Ruszamy!
Po ponad trzech miesiącach wyczekiwania nadszedł wreszcie czas na powrót do ligowych emocji – w sobotę pomarańczowo-czarni podejmą beniaminka – ekipę MKS Trzebinia/Siersza.
Nasz rywal po niezłym początku rozgrywek zanotował fatalną końcówkę jesieni. W siedmiu ostatnich spotkaniach ligowych podopieczni trenera Roberta Moskala zdobyli zaledwie jeden punkt, w dodatku z outsiderem z Małogoszczy. Dlatego też znów muszą nerwowo spoglądać w dół tabeli i walczyć o to, by nie powtórzyła się sytuacja z sezonu 2014/15, kiedy to trzebinianie jako beniaminek spadli z III ligi. Opiekun gości, który – przypomnijmy – ma na koncie pracę m.in. w Odrze Wodzisław Śląski, Dolcanie Ząbki czy GKS Katowice, ubolewa nad problemami kadrowymi. Zwłaszcza, że w tym tygodniu przesądzone zostało odejście 22-letniego pomocnika Kamila Włodyki, który w rundzie wiosennej reprezentował będzie barwy Polonii Bytom. Jak na warunki, jakim dysponuje nasz jutrzejszy rywal, CV młodego pomocnika mogło robić wrażenie. 37 występów w Ekstraklasie, do tego występy za trenera Jana Kociana w europejskich pucharach m.in. przeciwko Esbjerg czy Metalistowi Charków. O ile Włodyka może być zbyt słaby na Ekstraklasę, o tyle nie może dziwić, że po tego bądź co bądź wciąż perspektywicznego zawodnika zgłosił się ktoś mocniejszy od Trzebinii. Oprócz Włodyki odeszli także doświadczeni obrońcy: Krzysztof Sieczko, Jakub Juraszek, Sebastian Ołownia oraz przede wszystkim Mateusz Niechciał, mający na koncie występy na zapleczu Ekstraklasy w barwach GKS Katowice czy Okocimskiego Brzesko. W ich miejsce dołączyli: bramkarz Kacper Szymala, a także obrońca Jakub Ochman, ograny na trzecioligowym froncie w barwach Hutnika Nowa Huta. Suma summarum, można powiedzieć, że zespół gości nieco się osłabił przed rundą wiosenną.
Jeśli zaś chodzi o kluczowych zawodników ekipy gości, to w pierwszej kolejności należy wspomnieć o ofensywnym tercecie Dariusz Gawęcki – Marek Mizia, Mateusz Stanek, który zdobył aż dziewiętnaście bramek. Ten pierwszy występował kilka sezonów w drużynach pierwszoligowych, a także w wówczas ekstraklasowym Zagłębiu Sosnowiec. Widać, że działacze klubu z Trzebini wyciągnęli wnioski z nieudanej kampanii 14/15 i do młodzieży dołożyli kilku ligowych wyjadaczy po to, by za wszelką cenę się utrzymać. Oczywiście, każdy w klubie zdaje sobie sprawę z tego, że MKS dla większości zawodników nie będzie klubem pierwszego wyboru, że na gęsto zaludnionym obszarze Śląska i Małopolski konkurencja jest spora, wreszcie, że sporo się trzeba napocić, by przekonać wartościowych zawodników do gry dla żółto-czarnych, ale widać, że trzebinianie podejmują rękawicę.
Tyle o drużynie gości, czas teraz na kilka słów o naszym zespole. Nie da się ukryć, że runda rozpoczęła się dla nas w najlepszy możliwy sposób – w rozegranym wczoraj zaległym spotkaniu kontrkandydat do awansu – Garbarnia Kraków – przegrała w Tarnowie 0:1, co oznacza, że przewaga nad krakowianami dalej wynosi pięć punktów. Groźniejsza od „Garcy” wydaje się być rzeszowska Stal, na którą spragnione wielkiej piłki miasto (bądź co bądź wojewódzkie) nie szczędzi grosza. Prezydent Tadeusz Ferenc ewidentnie nie chce, by na tak ładny i zadbanym obiekcie odbywały się jedynie trzecioligowe starcia. Ostatniego słowa nie powiedziała także Resovia, tracąca do KSZO sześć punktów, a o zmazanie plamy z jesieni z pewnością powalczy i solidnie wzmocniony Motor, dowodzony przez Marcina Sasala oraz byłego komentatora Orange Sport Leszka Bartnickiego.
Nie da się jednak uciec od tego, że każdy w Ostrowcu chciałby awansu pomarańczowo-czarnych do II ligi i jego brak oznaczał będzie spory zawód. Co prawda, w Krakowie i Rzeszowie wychodzą z tego samego założenia, ale wiemy już, że ta drużyna ma potencjał na to, by wygrać ligę. Pokazywała to podczas 1,5 roku pracy trenera Tadeusza Krawca, zarówno w lidze, Pucharze Okręgowym, czy wreszcie w Pucharze Polski. Z pewnością możemy tego dokonać. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu są wyniki ostatnich sparingów, w których męczyliśmy się ze znacznie niżej notowanymi: Polonią Iłża, Sokołem Nisko czy nawet Wisłą Sandomierz, a trener Pietrasiak chyba nieco się zagalopował z rotacją składem. Wiemy też, ze z racji objęcia funkcji szkoleniowca nie zobaczymy popularnego „Pietrasa” na murawie, podobnie jak kontuzjowanych Nogaja i Mikołajka (obu na pewno zabraknie do końca sezonu). Do Kamiennej Brody wypożyczony został zaś Mateusz Mąka, a do Zdroju Busko-Zdrój Mateusz Madej. Wypożyczenie tego pierwszego może nieco dziwić, jednak sztab szkoleniowy podjął te decyzję świadomie, chcąc by nasz pomocnik wreszcie zagrał rundę w pełnym wymiarze czasowym, nawet w okręgówce. W sobotę do dyspozycji trenera Pietrasiaka będzie za to nowopozyskany Hubert Tylec. Nie ma co jednak szukać usprawiedliwien – jesli chcemy awansować sobotnia wygrana jest obowiązkiem. Niezależnie od stanu murawy, absencji kilku zawodników, poziomu sędziowania czy innych czynników. Zwłaszcza że po raz ostatni goście zapunktowali jeszcze w październiku.
Spotkanie odbędzie się w sobotę o godzinie 14 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim. Bilety na mecz można kupować jutro w kasie klubowej przy ul. Świętokrzyskiej 11 w godz. 10.00 – 15.00 oraz w sklepie KSZO „F1 Fan Store” przy ul. Kościelnej 12 w godz. 10.00 – 17.00. W dniu meczu bilety będą dostępne na dwie godziny przed meczem w kasach klubowych. Przypominamy też, że dostępne są karnety na najbliższą rundę w cenie 80 złotych (obejmują one wszystkie mecze ligowe oraz PP, w których nasz klub będzie gospodarzem). Dla dzieci do lat 12 wstęp jest bezpłatny.
