Wypowiedzi po meczu KSZO – Motor
Piotr Zasada (asystent trenera Motoru): Mecz nikogo nie rozczarował. Pierwsze spostrzeżenia – plan na mecz, który był przygotowany w wersji A i B na pewno nam się sprawdził. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie mieliśmy problem, bowiem na początku spotkania nie mogliśmy złapać rytmu, zwłaszcza, że zespół KSZO zaczął nas wysoko „pressować”. Jeszcze podczas pierwszej połowy mieliśmy sytuację na 3:0, która prawdopodobnie mogłaby zamknąć ten mecz. Nie ustrzegliśmy się kilku błędów, jeśli chodzi o krycie przy stałych fragmentach. Przede wszystkim, wtedy gdy straciliśmy bramkę na własne życzenie na 2:2 i końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do gospodarzy. Druga połowa była w ogóle bardziej piłkarska z obu stron i przybyłym widzom mogła się bardziej podobać. W końcowej fazie, w doliczonym czasie mieliśmy co najmniej jedną, jak nie dwie sytuacje na zamknięcie spotkania, natomiast nie wykorzystaliśmy ich i jedyne co można teraz zrobić, to złożyć na ręce trenera gratulacje, że to akurat KSZO nas zatrzymało po jedenastu zwycięstwach z rzędu. Nie jest to dla nas żadna ujma i będziemy walczyć dalej.
Andrzej Wiśniewski (trener KSZO): W pełni zgadzam się ze słowami pana trenera. Motor miał plan na ten mecz, my też mieliśmy, jednak plany mają to do siebie, że nie zawsze udaje się je zrealizować. Tak było w naszym przypadku. Mieliśmy w pierwszej fazie różne sytuacje, Motor również, wykorzystane czy nie – nie będę nad tym gdybał. Wydaje mi się że bardzo często, nawet na wyższym poziomie, gdy spotyka się pierwsza z drugą drużyną w tabeli, to mecz zapowiadany jest jako hit, a następnego dnia pojawiają się komentarze, jaki to był niewypał. Tu tego nie było – mecz stał na wysokim poziomie. Chciałbym z tego miejsca wyrazić pełen szacunek za pracę na boisku, za walkę i zaangażowanie nie tylko dla swojej drużyny, bowiem nigdy nie jest tak, że tylko jeden zespół tworzy widowisko. Żeby było widowisko, muszą grać dwa zespoły. Pełen szacunek zarówno dla mojego zespołu , jak i dla tych chłopaków, którzy weszli na boisko i grali w koszulkach Motoru. Tak to widziałem i dzięki temu ten mecz miał wiele faz. Były sytuacje, były kontrataki, były także błędy, ponieważ piłka nożna to gra błędów. Motor prowadził, my ich dogoniliśmy, potem obydwa zespoły miały możliwość zmienić wynik. Myślę, że kto przyszedł na ten mecz, ten nie żałował. A jeżeli ktoś oglądał telewizję i zmieniając kanały nagle trafił na ten mecz, to zapewne nie uwierzył, że jest to poziom trzecioligowy, gdyż w mojej ocenie był on o wiele wyższy. Jeszcze raz szacunek dla wszystkich, którzy stworzyli to widowisko. Kibice obu zespołów świetnie się zachowali i dopingowali swoje drużyny. Myślę że była to bardzo dobra propaganda trzecioligowej piłki.
