Udany rewanż Avii – Relacja z meczu KSZO – Avia
Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zaledwie przez tydzień cieszyli się z pozycji lidera III ligi gr. IV. W rozegranym dziś spotkaniu przegrali u siebie z Avią Świdnik 1:2 (0:0) i aktualnie tracą do ekipy z Lubelszczyzny dwa oczka.
Spotkania na szczycie czy finały mają to do siebie, że często są tzw. meczami dla koneserów, przypominając starcie dwóch wytrawnych pięściarzy albo szachistów. I tak właśnie wyglądała praktycznie cała pierwsza połowa meczu pomiędzy KSZO a Avią. Starcie lidera z wiceliderem oznaczało – co oczywiste – mecz o bardzo dużym ciężarze gatunkowym, czego obie strony miały świadomość, zaczynając dość ostrożnie, defensywnie, a przy tym nerwowo. Zarówno goście, jak i gospodarze zaryglowali środek pola, dbali o niewielkie odległości pomiędzy formacjami, grając przy tym piątką w obronie, co sprawiło, że miejsca na boisku było bardzo mało. Główne zagrożenie pod bramką Bartosza Klebaniuka czy Mateusza Białki wynikało więc z ataków skrzydłami i stałych fragmentów gry, przy czym oba zespoły grały przynajmniej do przerwy dość odpowiedzialnie taktycznie, ustrzegając się większych błędów, mogących skutkować czystymi sytuacjami strzeleckimi.
W drużynie pomarańczowo-czarnych prym wiedli Maksym Horżuj i Jewgenij Bełycz, których indywidualne akcje i próby dryblingów sprawiły sporo kłopotów obrońcom gości, ale najlepszą okazję dla KSZO mieli chyba Paweł Czajkowski i Bartosz Waleńcik, którzy zmusili Białkę do interwencji po uderzeniach z rzutów rożnych. W kolejnych minutach jednak to podopieczni Wojciecha Szaconia coraz śmielej poczynali sobie na murawie. Kilka razy próbkę swoich umiejętności dał Dave Djalme Assuncao, a najbliżej pokonania Klebaniuka był Dawid Łącki, którego sytuacyjny strzał z 29. minuty trafił w słupek. Ponadto, czujność naszego golkipera sprawdził jeszcze Paweł Uliczny, lecz piłka po jego strzale z dystansu trafiła wprost w ręce naszego bramkarza. Tuż przed końcem pierwszej odsłony spróbował jeszcze Szymon Kamiński, ale nieznacznie się pomylił.
Niestety, podobnie jak w starciu z Chełmianką, druga połowa meczu była zdecydowanie gorsza dla KSZO. Nasi zawodnicy kilkukrotnie nie ustrzegli się prostych błędów, przez co już po siedmiu minutach od gwizdka Pawła Pskita żółto-niebiescy prowadzili różnicą dwóch bramek. Najpierw Kamiński niczym rasowy środkowy napastnik wykończył akcję drużyny gości, a następnie Andrij Remeniuk popisał się uderzeniem z dystansu z cyklu „stadiony świata”, nie dając najmniejszych szans Klebaniukowi. Przy drugim trafieniu dla gości fatalnie zachował się Bartosz Waleńcik, którego niechlujne podanie blisko naszej bramki zostało przejęte przez gracza Avii, a sam Remeniuk w chwili strzału nie był przez nikogo atakowany. Pomarańczowo-czarni odpowiedzieli bardzo szybko, a główną rolę przy golu odegrał duet Horżuj-Bełycz – ten pierwszy dobił zablokowany uprzednio strzał tego drugiego, dając licznie zgromadzonej publiczności nadzieję na przynajmniej remis.
Jak się jednak później okazało, wynik nie uległ już zmianie. Pomarańczowo-czarni, choć ambitnie dążyli do zdobycia gola, nie byli w stanie zachować wystarczającego spokoju pod bramką gości. Najbliżej wyrównania był Paweł Czajkowski, którego mocne uderzenie z dystansu trafiło jednak w słupek. Tuż przed końcem goście sami mogli nam pomóc, lecz Kamil Rozmus w ostatniej chwili zdołał wybić sprzed linii bramkowej piłkę, którą wcześniej zagrał głową po nieporozumieniu z Białką. Precyzji brakowało dziś Mateuszowi Majewskiemu, nie udało się też wpisać na listę strzelców Bełyczowi, podobnie jak wprowadzonemu z ławki rezerwowych Damianowi Bąbolowi Lepiarzowi. Avia, która w ostatnich minutach dość prymitywnie i z premedytacją kradła cenne sekundy ostatecznie osiągnęła swój cel. Wynik mógł być nawet jeszcze bardziej okazały, ale już w doliczonym czasie gry swojej okazji nie wykorzystał Remeniuk. Niestety, ta sytuacja również w dużej mierze sprokurowana została przez niepewnie grających dziś naszych obrońców.
Po porażkach z Sandecją w ubiegłym sezonie oraz Chełmianką i Siarką w obecnej kampanii, pomarańczowo-czarni znów przegrywają ważny mecz przed własną publicznością. Za tydzień czeka ich kolejne ciężkie starcie, bowiem zagrają w Starachowicach z niepokonanym przed własną publicznością Starem. Oby podopieczni trenera Renkowskiego wyciągnęli wnioski i zaprezentowali się lepiej, a przede wszystkim powiększyli swój dorobek punktowy. Panowie, dziś nie wyszło, ale głowy do góry, bo cały czas w Was wierzymy i wspieramy!
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Avia Świdnik 1:2 (0:0)
0:1 Szymon Kamiński 50 minuta
0:2 Andrij Remeniuk 52 minuta
1:2 Maksym Horżuj 55 minuta
KSZO: Klebaniuk – Siedlecki (63′ Kroczek), Waleńcik, J. Czajkowski – Goc (63′ Zięba), P. Czajkowski, D. Lisowski (83′ Ali), Horzhui – Górski (63′ Łazarz), Bełycz (70′ Lepiarz), Majewski.
Avia: Białka – Assuncao (68′ Niepsuj), Zbozień (81′ Jodłowski), Orzechowski, Rozmus, Pigiel (68′ Kalinowski) – Zuber (81′ Małecki), Kamiński, Uliczny, Remeniuk – Łącki.
Żółte kartki: Łącki, Kalinowski.
Sędziował: Paweł Pskit (Łódź)
W kolejnym spotkaniu ligowym piłkarze KSZO zagrają na wyjeździe ze Starem Starachowice. Spotkanie odbędzie się w sobotę, 28 marca o godzinie 19:26.
