Zapowiedź spotkania Partyzant – KSZO
Jutro piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zaliczą ostatni w tym roku wyjazd na spotkanie ligowe. Ich rywalem będzie ligowy outsider – Partyzant Radoszyce.
Dla drużyny z Radoszyc to pierwszy sezon na poziomie III ligi świętokrzysko-małopolskiej, co aż nazbyt dobitnie widać w ligowej tabeli. Co prawda, zaczęło się obiecująco – od domowej wygranej 2:0 z Beskidem Andrychów, jednak im dalej w las tym było coraz gorzej. Przez kolejne czternaście kolejek podopieczni trenera Waldemara Szpiegi zdołali jedynie podwoić dorobek punktowy, który mieli po premierowym starciu. Najbliżej kolejnego zwycięstwa byli w Muszynie, w starciu z Popradem, kiedy to przez ponad pół godziny prowadzili, jednak gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania w 89. minucie. Poza wyżej wymienionymi meczami, Partyzant jedynie dwukrotnie zdołał zapunktować – po bezbramkowym remisie z Łysicą w Bodzentynie, a także w spotkaniu u siebie z innym beniaminkiem – MKS Trzebinia/Siersza.
Małym usprawiedliwieniem miernego dorobku punktowego drużyny z Radoszyc może być fakt, że rozegrała ona do tej pory więcej spotkań na wyjeździe niż pierwotnie zakładała. Przyczyną był słaby stan boiska w Radoszycach, w związku z czym spotkania z Łysicą, Porońcem oraz dwa tygodnie temu z Granatem musiały zostać przeniesione na boiska rywali. I tak, ekipa beniaminka w przyszłej rundzie z 17 spotkań aż 10 rozegra przed własną publicznością. Jest to o tyle istotne, że podopieczni trenera Szpiegi nieco lepiej prezentują się w Radoszycach, zarówno jeśli weźmiemy pod lupę liczbę traconych jak i liczbę zdobywanych bramek.
I tak wychodzi:
6 spotkań u siebie – 9 bramek; średnia straconych bramek na mecz – 1,5
9 spotkań na wyjeździe – 26 bramek; średnia straconych bramek na mecz – 2,9
Podobnie jeśli chodzi o atak:
6 spotkań u siebie – 6 bramek; średnia strzelonych bramek na mecz – 1
9 spotkań na wyjeździe – 5 bramek; średnia strzelonych bramek na mecz – 0,55
Czyli najogólniej rzecz ujmując, Partyzant w spotkaniach u siebie traci dwa razy mniej bramek niż na wyjazdach oraz dwukrotnie więcej strzela. Czyli mogą się przeliczyć ci, którzy liczą na łatwe zwycięstwo pomarańczowo-czarnych okraszone gradem bramek. Jednak z drugiej strony, Partyzant ma zdecydowanie najgorszą obronę w lidze – 35 bramek straconych. Dla porównania – drugi w tej klasyfikacji Beskid ma wynik aż o 7 bramek lepszy. Oprócz tego, jedynie 2 z 15 spotkań drużyna z Radoszyc kończyła bez straconej bramki. Ostatni raz miało to miejsce 27 sierpnia, czyli jedenaście kolejek temu. Tak więc typ na to, że KSZO strzeli w Radoszycach gola teoretycznie powinien wejść bez problemu.
Spośród zawodników gospodarzy, podopieczni trenera Lasockiego muszą zwrócić baczniejszą uwagę na Nigeryjczyka Ifeanyi Nwachukwu, najskuteczniejszego strzelca drużyny, mającego na koncie cztery bramki. Niespełna 27-letni napastnik na spotkanie z KSZO wraca wypoczęty, gdyż w ostatniej kolejce pauzował z powodu czerwonej kartki otrzymanej w starciu z Granatem Skarżysko – Kamienna. Kto poza nim? Może jeszcze doświadczony Łukasz Ubożak, mający na koncie występy w Pucharze Polski na szczeblu centralnym w barwach Łysicy Bodzentyn oraz Wiernej Małogoszcz, czy były kolega Klaudiusza Łatkowskiego i Przemysława Ryńskiego z czasów ich gry w Granacie Skarżysko – Kamienna – Michał Prus – Niewiadomski, który co ciekawe był także zawodnikiem LKS Nieciecza, jeszcze zanim państwo Witkowscy zaczęli ładować w ten klub kupę szmalu i nie próbowali pozorować walki o awans walczyć o awans do Ekstraklasy. Jednak nie ma co owijać w bawełnę – kadra Partyzanta nie jest zbyt imponująca nawet jak na świętokrzyskie realia i większość piłkarzy znana jest tylko największym koneserom futbolu w lokalnym wydaniu. Nie da się ukryć, że gdyby nie kłopoty finansowe Orlicza Suchedniów po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu, to o III lidze mogliby w Radoszycach co najwyżej pomarzyć. Bo szanse Partyzanta na awans po rundzie jesiennej były – delikatnie mówiąc – niezbyt duże. OK, trzeba oddać naszemu rywalowi, że z całego peletonu finiszował najlepiej, no ale po jesieni naprawdę wszystko wydawało się pozamiatane na błysk…
Sobotnie starcie będzie trzecim z rzędu, w którym pomarańczowo-czarni są tak zdecydowanym faworytem. Tak naprawdę, jedyne czego się można obawiać w kontekście tego spotkania to stan, w jakim znajdować się będzie boisko w Radoszycach. Im będzie ono gorsze, tym bardziej będzie ono handicapem dla gospodarzy, a tym mniej będzie ono sprzyjać naszym zawodnikom, grającym futbol bardziej kombinacyjny. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę starcie w Bodzentynie, w którym podopieczni trenera Lasockiego mieli problem z przestawieniem się na sposób gry adekwatny do kiepskiego stanu boiska i ostatecznie to spotkanie przegrali. W sobotę nie wolno nam powtórzyć tych błędów.
Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 13 na boisku w Radoszycach.

