Rezerwy gromią, Hołody pogrąża swój były klub
Aż 8:0 (2:0) swój mecz wygrała druga drużyna pomarańczowo-czarnych. Podopieczni Tomasza Marynowskiego zdemolowali ostatnią w tabeli Spartę Dwikozy, a wydatny udział w tym miał Michał Hołody, który aż siedem razy pokonał bramkarza rywali. Wynik ustalił wprowadzony z ławki rezerwowych Robert Krzemiński.
Początek spotkania nie zapowiadał aż takiej demolki. Owszem, KSZO przeważał, jednak brakowało dokładnego ostatniego podania, a jeśli już ono było, to obrońcy Sparty stawiali skuteczne pułapki ofsajdowe. Do czasu. W osiemnastej minucie Michał Hołody wykorzystał prezent zawodnika gości, przejął piłkę i minął bramkarza Sparty. Chwilę później podwyższył z kilku metrów strzałem głową po rzucie rożnym i ostrowczanie mogli zagrać na większym luzie. Sparta po stracie dwóch bramek zaczęła częściej gościć pod bramką Pawła Mecha, jednak jeśli już strzelali, to niecelnie. Groźnie mogło też być po jednej z kontr, lecz na szczęście wracający Mateusz Gajewski zdołał sfaulować zawodnika gości i zapobiec podbramkowej sytuacji. Ostrowczanie też mogli podwyższyć, ale brakowało skuteczności i zimnej krwi pod bramką ekipy z Dwikóz.
Druga połowa to popis jednego aktora. Michał Hołody postanowił rzucić wyzwanie Łukaszowi Pyszczkowi z Koprzywianki w pojedynku o koronę króla strzelców klasy okręgowej i w pół godziny pięć razy pokonał Sebastiana Tworka. Raz z karnego po faulu na Rafale Lasockim, raz po idealnym podaniu od Arkadiusza Czerwińskiego, raz w sytuacji sam na sam, raz po rzucie rożnym, aż wreszcie po dobitce strzału Dawida Gardynika. Jednym słowem, hardkorowy mecz. Wychodziło mu wszystko, niemożliwe nie istniało. No dobra, prawie wszystko. W ostatnich sekundach Hołody zarobił niepotrzebną żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego. Choć z drugiej strony, pewnie sam Michał zamieniłby te siedem trafień na np. pół godziny w pierwszej drużynie w kolejnym spotkaniu w Bodzentynie. I takiego scenariusza tak naprawdę nie można wykluczyć.
Blisko czwartej bramki w czwartym spotkaniu z rzędu był Arek Michałowski, ale jego strzał zza pola karnego był minimalnie niecelny. To co nie udało się Michałowskiemu, dokonał Krzemiński ładnym uderzeniem zza pola karnego pokonując Tworka. Jeśli do czegoś można się przyczepić, to do dwóch niewykorzystanych sytuacji sam na sam przez Dawida Gardynika. Dziś uszło mu to na sucho, ale jak ważna jest skuteczność w takich sytuacjach dobitnie pokazał wczorajszy mecz. Jednak nie ma co się czepiać, bardzo fajnie, że pomarańczowo-czarni byli dziś równie zdeterminowani w zdobywaniu kolejnych bramek, mimo, że tak naprawdę spotkanie rozstrzygnęło się w 22. minucie. Przyjemnie było widzieć ten głód gry nawet przy stanie 6:0, 7:0 czy 8:0.
Za tydzień rezerwy powalczą o drugie wyjazdowe zwycięstwo w Miedzianej Górze. Jednak już w środę podopiecznych trenera Marynowskiego czeka starcie w Samborcu z LZS w III rundzie Okręgowego Pucharu Polski.
KSZO II Ostrowiec Świętokrzyski – Sparta Dwikozy 8:0 (2:0)
1:0 Michał Hołody 18 minuta
2:0 Michał Hołody 22 minuta
3:0 Michał Hołody 48 minuta rzut karny
4:0 Michał Hołody 61 minuta
5:0 Michał Hołody 64 minuta
6:0 Michał Hołody 67 minuta
7:0 Michał Hołody 79 minuta
8:0 Robert Krzemiński 81 minuta
KSZO II: Mech – Kijanka (85′ Skalski), Skwarliński (87′ Machel), Lasocki, Larkowski – Gardynik, Sulima, Gajewski (70′ Michałowski), Sudy, Czerwiński (73′ Krzemiński) – Hołody.
Sparta: Tworek – Drożdżal, Koryciński, Mazur, Krasoń – Majewski, Mortka,Marzec, Cecuła, Lebida – Strojewski.
Tomasz Marynowski: Szczerze mówiąc, liczyłem się z tym, że Sparta może być rywalem sporo słabszym. Pomimo, że do przerwy ciężko nam było strzelić, to później coś pękło, Dwikozom brakło sił, my byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym i oby tak dalej. Jeśli chodzi o puchar, to my staramy się do niego podchodzić bardziej ze spokojem, tak więc z pierwszego zespołu będzie jeden, może dwóch zawodników, a resztę stanowić będą zawodnicy drugiej drużyny.
