Koniec złudzeń, koniec marzeń – relacja z meczu Resovia – KSZO
W rozegranym wczoraj spotkaniu rewanżowym finału baraży o awans do Betclic II ligi piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przegrali z Resovią 0:3 (0:2), a gole dla gospodarzy zdobywali Mateusz Geniec, Bartosz Zimnicki i Dawid Bałdyga. Tym samym ostrowczanie zostają na kolejny sezon w III lidze.
Pomimo porażki w sobotę i widocznej jakości piłkarskiej Resovii, można było mieć nadzieję, że nasi piłkarze jeśli nie odwrócą wyniku dwumeczu, to przynajmniej postawią się gospodarzom i sprawią, że ci nie będą mieć łatwej przeprawy. Niestety, wyszło zupełnie odwrotnie. Podopieczni Kamila Kuzery od początku zdominowali nasz zespół i nie pozostawili złudzeń komu należy się gra w wyższej klasie rozgrywkowej.
Pomarańczowo-czarni mogli mieć nadzieję przez maksymalnie dwa kwadranse. Już w 7. minucie meczu Adrian Małachowski idealnie zacentrował bowiem na głowę Mateusza Geńca, a ten strzałem głową nie dał żadnych szans Bartoszowi Klebaniukowi. Co gorsza, gospodarze dopiero zaczynali się rozkręcać. Podobnie jak w sobotę, także i dziś nasz bramkarz znów utrzymał KSZO dłużej przy życiu, tym razem wygrywając pojedynek w sytuacji sam na sam z Gracjanem Jarochem. Podopieczni Łukasza Tarkowskiego byli dziś wolni, apatyczni, niedokładni, a do tego brakowało im nie tylko koncentracji, ale chyba i wiary w to, że ten niekorzystny wynik da się odwrócić.
A Resovia poszła za ciosem. Drugiego gola dla rzeszowian zdobył nie kto inny jak Bartosz Zimnicki, wykorzystując precyzyjną centrę z boku boiska. Co warte odnotowania, nasz wychowanek postanowił nie celebrować gola zdobytego przeciwko pomarańczowo-czarnych, od początku jasno sygnalizując to kolegom z zespołu. Przy trzech bramkach przewagi w dwumeczu sytuacja była już w zasadzie rozstrzygnięta i tylko niepoprawni optymiści mogli wierzyć w cud. KSZO próbował, szarpał, ale z najlepszych sytuacji dla naszego zespołu w pierwszej części gry wyróżnić możemy jedynie:
– zablokowany strzał Maksyma Horżuja
– zablokowane uderzenie Dawida Kroczka po którym piłka trafiła na rzut rożny
– kolejną okazję Kroczka, który po precyzyjnym dograniu z głębi pola wygonił się jednak za mocno w kierunku linii bocznej, przez co jego strzał bez większych problemów obronił Mikołaj Kwiatek
Nie były to zatem czyste, stuprocentowe sytuacje. KSZO brakowało piłkarskiej jakości, zbyt dużo prostopadłych piłek przechodziło przez środek pola naszego zespołu, w którym podobnie jak w sobotę brakowało Pawła Czajkowskiego. Gospodarze byli wyraźnie lepsi.
Nie zmieniło się to w drugiej części gry, zwłaszcza, że już sześć minut po zmianie stron Resovia podwyższyła prowadzenie. Dawid Bałdyga, który już w pierwszym spotkaniu dał się mocno we znaki naszym obrońcom, wykorzystał mierzone, prostopadłe podanie od Gracjana Jarocha i – jak się później okazało – ustalił wynik spotkania. KSZO swoją najlepszą okazję zmarnował chwilę wcześniej, kiedy to wprowadzony chwilę wcześniej Yevheniy Belych wpadł w pole karne gospodarzy, ale uderzył jedynie w boczną siatkę. Chwilę później minimalnie niecelnie uderzał jeszcze Mateusz Majewski, ale to był jedynie „łabędzi śpiew” pomarańczowo-czarnych.
To gospodarze dyktowali bowiem warunki gry. Przed wyższą porażką po raz kolejny uchronił nas Bartosz Klebaniuk, który dwukrotnie wygrał pojedynki sam na sam z zawodnikami gospodarzy – najpierw z Jarochem, a następnie z wprowadzonym z ławki rezerwowych Dominikiem Banachem. Ostrowczanie w dalszym ciągu nie byli sobie w stanie stworzyć takiej naprawdę dobrej okazji do zdobycia choćby honorowego gola. Resovia grała za to z dużym luzem i bez problemu dowiozła trzybramkowe prowadzenie do końca meczu. Co ciekawe, prowadzący dzisiejsze zawody ekstraklasowy arbiter Wojciech Myć nie doliczył do drugiej połowy nawet minuty, kończąc to jednostronne spotkanie.
Cóż, zdecydowanie nie był to dzień naszych piłkarzy. Resovia pokazała wyższą piłkarską jakość, a cztery bramki przewagi w dwumeczu są tego dobitnym potwierdzeniem. Z kolei nasi piłkarze przekonali się, że różnica między II a III ligą jest znaczna. Choć trzeba też oddać, że Resovia zdecydowanie zasłużyła na wyższe miejsce niż trzynaste w ligowej tabeli. Z naszej perspektywy pozostaje jednak najważniejsze pytanie: co dalej? Z pewnością kilku piłkarzy odejdzie z własnej woli, z kilkoma innymi klub nie przedłuży kontraktów, dlatego pewnie po raz kolejny trzeba będzie zbudować nową drużynę, która – miejmy nadzieję – znów powalczy o awans. Mamy jedynie nadzieję, że w klubie obejdzie się bez nerwowych ruchów, że trener Tarkowski otrzyma szansę kontynuowania swojej pracy, że uda się zatrzymać tak dużo zawodników, ile to tylko możliwe, że pewna ciągłość zostanie zachowana. Byłoby szkoda, gdyby ta drużyna cofnęła się w rozwoju, bo dała nam naprawdę dużo pozytywnych emocji i radości. Grzechem byłoby znów nie zawalczyć w kolejnym sezonie o awans, ponieważ po raz kolejny nikt nie spadł z II ligi, a nasi ligowi rywale też mają swoje problemy. Nie zmarnujmy tego. Najgorszą rzeczą, jaką moglibyśmy teraz zrobić, to się poddać i zburzyć to, co z takim mozołem budowaliśmy od jakiegoś czasu. Gratulacje dla Resovii, dla nas jest teraz pora na odpoczynek, a po nim czas na wytężoną pracę po to, by przyszły sezon kończyć w znacznie lepszych nastrojach niż teraz. Tego życzymy drużynie, kibicom i całemu piłkarskiemu środowisku w Ostrowcu Świętokrzyskim. Do zobaczenia w kolejnym sezonie!
Resovia – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:0 (2:0)
1:0 Mateusz Geniec 7 minuta
2:0 Bartosz Zimnicki 29 minuta
3:0 Dawid Bałdyga 51 minuta
Resovia: Kwiatek – Szkiela (58’ Rębisz), Geniec, Banach, Grasza, Zimnicki – Czyżycki (77’ Jokel), Małachowski (68’ Hanc), Letniowski (77’ Banach), Jaroch – Bałdyga (77’ Matusek).
KSZO: Klebaniuk – Morys (46’ Belych), Marcinkowski, Łazarz, Lis (75’ J. Czajkowski), Horzhui – Kroczek (77’ Goc), Nowak, D. Lisowski (56’ Ali), Górski (46’ Lepiarz) – Majewski.
Żółte kartki: Letniowski, Czyżycki, Grasza, Matusek – Lisowski.
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin)
W pierwszym spotkaniu Resovia wygrała 1:0.
