II zespółKSZO

Grają rezerwy i juniorzy

ŁKS Łomża i Politechnika Świętokrzyska Kielce – oto niedzielni rywale naszych drużyn – odpowiednio w CLJ i w klasie okręgowej. Obie drużyny łączy fakt, że po dziesięciu rozegranych spotkaniach ligowych mają na swoim koncie pięć punktów i zamykają ligowe tabele.

Porównując jutrzejszy zestaw rywali naszych drużyn, do choćby tego sprzed dwóch tygodni, to nie da się ukryć, że jest on od niego – cytując klasyka – zdecydowanie mniej ekskluzywny. Politechnika Świętokrzyska Kielce jeszcze w sezonie 2011/12 podziwiała uroki B-klasowych boisk, by po dwóch kolejnych sezonach spędzonych szczebel wyżej, w sezonie 2014/15 zameldować się w klasie okręgowej. Kielczanie w swojej najnowszej historii nie rywalizowali nigdy wyżej, nawet w „okręgówce” będąc przelotnie, tymczasowo. I po jednej trzeciej sezonu nie zapowiada się, żeby podopieczni trenera Artura Obarzanka mieli w niej rywalizować także w sezonie 2015/16. Zaledwie pięć zdobytych punktów, osiem zdobytych goli (mniej ma tylko Astra Piekoszów – siedem) oraz trzy razy więcej straconych – to bilans, który nie daje wielkich powodów do domu zawodnikom naszego jutrzejszego rywala. Jedyne jak do tej pory zwycięstwo piłkarze Politechniki odnieśli w wyjazdowym starciu z Wichrem Miedziana Góra (2:1), poza tym punktowali jeszcze w domowych starciach ze Stalą Kunów (1:1) oraz Spartą Dwikozy (2:2). Najskuteczniejszym zawodnikiem kielczan jest 18-letni Miłosz Wawer, mający na koncie cztery bramki – połowę całego dorobku drużyny.

Jeśli chodzi o zawodników ŁKS Łomża, to dopiero w ostatniej kolejce odnieśli oni swoje premierowe zwycięstwo w tegorocznej edycji CLJ. Po trafieniu Dariusza Korytkowskiego łomżanie pokonali inną drużynę okupującą dolne rejony tabeli – Olimpię Elbląg (1:0). Jednak analogii zarówno pomiędzy oboma klubami, jak i miastami jest więcej. Zarówno Ostrowiec, jak i Łomża to przecież drugie największe miasta swoich województw, z których sporo ludzi ucieka do stolicy w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw. Łomża fanom muzyki kojarzyć się może ponadto z Julitą Fabiszewską, bardziej znaną jako Julą, która jest jedną z najlepszych polskich wokalistek. A wracając do spraw czysto piłkarskich, ŁKS kojarzyć się może np. z mistrzowskim monologiem niepodrabialnego Krzysztofa Przytuły, który w kwadrans przedstawił wszystkie bolączki łomżyńskiego futbolu. Gdyby jeszcze tylko równie dobrze przemawiał, co trenował…

Przytuła długo w Łomży nie popracował, a ŁKS podobnie jak KSZO w zeszłym sezonie musiał do końca walczyć o utrzymanie w III lidze. A juniorzy? W tym sezonie oprócz wspomnianego wcześniej zwycięstwa z Olimpią Elbląg, zawodnicy z Podlasia zdobyli jeszcze punkty remisując u siebie z Koroną Kielce (1:1) i GKS Bełchatów (2:2). Podobnie jak podopieczni trenera Domagały, nie zdołali wywalczyć choćby punktu w spotkaniach wyjazdowych, w czterech meczach tylko raz trafiając do siatki rywali.

Nie ma co ukrywać, że dla naszych juniorów to jest mecz z gatunku „make or break”. Nie ma lepszej okazji do przełamania się, niż spotkanie u siebie z ostatnią drużyną w tabeli, nawet jeśli tą drużynę wyprzedzamy tylko i wyłącznie lepszym bilansem bramkowym. Wygrywanie takich spotkań to warunek konieczny do utrzymania się w CLJ, tym bardziej, że na koniec rozgrywek trzeba być przecież lepszym przynajmniej od czterech drużyn.

Jeśli zaś chodzi o drużynę trenera Marynowskiego, to tu sytuacja jest dużo bardziej klarowna. Podobnie jak w poprzednich domowych spotkaniach, dużym zaskoczeniem będzie jeśli nasze rezerwy nie odniosą przekonującego zwycięstwa nad beniaminkiem. Ostatni tydzień nie był zbyt udany dla zaplecza pomarańczowo-czarnych. Najpierw ŚZPN podjął decyzję o zweryfikowaniu domowego spotkania 3. kolejki z Piastem Stopnica (wygranego 5:1) na walkower 0:3 na niekorzyść gospodarzy ze względu na występ przez 90 minut Patryka Larkowskiego. Stało się tak dlatego, że dzień wcześniej „Lary” w spotkaniu z Wierną Małogoszcz (4:0) wszedł w 83. minucie i właśnie te kilka minut za dużo obrońcy KSZO było w tej sprawie przesądzające. Później przyszły dwie porażki – najpierw aż 1:7 z Moravią w Morawicy, a później 1:4 w starciu IV rundy OPP przeciwko Wiśle Sandomierz. I choć ta druga porażka nie była większym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę doskonałą formę podopiecznych Tadeusza Krawca, to jednak piłkarze KSZO II będą chcieli zapunktować, żeby zmazać plamę z Morawicy, a także zwiększyć bufor bezpieczeństwa nad strefą spadkową.

Początek spotkania MKS KSZO-Junior – ŁKS Łomża o godzinie 12 na płycie głównej Stadionu Miejskiego, natomiast spotkanie KSZO II z Politechniką Świętokrzyską Kielce rozpocznie się o godzinie 14 na boisku w Bodzechowie.