I ZespółKSZO

Przegrana po kontrowersjach

W pierwszym spotkaniu barażowym o prawo gry w Centralnej Lidze Juniorów młodzi piłkarze pomarańczowo-czarnych przegrali z ekipą Stali Rzeszów 1:2 (0:1). Jedyną bramkę dla naszego zespołu zdobył Piotr Pyskaty.

Od początku meczu kibice zgromadzeni przy Świętokrzyskiej nie mogli narzekać na nudę. Akcje błyskawicznie przenosiły się spod jednej bramki na drugą. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Daniela Króla i odbiciu od głowy jednego z obrońców Stali piłka trafiła w poprzeczkę. W odpowiedzi również po rzucie wolnym piąstkował Krupa, a już kilkadziesiąt sekund później indywidualna akcja Piotra Pyskatego zakończyła się jego zejściem do środka oraz niecelnym uderzeniem zza pola karnego.

Podopieczni trenera Wołowca mogli objąć prowadzenie po niespełna kwadransie, ale uderzenie głową jednego z zawodników gości wybili z linii bramkowej nasi obrońcy. Kilka minut później znów zrobiło się groźnie pod bramką Krupy, jednak nasi obrońcy w ostatniej chwili zdołali zablokować uderzenie jednego z piłkarzy gości. Pomarańczowo-czarni jednak nie zamierzali odpuszczać. Po świetnym zagraniu z głębi pola piłkę w polu karnym przyjął bardzo aktywny dziś Pyskaty, przerzucił ją nad obrońcą rywali, ale jego uderzenie zdołał zatrzymać golkiper gości Kamil Kowal. Bramkarz Stali spisał się bez zarzutu także chwilę później, kiedy to wybił piłkę na rzut rożny po kąśliwym uderzeniu zza pola karnego Kamila Łokcia. Niestety, pomarańczowo-czarni schodzili na przerwę przegrywając. Dośrodkowanie spod końcowej linii przy biernej postawie naszych defensorów skutecznie wykończył Kacper Szymański i Stal mogła się cieszyć z prowadzenia. Po straconym golu piłkarze KSZO wyglądali niczym zamroczony bokser po nokdaunie, bowiem chwilę później w sytuacji sam na sam po świetnym prostopadłym podaniu znalazł się Bartłomiej Siwiec, ale fatalnie skiksował i do przerwy było „tylko” o:1.

Nie wiemy, co powiedzieli w szatni swoim podopiecznym trenerzy Pietrasiak i Domagała, ale wiemy, że ewidentnie poskutkowało. Od pierwszych minut drugiej odsłony nasi piłkarze rzucili się do ataków i goście ewidentnie zaczęli się gubić. Już trzy minuty po przerwie Piotr Pyskaty dobił z kilku metrów strzał kolegi z zespołu, pokonując Kowala i doprowadzając do wyrównania. Pomarańczowo-czarni chcieli pójść za ciosem wiedząc, że bramkowy remis na własnym terenie dalej nie jest wymarzonym rezultatem. Kilka minut później niecelnie z dystansu uderzył Daniel Król. Goście obudzili się dopiero po jakichś dwudziestu minutach drugiej części gry. Ale zanim zdobyli decydującego jak się później okazało gola nasi piłkarze powinni objąć prowadzenie. Po kapitalnym podaniu z głębi pola w sytuacji sam na sam znalazł się wprowadzony przed momentem na murawę Oskar Brociek. Tyle, że asystent sędziego Bukowczana podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Nasi piłkarze oraz trenerzy zaczęli gorączkowo protestować, ale zdało się to na nic. Kilkadziesiąt sekund później arbiter podjął kolejną kontrowersyjną decyzję wskazując na rzut rożny, gdy każdy był przekonany, że piłka nie dotknęła żadnego z naszych piłkarzy. Niestety, dośrodkowanie perfekcyjnie wykończył Sebastian Wanat i Stal mogła się cieszyć z prowadzenia, którego już nie oddała.

Ostatnie minuty to niemrawe próby odwrócenia niekorzystnego rezultatu ze strony naszych piłkarzy oraz gra na czas ze strony piłkarzy Stali. Niemniej jednak to właśnie goście byli bliżsi podwyższenia rezultatu, bowiem uderzenie głową jednego z ich zawodników trafiło w słupek. W samej końcówce niecelnie z rzutu wolnego uderzył jeszcze Stefański, a już w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Piotr Pyskaty w sytuacji sam na sam trafił wprost w bramkarza gości.

Podsumowując, podobnie jak miało to miejsce podczas występów naszych juniorów w CLJ, obejrzeliśmy bardzo emocjonujące spotkanie. Niestety, bez happy endu. I my i Stal mieliśmy sporo szans, niemniej jednak przegrana 1:2 przed własną publicznością stawia nas w bardzo niekorzystnej sytuacji. Musimy bowiem strzelić przynajmniej dwa gole rywalowi na jego terenie. Czego zabrakło? Momentami spokoju, wyrachowania, dokładności, podjęcia właściwych decyzji w sytuacji, gdy wychodziliśmy z dobrą akcją pod bramką rywala. Stal cechowała się nieco lepszą organizacją gry, ale my próbowaliśmy to nadrabiać agresywną, zdecydowaną grą, czasem na pograniczu faulu. Można gdybać, co by się stało, gdyby sędzia podjął nieco korzystniejsze dla nas decyzje, ale nasi młodzi piłkarze muszą się nauczyć jednego. Nie wolno rozpamiętywać niekorzystnych decyzji arbitrów, tylko zacisnąć zęby i grać dalej. Bardzo możliwe bowiem, że ten chwilowy brak koncentracji kosztował nas dzisiaj awans do CLJ…

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Stal Rzeszów 1:2 (0:1)

0:1 Kacper Szymański 39 minuta

1:1 Piotr Pyskaty 48 minuta

1:2 Sebastian Wanat 74 minuta

KSZO: Krupa – Wątor, Stefański, Cieśla, Niedbała (65′ Brociek) – Jaworski, Woźniak (81′ Swat), Król (60′ Kargulewicz), Mazur (56′ Gołębiowski), Łokieć – Pyskaty.

Stal: Kowal – Tomaszewski, Sołtys, Wołowiec, Kordas – Lis (80′ Penar), Wanat (81′ Gul), Majka (89′ Partyka), Kuca (75′ Bobola), Siwiec – Szymański.

Żółte kartki: Kordas, Sołtys.

Sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec)

Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę 25 czerwca o godzinie 15 na Stadionie Miejskim w Rzeszowie.

Wszystkich kibiców zachęcamy do dyskusji na tematy związane z klubem na www.forumKSZO.pl