I ZespółKSZO

Wisienka na torcie – zapowiedź spotkania KSZO – Korona II Kielce

Jutro pomarańczowo-czarni rozegrają spotkanie, które dla wielu jest tym najważniejszym w całej rundzie. Na Świętokrzyską przyjeżdża bowiem Korona II Kielce, a to oznacza, że solidną dawkę emocji mamy gwarantowaną.

Gwarantowaną tym bardziej, że w meczach z udziałem rezerw kieleckiej Korony padają średnio blisko cztery bramki na mecz – w dotychczas rozegranych 16 spotkaniach padło ich aż 57. Lepsza pod tym względem jest jedynie Wisła Sandomierz. Żółto-czerwoni w ostatniej kolejce zawiedli swoich kibiców, przegrywając przed własną publicznością z Unią Tarnów 1:2, zaś w ligowej tabeli plasują się na dziesiątym miejscu, mając w swoim dorobku 20 punktów po 16 rozegranych spotkaniach. Podopieczni Sławomira Grzesika nie bardzo potrafią jednak grać z zespołami lepszymi od siebie – spośród drużyn z górnej połówki tabeli wygrali jedynie inauguracyjne spotkanie z Garbarnią Kraków (2:1), kiedy to jeszcze ekipa z Ludwinowa mocno dołowała. W pozostałych siedmiu spotkaniach kielczanie nie zdołali wywalczyć choćby punktu. Żółto-czerwoni ogrywali ponadto jeszcze: Hutnika, Wolanię, Wierną, Trzebinię i Partyzanta oraz remisowali z Popradem i Beskidem. Co ciekawe, mimo, że nasz jutrzejszy rywal ma o osiem punktów mniej niż KSZO, to jednak ma na swoim koncie cztery bramki zdobyte więcej. Z drugiej jednak strony, obrona żółto-czerwonych jest dziurawa niczym szwajcarski ser – 29 straconych goli w 16 spotkaniach chluby nie przynosi, a gorzej w tej klasyfikacji prezentują się jedynie Wierna i Partyzant.

Cechą charakterystyczną zespołów rezerw jest fakt, że często występują w nich zawodnicy z pierwszego zespołu oraz duża rotacja w składzie. Nie inaczej jest w przypadku Korony II Kielce, w barwach której w bieżącym sezonie wystąpili tacy piłkarze jak: Kamil Kuzera, Radek Dejmek, Siergiej Chiżniczenko, Serhij Pyłypczuk, Nabil Aankour, Kamil Sylwestrzak czy nawet uważany za jedną z największych bomb transferowych Ekstraklasy (a może niewypałów?) – Oliver Kapo. Niewykluczone, że także jutro przy Świętokrzyskiej zobaczymy kilku zawodników, którzy na co dzień występują w pierwszej drużynie żółto-czerwonych, gdyż podopieczni Ryszarda Tarasiewicza swój kolejny mecz rozegrają dopiero 22 listopada. Z drugiej jednak strony, także i w zeszłym sezonie „Świętokrzyskie derby” odbywały się w terminach, w których pierwsza drużyna zespołu ekstraklasowego nie grała – w rundzie jesiennej było to wymuszone przerwą na mecze reprezentacyjne, a spotkanie rundy wiosennej rozegrano tydzień po ostatniej kolejce Ekstraklasy. Tak więc, ta kwestia to bardziej wróżenie z fusów, która w znacznym stopniu zależy od ustaleń dwóch panów – Grzesika i Tarasiewicza.

W zespole z Kielc najbardziej musimy uważać na Jakuba Kotarzewskiego – ma on na swoim koncie dziewięć trafień, co plasuje go na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców – wyprzedzają go jedynie Adrian Gębalski z Wisły Sandomierz oraz Paweł Cygnar z Soły Oświęcim. Choć Kotarzewski to nominalny pomocnik, to jednak ewidentnie ma smykałkę do zdobywania goli – w poprzednim sezonie zdobył ich osiem. Z drugiej jednak strony, nie doczekał się on debiutu w pierwszej drużynie, wcześniej występując jeszcze w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Oprócz Kotarzewskiego dla rezerw kieleckiej Korony trafiało jeszcze aż szesnastu (!) zawodników, z których żaden nie zaliczył więcej niż dwóch trafień. Pod tym względem, żółto-czerwoni są w lidze bezkonkurencyjni.

W zeszłym sezonie, Korona II była jednym z dwóch zespołów (obok Porońca Poronin), w starciach z którym pomarańczowo-czarni zdołali wywalczyć komplet punktów oraz jednym z dwóch (obok Dalinu Myślenice), z którym zdołaliśmy wygrać wyżej niż jedną bramką. Zarówno w starciu w Kielcach, jak i tym przy Świętokrzyskiej podopieczni trenera Lasockiego nie mogli uchodzić za faworytów, a mimo to spięli się i pokazali swoją wyższość na boisku. Szczególnie imponująco wyglądało to w Kielcach, kiedy to żółto-czerwoni zostali znokautowani już po 22 minutach, gdy było 3:0 dla KSZO. Większość z blisko 3000 ludzi zgromadzonych na stadionie przy ulicy Ściegiennego musiała więc być lekko w szoku, niczym Marysia z jednej z piosenek WWO.

Nie da się ukryć, że biorąc pod uwagę dotychczasową zdobycz punktową naszych zawodników, a może przede wszystkim jakość gry, którą prezentują, to pomarańczowo-czarni są faworytem jutrzejszego starcia i będziemy od nich wymagać kompletu punktów w tym szczególnym pojedynku. Tym bardziej, że w wyjazdowych starciach kielczanie potrafili ograć jedynie Partyzanta i MKS Trzebinia/Siersza. Ponadto, mamy nadzieję, że nasi zawodnicy podejdą do tego starcia ze szczególną werwą, pasją i świadomością, że akurat jutro do zwycięstwa potrzebne będzie włożenie w mecz więcej niż zazwyczaj. Że trzeba będzie ostro zapieprzać na całej długości i szerokości boiska, a jednocześnie zagrać mądrze i konsekwentnie realizować założenia taktyczne. Mecz z Koroną jest swoistą wisienką – czy jakby to ujął Tomasz Hajto – truskawką na tym trzecioligowym torcie, więc trzeba zadbać o to, by nie stanęła nam ona w gardle i nie spowodowała późniejszych niestrawności.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 13, a nie jak pierwotnie planowano o 14. Powodem takiej decyzji jest fakt, iż zaplanowane po meczu obchody 85-lecia KSZO zostały odwołane.