Początek domowej serii
Jutrzejszym spotkaniem przeciwko Avii Świdnik pomarańczowo-czarni zainaugurują serię trzech spotkań przed własną publicznością, która może ich przybliżyć do upragnionego awansu.
„Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?” – to stwierdzenie jak żadne inne pasowało do Avii w rundzie jesiennej. Nieco niedoceniani, biedni krewni snującego mocarstwowe plany Motoru okazali się od niego lepsi i to pomimo tego, że przez długi okres czasu zawodnicy żółto-niebieskich nie otrzymywali wynagrodzenia. Nie przeszkodziło im to wejść w ligę z buta, wyważając drzwi, bowiem dopiero w szóstej kolejce po raz pierwszy stracili punkty. Ok, od tamtej pory nieco spuścili z tonu i dziś do liderujących pomarańczowo-czarnych tracą aż trzynaście punktów, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że można ich lekceważyć. Zwłaszcza, że władze miasta doceniły postawę podopiecznych trenera Ziarkowskiego, wydatnie wspierając ich finansowo. Pod koniec stycznia utworzona została bowiem spółka MKS Avia Świdnik, która została dofinansowana kwotą 3 milionów złotych. Tyle, że spółka ta oprócz prowadzenia drużyn piłkarzy i siatkarzy (II liga) zajmuje się jeszcze zarządzaniem i utrzymaniem świdnickiego stadionu. Nie wiemy więc tak naprawdę, jaka część z tych trzech milionów trafi konkretnie do piłkarzy, niemniej jednak ci musieli przyjąć tą informację z wielką ulgą, bo stabilizacja finansowa wreszcie stała się faktem.
Zimowe okienko upłynęło w klubie ze Świdnika pod znakiem sporego ruchu. Przedwczoraj z II-ligowym GKS Bełchatów kontrakt podpisał pomocnik Adam Nowak, autor siedmiu trafień w rundzie jesiennej, wymieniany nawet w kontekście przejścia do KSZO. Do GKS Tychy powędrował dobrze znany w Ostrowcu Konrad Zacharski, który pod koniec rundy jesiennej stracił miejsce w składzie Avii, a do lokalnego rywala z Radzynia Podlaskiego przeszedł Karol Kalita. Tyle, że stabilizacja finansowa oznacza, że klub nie tylko pozbywa się zawodników, ale i ich do siebie ściąga. Do Świdnika z Motoru Lublin trafili więc: doświadczony ukraiński obrońca Iwan Dykyj, autor trzech goli Piotr Piekarski, Łukasz Mazurek, który jesienią był podstawowym piłkarzem Orląt plus kilku młodszych zawodników, mogących stanowić uzupełnienie kadry. Początek rundy w wykonaniu Avii pewnej części ciała jednak nie urwał – porażka z Podhalem i wypuszczone z rąk w ostatniej minucie doliczonego czasu gry zwycięstwo z JKS Jarosław oznaczały zaledwie jeden punkt. Co istotne, oba spotkania podopieczni trenera Ziarkowskiego grali przed własną publicznością. Gola na wagę remisu dla świdniczan zdobył zaś nie kto inny jak Wojciech Białek. Napastnik, dla którego strzelanie goli w zespołach z województwa lubelskiego jest równie łatwe, co dla przeciętnego Kowalskiego posmarowanie kromki chleba. W tym sezonie było to już dla niego dziesiąte trafienie, co sprawia, że 35-letni Białek zawstydza młodszych konkurentów i lideruje klasyfikacji strzelców naszej grupy III ligi. Innym rekordzistą w zespole trenera Ziarkowskiego jest z kolei Sebastian Orzędowski. 31-letni pomocnik ewidentnie wzoruje się na Tomaszu Hajcie, bowiem w szesnastu spotkaniach w obecnym sezonie zdążył już wyłapać dziesięć (!) żółtych kartek. Popularny „Gianni” pewnie cmoka z zachwytu i poleca Sebę do Schalke 04. W drużynie gości warto także zwrócić uwagę na filigranowego napastnika Krystiana Mroczka (cztery bramki) oraz doświadczonego stopera Michała Maciejewskiego.
Nas najbardziej cieszy fakt, że w drużynie trenera Pietrasiaka wreszcie wszyscy zawodnicy są zdrowi. Oby przełożyło się to na korzystny wynik w jutrzejszym spotkaniu, na które serdecznie zapraszamy. Swój przyjazd zapowiadają kibice gości, dlatego też liczymy, że frekwencja w sobotnim starciu przy Świętokrzyskiej będzie przynajmniej na poziomie drugoligowym, do którego aspirujemy.
Spotkanie odbędzie się jutro o godzinie 15 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.
