I ZespółKSZO

Piorunująca końcówka Granatu

Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przegrali w Skarżysku z Granatem 1:2 (1:0), tracąc zwycięstwo w ostatnich fragmentach meczu. Wszystkie bramki w tym spotkaniu padły po strzałach z rzutów karnych – dla gospodarzy dwukrotnie trafił Marcin Kołodziejczyk, dla KSZO bramkę zdobył Mateusz Mąka.

Początek spotkania to po jednym niecelnym uderzeniu z obu stron – najpierw akcję Granatu strzałem zza pola karnego kończył Mateusz Dziubek, a chwilę później ponad bramką Przemysława Michalskiego z rzutu wolnego uderzył Mateusz Mąka. W kolejnych minutach widać było, że obie ekipy bardzo chciały, może nawet za bardzo, mając w pamięci porażki sprzed tygodnia, ale nie udawało im się stwarzać dogodnych sytuacji bramkowych. Aż wreszcie nadeszła 26 minuta spotkania, pomarańczowo-czarni wyprowadzili kontrę, w polu karnym sfaulowany został Kamil Stawiarski i nasi zawodnicy stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia. Mateusz Mąka się nie pomylił i pewnie pokonał Michalskiego. Chwilę później Jakub Kapsa rozpędził się prawą stroną boiska, jednak stracił piłkę i w bardzo brzydki sposób potraktował jednego z zawodników gospodarzy, za co został przez arbitra napomniany. Granat z czasem zaczął dochodzić do sytuacji strzeleckich, jednak albo podopieczni trenera Pietrzykowskiego uderzali niecelnie, albo też na posterunku był Konrad Zacharski, który pewnie interweniował m.in. po uderzeniach Marcina Kołodziejczyka z rzutu wolnego, czy strzale głową Mateusza Fryca. Trzeba przyznać, że przy uderzeniu napastnika Granatu mieliśmy masę szczęścia, gdyż po interwencji naszego bramkarza zawodnik gospodarzy zdołał jeszcze dobić piłkę, jednak ta odbiła się od słupka, od Zacharskiego i wyszła w pole. Po chwili prowadzący zawody Michał Fudala zakończył pierwszą część spotkania.

Druga część meczu długo nie zapowiadała dramatu, jaki miał się wydarzyć w końcówce spotkania. Owszem, Granat miał przewagę w posiadaniu piłki, lecz długo nie wynikało z tego nic konkretnego. Gra gospodarzy nieco przypominała walenie głową w mur, bo o ile z dojściem na trzydziesty metr nie było problemów, to im bliżej bramki Zacharskiego, tym wyglądało to gorzej. Albo wrzutki w pole karne, które nie przynosiły rezultatu, albo takie próby jak strzał Mateusza Mianowanego z dystansu, który poszybował wysoko nad poprzeczką Zacharskiego. Pomarańczowo-czarni kontrowali, starając się stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry. Dwukrotnie ładnie w polu karnym Granatu znalazł się Michał Stachurski, raz uderzając nożycami, za drugim razem po ładnym przyjęciu piłki klatką piersiową. Szansę miał też Damian Nogaj, jednak zbyt długo składał się do strzału i obrońcy gospodarzy wyjaśnili całą sytuację. Gospodarze najbliżej wyrównania byli po strzale z rzutu wolnego niezawodnego Kołodziejczyka, który trafił w słupek. Jednak, cały czas nic nie zapowiadało zakończenia bez happy endu…

Jednak kilka ostatnich minut to dwa rzuty karne dla gospodarzy, z których przynajmniej ten drugi (jeśli nie oba) wydają się być mocno kontrowersyjne. Najpierw, sto siedemdziesiąta ósma wrzutka Granatu w nasze pole karne i zdaniem arbitra Paweł Czajkowski popycha jednego z zawodników gospodarzy, za co ogląda czerwoną kartkę, a następnie akcja gospodarzy prawą stroną boiska, faul Marcina Grunta, wcześniej ogranego przez piłkarza Granatu i zamiast trzech punktów zostajemy z niczym. Nasi piłkarze po spotkaniu nie kryli zdenerwowania (żeby nie użyć mocniejszego słowa) i zdegustowania postawą arbitrów, szczególnie Marcin Grunt długo przekonywał całą trójkę, że faul, po którym podyktowany został drugi rzut karny nie miał miejsca, jednak to już nie mogło niczego zmienić. Nasza drużyna przegrała spotkanie, które powinna przynajmniej, powtórzmy: przynajmniej zremisować. Szkoda, wielka szkoda, bo przegrana w takich okolicznościach to najgorsze co może się przytrafić, pozostaje złość, żal, zdenerwowanie i wiara, że za tydzień w starciu z Unią Tarnów przełamiemy złą passę. Niestety, w Tarnowie nie będą mogli wystąpić Mateusz Mąka (czwarta żółta kartka), a także Paweł Czajkowski, który dziś musiał udać się na przedwczesny prysznic.

Granat Skarżysko-Kamienna – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:1 (0:1)

0:1 Mateusz Mąka 26 minuta rzut karny

1:1 Marcin Kołodziejczyk 88 minuta rzut karny

2:1 Marcin Kołodziejczyk 90+2 minuta rzut karny

Granat: Michalski – Dziubek (74′ Kupczyk), Gębura, Sala, Markowicz (90′ Zygmunt), Mianowany, Kołodziejczyk, Imiela (69′ Michalski), Kowalski, Fryc, Ignatov.

KSZO: Zacharski – Stachurski, Nowik, Grunt, Łatkowski – Kapsa (60′ Ryński), Mikołajek (67′ Dziadowicz), Mąka (64′ Sudy), Czajkowski, Nogaj – Stawiarski (70′ Kosowski).

Żółte kartki: Sala, Kowalski, Dziubek – Mąka, Kapsa, Grunt.

Czerwona kartka: Paweł Czajkowski (88 minuta, za faul)

Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)