I ZespółKSZO

Zapowiedź spotkania z Łysicą Bodzentyn

Po pięciu kolejnych spotkaniach z drużynami z Małopolski, tym razem czeka nas pojedynek z drużyną z województwa świętokrzyskiego. Co więcej, będzie to najkrótszy wyjazd w sezonie, bo KSZO w tej serii spotkań zmierzy się z Łysicą Bodzentyn.

Mówisz Łysica, myślisz – spotkanie ze starymi znajomymi. W żadnym innym zespole z III ligi małopolsko-świętokrzyskiej nie ma tylu zawodników z przeszłością w pomarańczowo-czarnych barwach. Aktualnie w kadrze naszego jutrzejszego rywala jest ich pięciu – Tomasz Dymanowski, Tomasz Ciesielski, Radosław Kardas, Piotr Pawłowski i Łukasz Szymoniak. Szóstym jest aktualny szkoleniowiec Łysicy – Arkadiusz Bilski. Z wyjątkiem Pawłowskiego każdy z wyżej wymienionych reprezentował KSZO przynajmniej na drugim poziomie rozgrywkowym.

Czymś co wyróżniało Łysicę Bodzentyn w poprzednim sezonie była średnia wieku zawodników. Ta meczowa wynosiła aż 29,92 roku, co dawało bodzentynianom zdecydowane pierwsze miejsce w stawce, podobnie zresztą jak w sezonie 2012/13. Dla porównania – średnia drugiego w tej klasyfikacji Porońca to 27,22 roku, a KSZO – 24,55 lat. Średnią wieku w drużynie z Bodzentyna z pewnością obniżyło odejście przed sezonem Dariusza Kozubka i Krzysztofa Treli, niemniej jednak podopieczni trenera Bilskiego to dalej zdecydowany czub tabeli, jeśli chodzi o doświadczenie zawodników.

Dla Łysicy bieżące rozgrywki to czwarty sezon w III lidze. W tym czasie udało się temu klubowi dwukrotnie zdobyć Puchar Polski na szczeblu okręgu świętokrzyskiego. Miało to miejsce w sezonie 2013/14 po wygranej z Granatem Skarżysko – Kamienna 5:0 oraz w sezonie 2011/12, kiedy to (formalnie jako Łysica II) ówczesny beniaminek III ligi wygrał po rzutach karnych ze świeżo upieczonym beniaminkiem IV ligi w finale rozgrywanym w Miedzianej Górze. Ten mecz dał im przepustkę do rozgrywek szczebla centralnego, w których jedną rundę przeszli dzięki walkowerowi ze Stalą Stalowa Wola, a w kolejnej rozbili wówczas drugoligową Pogoń Siedlce aż 5:1. Zatrzymała ich dopiero Wisła Płock w I rundzie wygrywając w Bodzentynie 2:1. A w lidze? Po słabym dwunastym miejscu w pierwszym sezonie, Łysica w kolejnym zdobyła wicemistrzostwo, natomiast w ostatnim uplasowała się na piątym miejscu, choć gdyby nie fatalna postawa na wiosnę, bodzentynianie byliby przynajmniej „na pudle”. Po rundzie jesiennej ekipa z Bodzentyna miała na koncie 37 punktów i pierwsze miejsce, natomiast na wiosnę w szesnastu spotkaniach wywalczyła zaledwie czternaście punktów i o walce o II ligę mogła zapomnieć. Inna sprawa, że stadion w Bodzentynie nie spełnia wymagań drugoligowych, głównie w dużej mierze przez fakt, że zawodnicy muszą przebierać się w szkole po drugiej stronie boiska, a następnie przechodzić przez ulicę. Poza tym, w podkieleckiej miejscowości nie bardzo jest dla kogo grać. Nawet na meczach Pucharu Polski na szczeblu centralnym frekwencja nie przekraczała 250 osób, w spotkaniach ligowych często nawet trzycyfrowa liczba widzów jest trudna do osiągnięcia. I to mimo tego, że w drużynie grają nazwiska uznane w regionie, a drużynę trenuje szkoleniowiec mający na koncie blisko 150 spotkań w Ekstraklasie. Gdyby nie pieniądze wykładane przez firmę Akamit, której siedziba znajduje się nieopodal stadionu naszego jutrzejszego rywala, Łysicy o grze w Pucharze Polski mogłaby jedynie pomarzyć. Pytanie tylko, jak długo właścicielom Akamitu będzie się chciało finansować drużynę, na mecze której przychodzi tylko garstka ludzi.

Bieżące rozgrywki to słaba gra w wykonaniu drużyny z Bodzentyna. Dziewięć punktów zdobytych w dziewięciu spotkaniach to wynik, który jest z pewnością niespodzianką in minus dla wszystkich osób związanych z klubem. Najlepszy mecz podopieczni trenera Bilskiego rozegrali już na samym początku rozgrywek, choć tak naprawdę, to wtedy nikt nie traktował tego wyniku jako niespodziankę. Wyjazdowa wygrana 2:1 z Czarnymi Połaniec nie była kilka tygodni temu zaskoczeniem, ale teraz ekipa z Połańca jest na bardzo wysokim piątym miejscu, a Łysica jest szósta, tyle, że od końca. Drugim i na razie ostatnim zwycięstwem naszego jutrzejszego rywala było domowe spotkanie z Koroną II Kielce (2:1). Bodzentynianie w tym sezonie okazali się gorsi m.in. od dwóch beniaminków – Wolanii Wola Rzędzińska i MKS Trzebinii/Sierszy przegrywając odpowiednio 2:3 u siebie i 0:3 na wyjeździe. Zaledwie bezbramkowo zremisowali też z innym beniaminkiem – Partyzantem Radoszyce. Przed dwoma tygodniami zdołali jednak – również bezbramkowo – zremisować z ubiegłorocznym zwycięzcą ligi – Granatem Skarżysko – Kamienna.

W poprzednim sezonie w Bodzentynie było 2:0 dla gospodarzy po trafieniach Szymona Michty i Dariusza Anduły, przy Świętokrzyskiej również triumfowali gospodarze po bramce z rzutu karnego Kamila Dziadowicza. Jak będzie tym razem? Ciężko powiedzieć, bo Łysica od początku tego roku to strasznie nieprzewidywalna drużyna. Ich forma to wielka niewiadoma. Ekipa z Bodzentyna potrafi urwać punkty Granatowi, ale i remisować z Wierną, Partyzantem, czy przegrać z Trzebinią czy Wolanią. Ostrowczanie po bardzo pechowo straconych dwóch punktach w spotkaniu z Porońcem postarają się o trzy punkty, tym bardziej, że przed dwoma tygodniami w Krakowie ta sztuka im się udała.

Początek spotkania w niedzielę o godzinie 15 na stadionie w Bodzentynie.