I ZespółKSZO

Wypowiedzi po meczu KSZO – Granat

Rafał Lasocki: Przyznam szczerze, że troszeczkę byłem zaskoczony naszą słabszą postawą, bo w Sandomierzu to my zdominowaliśmy Wisłę i prowadziliśmy grę. Dziś Granat dużo lepiej operował piłką niż my. Cieszy mnie bramka ze stałego fragmentu gry, ponieważ my to na treningach ćwiczyliśmy. Widać, że chłopcy chcą, może aż za bardzo w nich się gotuje. Nie będę ukrywał, że jestem zadowolony z tego punktu dużo bardziej niż z punktu zdobytego w Sandomierzu. Dzisiejszy mecz pokazuje, że my wreszcie mamy kadrę taką jak – moim zdaniem – około dziesięć zespołów w tej III lidze. Ci chłopcy będą dobrze grać w piłkę, będą wygrywać, tylko potrzeba czasu. Potrzebujemy choć jednego takiego meczu, w którym szczęście nam dopisze, bo można powiedzieć, że dzisiaj sami sobie strzeliliśmy bramkę. Momentami na naszą grę aż miło było patrzeć, ale życzyłbym sobie, żebyśmy w kolejnych spotkaniach grali w ten sposób nie przez kilkanaście, a kilkadziesiąt minut. W pierwszej połowie chłopcy byli odrobinę pochowani, w drugiej już to dużo lepiej wyglądało. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy ten mecz wygrać, ale punkt także jest dla nas cenny. Dałem odpocząć Pawłowi Czajkowskiemu, który uskarżał się na kolkę po ostatnim treningu, wszedł w drugiej połowie i też zagrał fajnie, nie gorzej niż Mateusz Mąka, co mnie cieszy, bo ta rywalizacja naprawdę wychodzi nam na dobre.

Ireneusz Pietrzykowski (trener Granatu): Po dzisiejszym spotkaniu pozostał niedosyt, bo wydaje mi się, że w przeciągu całego meczu mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki, przeprowadziliśmy więcej akcji, więcej mieliśmy „setek”. Natomiast w piłce jest tak, że liczy się to co wpadnie. Widać, że KSZO jest zespołem innym niż wcześniej, ma atuty w ofensywie i dziś też mieli swoje sytuacje. Na pewno nie było ich tyle, co mojego zespołu, ale KSZO w ofensywie zaczyna być groźny. Do tej pory KSZO tak naprawdę bazowało na stałych fragmentach gry, co było na tą ligę trochę za mało. Natomiast ci zawodnicy, którzy przyszli są w stanie dodać jakości w ofensywie, także myślę, że z czasem będą coraz mocniejsi. To też nie jest tak, że weźmie się trzech, czterech ludzi i od razu będzie fantastyczny zespół, na to potrzeba czasu. Dzisiejszy mecz mógł się podobać, dużo sytuacji pod jedną i pod drugą bramką, tak więc myślę, że kibice się nie nudzili. Wyszliśmy dziś na KSZO wysokim pressingiem i takie było nasze założenie, swoje sytuacje mieliśmy, niestety nie przełożyło się to na bramki. Naszym celem jest wygranie ligi i myślę, że tego mogą od nas oczekiwać kibice. Sądzę, że w tym sezonie nie będzie to wyglądać tak jak w poprzednim, kiedy to w pewnym momencie my i Soła Oświęcim odskoczyliśmy od reszty. Będzie kilka zespołów bliżej siebie i takiego zdecydowanego wyścigu dwóch liderów na pewno nie będzie.

Kamil Dziadowicz: Bez zastanowienia zamieniłbym swoją bramkę na trzy punkty. Trochę zbyt dużo swobody pozostawiliśmy drużynie Granatu w rozegraniu piłki, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej zagraliśmy już bardziej odważnie, co przyniosło efekt w postaci bramki, chociaż moim zdaniem zbyt szybko straciliśmy wyrównującą bramkę i w efekcie mamy tylko jeden punkt.