„Chcemy dalej ogrywać chłopaków…” – rozmowa z trenerem rezerw ostrowieckiego zespołu – Tomaszem Marynowskim
Prezentujemy kolejny wywiad, jaki przeprowadziła redakcja Serwisu Klubu KSZO. Tym razem pod ostrzałem pytań znalazł się szkoleniowiec rezerw hutniczego klubu – Tomasz Marynowski. Trener opowiedział nam o ostatnim sezonie, swojej przeszłości sędziowskiej oraz karierze piłkarskiej. Serdecznie zapraszamy do czytania.
Redakcja : Pierwsze miejsce w A – klasie w niedawno zakończonym sezonie, blisko sto zdobytych bramek, drugie miejsce w B – klasie dwa sezony temu i awans dopiero po barażach. Łatwiej przyszedł awans z A – klasy niż z B – klasy?
Tomasz Marynowski: Chciałbym przypomnieć, że trzy lata temu był jeszcze awans z Ligi Okręgowej Juniorów Młodszych do Świętokrzyskiej Ligi Juniorów Młodszych, tak więc przez cztery lata zrobiłem trzy awanse. Ja wiem, czy łatwiej czy trudniej? Wiadomo, młodzi chłopcy w momencie gdy przyszli w wieku juniorskim poczuli różnicę i musieli zagrać „twardszą” piłkę i do niej się przyzwyczaić. Zaczynając w B – klasie jako beniaminek w pierwszym roku chcieliśmy awansować i to nam się z drugiego miejsca po barażach z Dobiesławicami udało. W A – klasie ograliśmy się jeden sezon, w drugim sezonie stawialiśmy już na wyższe cele. Było ciężko, było kilka mocnych zespołów, które sprawiły nam trochę trudności, ale jakoś poszło i udało nam się wygrać rozgrywki i awansować do „okręgówki”, z czego bardzo się cieszymy.
Odnieśliście komplet zwycięstw w meczach u siebie. Czy możesz powiedzieć, że pomaga Wam ten piknikowy klimat, który panuje na trybunach obiektu w Bodzechowie?
Z pewnością wyjazdowe mecze różnią się od tych rozgrywanych u siebie i ciężej się gra, ponieważ rywal zna swoje boisko. My w Bodzechowie mamy bardzo duże boisko i jesteśmy przyzwyczajeni grać „szeroko”, z wykorzystaniem skrzydeł, natomiast niektóre zespoły, które przyjeżdżały do nas były przygotowane kondycyjnie na 65 – 70 minut i to nam na pewno ułatwiało grę. Cieszę się, że akurat mogliśmy grać u siebie w Bodzechowie. Ja wiem, czy piknikowy klimat? Na początku jakoś to wyglądało sceptycznie, przychodziła grupa ludzi, która wydawała się być bardziej ciekawa tego czy przegramy, ale teraz widzę, że wszystko się ustabilizowało. Niektórzy – chyba ci, którzy byli zawiedzeni, że wygrywamy, nie przychodzili już później, a nasi stali kibice chodzili do końca i cieszyli się ze zwycięstw, tak więc dziękuję im za to, że byli z nami do końca.
Czy są tacy zawodnicy, którzy szczególnie wyróżnili się w bieżących rozgrywkach?
W drugim zespole jest ta bolączka, że praktycznie w każdym meczu miałem inny skład, inne ustawienie, zawodnicy się zmieniali, była rotacja, dochodziło nam często kilku zawodników z pierwszego zespołu, tak więc musiałem to wszystko poukładać, żeby ten zespół na każdy mecz był w odpowiedni sposób przygotowany. Jest na pewno kilku zawodników, którzy się wyróżnili, nie chciałbym wymieniać nazwiskami, ale są chłopcy, którzy w ciągu ostatniego roku, półtora zrobili niesamowity postęp, cieszę, że się rozwijają i niech tak będzie dalej, bez nazwisk (śmiech).
W kilku spotkaniach zagrałeś z konieczności na pozycji bramkarza. Czy zdarzało Ci się wcześniej grać na tej pozycji? I czy żaden z pozostałych zawodników nie chciał podjąć się tego zadania?
Wychodzę z założenia, że lepiej mądrze stać niż głupio biegać (śmiech). Poza tym, rozpoczynając grę w piłkę nożną w trampkarzach KSZO grałem jako bramkarz, także później, na różnego rodzaju turniejach halowych, gdzie oczywiście były mniejsze bramki, bo ja do najwyższych nie należę, czasami stawałem i broniłem, tak więc nie było mi to obce. W tym sezonie było bodajże 5 meczów, jeżeli dobrze pamiętam, w których stałem na bramce – dwa wygrane, trzy przegrane, niekoniecznie z mojego powodu, ale jakoś to wyglądało. Co prawda, brakowało tych 30 centymetrów, ale czułem się nieźle w bramce.
W czerwcu dość nieoczekiwanie został zweryfikowany jako walkower wygrany przez Was aż 10:0 mecz w Świniarach, który został rozegrany w kwietniu. Co było tego przyczyną i dlaczego stało się to tak późno?
To już pytanie do związku, dlaczego tak późno został ten walkower orzeczony, aczkolwiek doszły do mnie takie słuchy o wiele wcześniej. Nie wiem, być może związek czekał na koniec sezonu aby to zweryfikować, natomiast dla mnie i dla wszystkich lepiej było rozwiązać tą sprawę przed końcem sezonu, żeby każdy wiedział na czym stoi. Nie ukrywam, że zainterweniowałem w Sandomierzu (Rozgrywki A klasy, gr. II prowadzi Podokręg Sandomierz – przyp. red.), żeby podjęli decyzję odnośnie tego walkowera, tak aby było to już wyjaśnione, bo to gdzieś wisiało w powietrzu. Dlaczego tak się stało? Małe niedopatrzenie, ponieważ – tak jak mówię – to nie było zamierzone. Są odpowiednie punkty w regulaminach dotyczących drugiego zespołu, ale człowiek uczy się na swoich błędach i oby ich było jak najmniej.
Ale co konkretnie było przyczyną? Występ nieuprawnionego zawodnika w tym spotkaniu?
Nie, chodziło po prostu o to, że pierwsza drużyna nie grała w tej kolejce – dostali walkower za spotkanie z wycofanym Przebojem Wolbrom. Natomiast, w regulaminie jest napisane, że jeżeli pierwsza drużyna w danej kolejce nie rozgrywa swojego spotkania, to bierzemy pod uwagę poprzednią kolejkę. W meczu z Wisłą Sandomierz, z którą grali w poprzedniej kolejce, wystąpiło kilku zawodników, którzy mogli jedynie „dograć” 45 minut w tym spotkaniu. Natomiast było bodajże dwóch zawodników, którzy zagrali więcej i stąd ten walkower.
Czy wspólnie z trenerem Lasockim decydujecie, którzy z zawodników pierwszej drużyny w danym dniu wystąpią w spotkaniu rezerw czy jest to Twoja suwerenna decyzja? Jak to wygląda?
To wygląda tak, że do drugiego zespołu wchodzą zawodnicy, którzy się nie mieszczą w meczowej osiemnastce u trenera Lasockiego, albo jeśli mecz pierwszej drużyny rozgrywany jest wcześniej, także ci, którzy w danym spotkaniu nie zagrali więcej niż 45 minut. Ja zajmuję się drugim zespołem, natomiast to którzy zawodnicy dołączają z pierwszej drużyny to już jest decyzja trenera Lasockiego.
Czy druga drużyna gra tym samym ustawieniem co pierwszy zespół?
Staramy się grać systemem 4-2-3-1 i uważam, że po to jest ta druga drużyna, by przygotowywać zawodników do gry w pierwszym zespole, także trochę dziwnie by to wyglądało jakbyśmy grali innym systemem. Każdy mecz ma swoją specyfikę i czasami trzeba przestawić kogoś w trakcie meczu i zagrać trochę innym systemem niż to było zakładane przed, jednak zazwyczaj staramy się grać tym samym ustawieniem co pierwszy zespół.
Jaki będzie cel drużyny w nadchodzących rozgrywkach? Czy drużynę stać jest na osiągnięcie takiego wyniku jak np. Stal Kunów, która w minionym sezonie zajęła wysokie szóste miejsce?
Nie chciałbym być złym prorokiem, przeciwnie, jestem życiowym optymistą i śmieję się zawsze, że nawet jeśli jest źle, bo za chwilę musi być dobrze. Jeżeli już jesteśmy w „okręgówce”, to chcemy pewnie utrzymać się w tej lidze i dalej ogrywać chłopaków. Są lepsze boiska, są lepsze zespoły, jest większa presja na boisku, więc myślę, że o bardzo wysokie cele nie będziemy walczyć, ale żeby spokojnie w tej okręgówce zaistnieć.
Zanim objąłeś rezerwy KSZO sędziowałeś. Miałeś okazję sędziować m.in. obecnemu reprezentantowi Polski, a wtedy zawodnikowi III-ligowego MKS Kluczbork, Waldemarowi Sobocie. Już wtedy miał potencjał, by osiągnąć ten poziom, na jakim jest teraz?
Powiem szczerze, że Waldka Sobotę to znam dopiero teraz, natomiast wcześniej gdy sędziowałem nie zwracałem uwagi na nazwiska i grających zawodników. Tak więc nie mogę dokładnie porównać, jaka jest różnica pomiędzy tym, co grał wtedy, a co gra teraz.
Dlaczego zrezygnowałeś z sędziowania? Czy pomaga Ci to doświadczenie w jakiś sposób w trenerce?
10 lat grałem, 10 lat sędziowałem, 10 lat będę trenerem i 10 lat będę obserwatorem. (śmiech)
Sędziowanie na pewno dużo pomaga, chociaż przepisy ciągle się zmieniają. Znam jednak sposób myślenia sędziów i czasami bardzo się dziwię jakie podejmują decyzje podczas meczów, w których gramy. Każdy się jednak uczy i oby tych błędów było jak najmniej czego sobie i innym życzę.
Jakich wzmocnień możemy się spodziewać w drugiej drużynie przed nadchodzącym sezonem?
Na razie na ten temat jeszcze nie chcę się wypowiadać gdyż mamy okres roztrenowania, cieszymy się jeszcze awansem. Potem chłopaki mają 3 tygodnie wolnego i w tym okresie pewnie wszystko się wyklaruje.
Dziękujemy za rozmowę.
