pierwszy w starciu na linii Oświęcim-Ostrowiec Świętokrzyski to nasz zespół jest tak wyraźnym faworytem. Teraz trzeba to potwierdzić na boisku, bo jak pokazał czwartkowy mecz z Arką, bycie faworytem to często ciężki kawałek chleba.
Spotkanie odbędzie się jutro o godzinie 16 na stadionie w Oświęcimiu.
