Pomarańczowo-czarni jadą do Rzeszowa
Czwarte spotkanie w roli trenera pomarańczowo-czarnych będzie dla Andrzeja Wiśniewskiego najcięższe. Pomarańczowo-czarni po raz pierwszy w tym roku grają bowiem z drużyną z ligowej czołówki.
Po domowej wygranej z Orlętami Radzyń Podlaski humory wśród naszych piłkarzy z pewnością zdecydowanie się poprawiły. Bo choć KSZO przegrywał w starciu z niżej notowanym rywalem, to jednak suma summarum zdołał pokazać charakter i wydrzeć trzy punkty z rąk Orląt. Teraz jednak poprzeczka zostanie zawieszona zdecydowanie wyżej. Po raz pierwszy w tej rundzie rywalem podopiecznych trenera Wiśniewskiego będzie ich bezpośredni rywal w walce o awans do II ligi – Resovia.
Choć rzeszowianie po przymusowej relegacji z II ligi (brak licencji z powodów pozasportowych) cały czas kręcą się w czołówce trzecioligowej tabeli, to jednak zawsze czegoś im brakowało do wygrania ligi. Nie inaczej jest w tym sezonie. Podopieczni trenera Szymona Szydełko cały czas kręcą się w ścisłej czołówce, ale do prowadzących pomarańczowo-czarnych tracą sześć punktów przy jednym spotkaniu rozegranym więcej. Nic więc dziwnego, że Sovię interesować będzie wyłącznie gra o pełną pulę, bowiem remis w żaden sposób nie przybliży ich do upragnionej pozycji lidera.
W 2017 roku rzeszowianie mierzyli się już z dwiema drużynami z ligowej czołówki. Już w drugiej kolejce rywalizowali na Ludwinowie z Garbarnią, jednak ulegli jej 2:3. Wygrali za to na własnym terenie w prestiżowym starciu ze Stalą Rzeszów. Niestety dla nich, przytrafiły im się dwie dość poważne wpadki. Bo o ile jeszcze porażkę z Garbarnią można było kalkulować, o tyle mało kto zakładał przegraną w Białej Podlaskiej czy domową porażkę z Podhalem Nowy Targ. Przed tygodniem biało-czerwoni również stracili punkty, tym razem remisując w Świdniku. Dlatego ten mecz, a także dwa kolejne (wyjazdy odpowiednio do Krosna i Tarnowa) dadzą odpowiedź na to, czy Sovia na poważnie włączy się do gry o awans czy też po raz kolejny będzie musiała obejść się smakiem i oglądać plecy innych drużyn.
Biało-czerwoni stanowią swoistą mieszankę doświadczenia z młodością. W bramce niezastąpiony jest doświadczony 35-letni Marcin Pietryka, obronę w ryzach trzymają niewiele młodsi Mirosław Baran czy też Przemysław Żmuda (dwaj pierwsi przez większość kariery związani z klubem z ul. Wyspiańskiego), do drugiej linii dołączył sprawdzany w przerwie zimowej w KSZO Dariusz Frankiewicz, zaś pierwsze skrzypce w ataku gra 29-letni już Bartłomiej Buczek, autor aż jedenastu trafień. Na nasze szczęście bramkostrzelnego zawodnika zabraknie w starciu z nami bowiem pauzuje za kartki.
Jednak kilku młodszych piłkarzy także odgrywa już znaczące role w drużynie prowadzonej przez trenera Szydełko. Choćby 21-letni napastnik Dawid Pałys-Rydzik, autor pięciu trafień, który wystąpił jak dotychczas we wszystkich ligowych meczach, czy jego trzy lata starszy kolega z linii ataku Sebastian Dziedzic (także pięć trafień). W przerwie zimowej z I-ligowej Wisły Puławy przeszedł z kolei 21-letni Szymon Wiejak, który na wiosnę nie opuścił ani jednego meczu.
Kto w sobotnim starciu będzie uchodził za faworyta? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony Resovia u siebie jest zawsze groźna, z drugiej strony wydaje się być nieco chimeryczną drużyną, na dłuższą metę chyba zbyt chimeryczną, by myśleć o promocji do II ligi. Forma naszych rywali przypomina nieco taką przeplatankę zwycięstw, porażek i remisów i na dobrą sprawę ciężko przewidzieć, co będzie jej następnym elementem. Pomarańczowo-czarni zaś w tym roku jeszcze nie mierzyli się z drużyną z czołówki i ciężko stwierdzić, na ile ich kryzys został przezwyciężony. To Sovia tak naprawdę powie sprawdzam i to po sobotnim meczu będziemy zdecydowanie mądrzejsi. Warto dodać, że w naszym zespole nikt nie pauzuje z powodu kartek.
Spotkanie rozpocznie się w sobotę o godzinie 17 na stadionie przy ulicy Wyspiańskiego 22 w Rzeszowie.
Wszystkich kibiców gorąco zachęcamy do dyskusji na tematy związane z naszą drużyną na www.forumKSZO.pl
