I ZespółKSZO

Rydlówka zdobyta!

Niesamowicie cenne zwycięstwo odnieśli nasi piłkarze, którzy w rozegranym dziś spotkaniu pokonali wicelidera Garbarnię Kraków na jej terenie 2:1 (2:1) po trafieniach Łukasza Jamroza oraz Michała Stachurskiego.

Spotkanie rozpoczęło się chyba w najgorszy możliwy sposób dla arbitra, bowiem kilkadziesiąt sekund po jego pierwszym gwizdku mieliśmy bardzo kontrowersyjną sytuację – Stanisław Wierzgacz poza polem karnym powalił szarżującego skrzydłowego gospodarzy Szymona Kiebzaka i momentalnie został otoczony przez protestujących zawodników gospodarzy. Co oczywiste, ci domagali się czerwonej kartki dla naszego bramkarza, jednak pan Jakub Tomoń zdecydował się na pokazanie jedynie żółtej kartki. To rozwścieczyło piłkarzy „Brązowych” i podniosło temperaturę na boisku do niewyobrażalnych rozmiarów. Nawet Marcin Cabaj pofatygował się i przebiegł dobrych kilkadziesiąt metrów, by dać upust emocjom i powiedzieć rozjemcy, co myśli o jego decyzji.

Na całe szczęście później obie ekipy skupiły się już jedynie na dostarczeniu nam stricte boiskowych emocji. W 9 minucie spotkania po indywidualnej akcji Rafał Gil zdecydował się na dośrodkowanie z lewego skrzydła, a najlepiej w polu karnym odnalazł się Łukasz Jamróz, który uderzeniem głową nie dał szans Cabajowi. Kolejne minuty to próby odrobienia strat przez podopiecznych trenera Hajdo. Zza pola karnego kąśliwym uderzeniem próbował Kalemba, ale Wierzgacz wyciągnął się niczym struna i odbił piłkę na rzut rożny.  Nasz bramkarz był także górą przy uderzeniach Moskala oraz Kiebzaka. W 27. minucie był on zmuszony wyciągnąć piłkę z siatki po strzale jednego z zawodników gospodarzy, ale na nasze szczęście był faulowany. Niestety, kilka minut później dość nieodpowiedzialnie we własnym polu karnym zachował się Klaudiusz Łatkowski, który przytrzymał Marcina Siedlarza, a arbiter podyktował rzut karny. Kibiców gospodarzy nie zawiódł Krzysztof Kalemba, myląc Wierzgacza. Nie załamało to jednak naszych zawodników. Kilka minut później uderzenie Grunta zza pola karnego z trudem na rzut rożny wybił Cabaj, a w kolejnej akcji dośrodkowanie z rzutu rożnego Tomasza Persony wykorzystał niezawodny ostatnio Stachurski i ponownie byliśmy w szampańskich nastrojach.

W 56. minucie Garbarnia mogła, a w zasadzie powinna doprowadzić do wyrównania. Znów nie popisał się Łatkowski, który dał się przepchnąć Siedlarzowi, który dograł piłkę w pole karne do Nieśmiałowskiego, jednak ten z kilku metrów fatalnie spudłował. Kolejne minuty to nieco nieudolne próby gospodarzy, neutralizowane przez konsekwentną postawę KSZO w drugiej linii i defensywie. Świetną okazję na podwyższenie wyniku i uspokojenie wszystkich kibiców miał Łukasz Jamróz, lecz przegrał pojedynek sam na sam z Cabajem. Gdy wydawało się, że nie uświadczymy już większych emocji w dzisiejszym starciu ostatnie sekundy spotkania mogły wprowadzić wielu sympatyków pomarańczowo-czarnych w stan niemalże przedzawałowy. W czwartej minucie doliczonego czasu gry po zamieszaniu w polu karnym uderzenie wprowadzonego z ławki Michała Kitlińskiego nieznacznie minęło bramkę Wierzgacza. Kilkadziesiąt sekund później wszyscy fani KSZO zamarli, kiedy to po wypuszczeniu pozornie niegroźnej piłki przez naszego bramkarza do piłki dopadł Ciesielski, ale na całe szczęście trafił jedynie w poprzeczkę. Nasi zawodnicy zdołali wyjaśnić sytuację i zwycięstwo stało się faktem.

Naszym zawodnikom należą się wielkie brawa za postawę w dzisiejszym spotkaniu, bowiem na trudnym terenie umiejętnie zneutralizowaliśmy bardzo groźnego rywala. I choć dopisało nam nieco szczęścia, to jednak my zagraliśmy niezwykle skutecznie, wykorzystując świetną grę głową Jamroza i Stachurskiego. Takie mecze budują drużynę i dzisiejsza wygrana jest niezwykle ważnym krokiem w drodze ku drugiej lidze. Widać też było, że sprawdziły się zapowiedzi trenera Krawca, który po spotkaniu z Wierną przekonywał, że praca nad motoryką przyniesie efekt właśnie w tych decydujących spotkaniach. I tak rzeczywiście było. Teraz przed nami ostatni akord ligowej jesieni – starcie ze Stalą Rzeszów, która dziś miała rozegrać zaległy mecz ligowy z MKS Trzebinia/Siersza, jednak został on odwołany po raz drugi z powodu złego stanu boiska. Poziom trudności będzie podobny do tego z dzisiaj, zwłaszcza, że Stal dziś zaliczyła przymusowy odpoczynek. Ale wierzymy, że pomarańczowo-czarni jeszcze raz pokażą klasę i zimę spędzimy w iście wystrzałowych nastrojach.

Garbarnia Kraków – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2 (1:2)

0:1 Łukasz Jamróz 9 minuta

1:1 Krzysztof Kalemba 34 minuta rzut karny

1:2 Michał Stachurski 43 minuta

Garbarnia: Cabaj – Piszczek (90′ Wieczorek), Łukasik, Moskal, Pawłowicz – Kalemba, Masiuda, Nieśmiałowski (77′ Ciesielski), Kiebzak – Ogar (86′ Kitliński), Siedlarz (65′ Górecki).

KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Pietrasiak, Łatkowski (63′ Mianowany), Persona – Gil (71′ Ferens), Podstolak, Mężyk, Bełczowski – Grunt (63′ Kapsa), Jamróz.

Żółte kartki: Cabaj, Moskal, Pawłowicz, Masiuda – Wierzgacz, Łatkowski, Mężyk.

Sędziował: Jakub Tomoń (Rzeszów)

Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają w najbliższą sobotę – 12 listopada – o godzinie 18, kiedy to w swoim ostatnim tegorocznym ligowym starciu podejmą trzecią aktualnie ekipę Stali Rzeszów.