Podhale znów lepsze od KSZO
W rozegranym dziś meczu 28. kolejki III ligi gr. IV piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski ulegli drużynie Podhala Nowy Targ 0:1 (0:0), a zwycięskiego gola dla gości zdobył Patryk Serafin. Dla nowotarżan było to już siódme z rzędu zwycięstwo nad KSZO.
Choć wcześniejsze wygrane nad Wisłą Puławy i Sokołem Sieniawa mogły dawać nadzieję, że ostrowczanie będą dziś w stanie powiększyć swój dorobek punktowy, to jednak nie mieli oni dziś zbyt wielu argumentów czysto piłkarskich w starciu z niepokonaną jeszcze w tym roku ekipą Podhala. Podopieczni Marcina Zubka zdominowali dziś nasz zespół, zdecydowanie wygrywając rywalizację w środku pola, a gdyby nie słabo ustawione celowniki strzeliliby więcej niż tylko jednego gola.
W pierwszych minut nie działo się zbyt wiele. Obu ekipom ciężko było przystosować się do gry na mocno nasiąkniętej wodą murawie Stadionu Miejskiego, akcje z początku w ogóle się nie kleiły i mówiąc wprost z boiska wiało nudą. Pierwszy raz groźniej zaatakowali pomarańczowo-czarni. Tomasz Persona wygrał przebitkę w środku pola, a piłkę przejął Jakub Chrzanowski, który popędził na bramkę Macieja Styrczuli, lecz jego uderzenie minęło bramkę gości. Niestety, były to miłe złego początki. Kolejne minuty należały już do nowotarżan, którzy z zatrważającą łatwością przedostawali się pod bramkę Pawła Lipca.
Pierwszym ostrzeżeniem było uderzenie zza pola karnego kompletnie Michała Grunta. Były napastnik KSZO miał sporo miejsca do tego, by przyjąć i obrócić się z piłką, ale jego uderzenie z łatwością złapał Lipiec. Później minimalnie niecelnie uderzał Patryk Serafin, zaś po strzale Juliusza Molisa nasz golkiper został już zmuszony do interwencji. O ile powyższe okazje można było potraktować wyłącznie jako ostrzeżenie, o tyle akcja gości z końcówki pierwszej części gry powinna spowodować wycie syren alarmowych. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego walkę o pozycję wygrał Dawid Dynarek, a do odbitej końcówkami palców przez Lipca piłki zdołał jeszcze dojść Michał Grunt, ale uderzając z ostrego kąta obił jedynie słupek naszej bramki.
Niestety, tuż po przerwie gracze Podhala wyszli na zasłużone prowadzenie. Do zbyt krótko wybitej przez Konrada Zaklikę piłki dopadł Serafin, który precyzyjnym uderzeniem pokonał Lipca. Jednak to nie był jeszcze koniec ataków ze strony gości. Uderzenie Molisa obronił Lipiec, a kolejny strzał Grunta z ostrego kąta minął bramkę Lipca. W drużynie gości bardzo aktywni byli w zasadzie wszyscy piłkarze ofensywni, a zwłaszcza Michał Nawrot i Oliver Janso, którzy raz po raz posyłali piłki, z którymi nasza obrona sobie nie radziła. Wreszcie, w 65. minucie bardzo niepewny dziś Mateusz Zając sfaulował wprowadzonego z ławki rezerwowych Kamila Palacza i przed szansą na podwyższenie rezultatu stanął Michał Nawrot. Na nasze szczęście pomocnik „Szarotek” uderzył niecelnie, dając nam szansę na powrót do gry. Czy z niej skorzystaliśmy? Nie byliśmy nawet blisko. Dość powiedzieć, że najlepsze sytuacje KSZO z drugiej połowy to kiks Zająca, do którego trafiła piłka po strzale Marcina Kaczmarka oraz anemiczne uderzenie z doliczonego czasu gry Michała Palucha, które Styrczula złapał „w zęby”.
Zatrważający był ten brak ruchu i wychodzenia na pozycję naszych piłkarzy już w momencie, gdy przegrywaliśmy. Kompletnie nie mieliśmy pomysłu na sforsowanie bardzo szczelnej obrony nowotarżan. Próbowaliśmy indywidualnych akcji oraz dośrodkowań z bocznych sektorów boiska, ale goście byli bardzo uważni, grali blisko siebie i nie pozwolili nam choćby poczuć, że ten remis jest blisko. Nic nie zmieniło wejście Fuada Bayramova, Szymon Stanisławski także nie miał choćby pół okazji do zdobycia gola w dzisiejszym meczu, słowem: z perspektywy kibica KSZO naprawdę ciężko było patrzeć na dzisiejszą niemoc, bezzębność i bezradność ostrowczan.
W samej końcówce jeszcze dwukrotnie skutecznymi interwencjami popisywał się Paweł Lipiec, przed szansą stanął też Patryk Serafin, ale uderzył gdzieś w dziesiąty rząd trybun. Nie miało to jednak większego znaczenia, bowiem Podhale nie miało najmniejszych problemów z dowiezieniem prowadzenia do końcowego gwizdka arbitra. Podhale wraca zatem na najniższy stopień podium, zaś ostrowczanie po dzisiejszych meczach spadają na jedenastą pozycję.
– Myślę, że wynik dzisiejszego meczu jest sprawiedliwy, przeciwnik był dobrze dysponowany, prowadził grę, dominował, stwarzał sytuacje. Mam takie małe zastrzeżenie do mojego zespołu, że za bardzo oddaliśmy inicjatywę drużynie Podhala. Z całym szacunkiem do ich umiejętności, ale nie możemy tak bojaźliwie podchodzić do meczu, gry gramy u siebie. Mam świadomość tego, że Podhale nam nie leży, że mamy z tą drużyną złe statystyki, ale podchodząc do meczu zawsze wierzę, że uda nam się te niekorzystne statystyki przezwyciężyć, natomiast – tak jak wcześniej wspomniałem – po prostu źle rozegraliśmy ten mecz i dlatego przegraliśmy – podsumował spotkanie trener KSZO, Tadeusz Krawiec.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Podhale Nowy Targ 0:1 (0:0)
0:1 Patryk Serafin 50 minuta
KSZO: Lipiec – Głaz (56′ Kraśniewski), Zając, Dwórzyński, M. Kaczmarek (71′ Paluch) – Szydłowski, Zaklika (63′ P. Kaczmarek), Partyka (56′ Mężyk), Persona, Chrzanowski (56′ Bayramov) – Stanisławski.
Podhale: Styrczula – Tonia, Dynarek, Lewiński, Tkocz, Janso, Molis (63′ Palacz), Mianowany, Serafin, Nawrot (75′ Kobylarczyk), Grunt (63′ Lepiarz).
Żółte kartki: Zając, M. Kaczmarek – Serafin.
Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola)
W 65. minucie Michał Nawrot (Podhale) nie wykorzystał rzutu karnego (uderzył obok bramki)
Swoje kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają już w najbliższą sobotę, 17 kwietnia, kiedy to w wyjazdowym starciu zmierzą się z Wólczanką Wólka Pełkińska. Mecz rozpocznie się o godzinie 16.30.
