KSZO jedzie do Trzebini
Po niezbyt udanej inauguracji rundy wiosennej w lidze pomarańczowo-czarni udadzą się do Trzebini, gdzie zmierzą się z zespołem, który aktualnie zajmuje trzynaste miejsce wśród trzecioligowców.
Trzebinianie katastrofalnie zaczęli rundę wiosenną, bowiem w trzech meczach nie tylko nie zdobyli żadnego punktu, ale stracili aż czternaście bramek. O ile porażkę z bardzo mocną Wólczanką można jeszcze zrozumieć, o tyle 0:4 u siebie z Orlętami Radzyń Podlaski i 1:5 w Świdniku to naprawdę istna katastrofa. Do tego doszła jeszcze przegrana w OPP z Sołą Oświęcim, której kadra składa się praktycznie wyłącznie z samych juniorów. Po ostatniej porażce z Avią dymisję złożył Jerzy Kowalik, ale nie została ona przyjęta przez zarząd klubu. Trener chciał wstrząsnąć drużyną, ale najwcześniej w sobotę będziemy wiedzieć, czy mu się to faktycznie udało.
– Spotkałem się z radą drużyny, z którą szczerze porozmawiałem – Na pewno nie będzie tak, że wina za brak wyników spada tylko na barki trenera. Zawodnicy także muszą sobie pewne sprawy wyjaśnić. Zespół miał komfortowe warunki podczas zimowych przygotowań. Trzeba oczyścić głowy. Prezes postawił drużynie ultimatum – w najbliższych czterech meczach MKS ma zdobyć przynajmniej pięć punktów. Oprócz meczu z KSZO żółto-czarni grają kolejno z: Chełmianką (u siebie), Podhalem (na wyjeździe) oraz Podlasiem (u siebie). Nie będzie więc łatwo pomimo tego, że nasi jutrzejsi rywale trzy z czterech spotkań rozegrają przed własną publicznością. Drobnym usprawiedliwieniem ekipy z Trzebini mogą być kłopoty kadrowe. Autor czterech bramek Marek Mizia odszedł do Podhala Nowy Targ, Paweł Sawczuk został odsunięty od zespołu ze względu na sprawy wychowawcze, a sporo z okresu przygotowawczego stracili: Jakub Ochman, Marcin Kalinowski i Witold Cichy. Dwóch pierwszy wystąpiło już jednak w starciu z Avią. Dodatkowo jutro za żółte kartki pauzować będzie podstawowy pomocnik Mateusz Majcherczyk.
W kadrze naszych rywali znajduje się kilku ciekawych zawodników. Jest doświadczony obrońca Witold Cichy, który ma na swoim koncie 34 występy w Ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław Śląski, a oprócz tego występował także m.in. w Kolejarzu Stróże i Puszczy Niepołomice. Jest kilku piłkarzy, którzy w przeszłości całkiem udanie radzili sobie w barwach Hutnika Nowa Huta – choćby 25-letni napastnik Mateusz Stanek, obrońca Bartosz Jagła czy wspomniani wcześniej Majcherczyk i Ochman. Jest też pomocnik Mariusz Stokłosa, mający na swoim koncie występy w II lidze w barwach Garbarni. Nie można też zapominać o najlepszym strzelcu drużyny – zaledwie 19-letnim pomocniku Przemysławie Porębskim, wypożyczonym do MKS z Wisły Kraków. Do tego dochodzi doświadczony trener Jerzy Kowalik, który z niejednego trenerskiego pieca chleb jadł (był trenerem m.in. Wisły Kraków czy Polonii Warszawa), choć ostatnio długo nie pracował z seniorami. Słowem: kadra zespołu uprawnia do tego, by myśleć o skutecznej walce o utrzymanie. Niestety dla gospodarzy jutrzejszego starcia, początek rundy kompletnie tego nie potwierdza.
W jutrzejszym meczu nie zagrają kontuzjowani: Tomasz Persona, Kamil Sołtykiewicz, Kacper Kokosza i Mateusz Mąka, a niepewny jest występ Jakuba Kapsy. Wydaje się jednak, że nawet pomimo tego pomarańczowo-czarni i tak są zdecydowanym faworytem jutrzejszego meczu. Oby skończyło się lepiej niż w spotkaniu ze Spartakusem.
Mecz ozpocznie się jutro o godzinie 15 na stadionie przy ulicy Kościuszki 33 w Trzebini.
