Do trzech razy sztuka…? – Zapowiedź spotkania Unia – KSZO
Jutro pomarańczowo-czarni staną przed szansą zdobycia pierwszych punktów w 2015 roku – w Tarnowie mierzyć się będą z miejscową Unią.
Po pierwszym rzucie oka na ligową tabelę, pomarańczowo-czarni wydają się być faworytem, za czym przemawia siedem miejsc różnicy i dziesięć punktów na ich korzyść. Jednak, jeśli przyjrzeć się naszemu jutrzejszemu rywalowi bliżej, to wnioski nie muszą być już tak pomyślne dla KSZO. OK, Unia zajmuje aktualnie zaledwie dwunaste miejsce, ale od kiedy w drużynie „Jaskółek” doszło do zmiany szkoleniowca (Michała Szymczaka zastąpił Daniel Bartkowski), nasz jutrzejszy rywal spisuje się co najmniej przyzwoicie.
A trzeba przyznać, że trener Bartkowski nie miał łatwego zadania. 6 października, czyli w dniu, w którym obejmował posadę trenera Unii, ta była na samym dnie. Jedno zwycięstwo, pięć punktów i ostatnia pozycja w tabeli. Nawet za Partyzantem. Gorzej chyba już być nie mogło. Bartkowski zaczął od porażki w wyjazdowym starciu z Hutnikiem, jednak później biało-niebiescy zaliczyli metamorfozę, której nie powstydziłaby się niejedna fura z programu „Pimp my Ride”. 7 spotkań i 17 punktów. Pomógł trochę terminarz – Unia w tym czasie mierzyła się z reprezentantami dolnych rejonów tabeli – Trzebinią, Partyzantem czy Wolanią, jednak nie wypada nie docenić domowej wygranej nad Granatem sprzed dwóch tygodni, czy wyjazdowej z rezerwami Korony. Kilkudziesięciu sekund zabrakło także do pokonania Wisły Sandomierz. Łyżką dziegciu w beczce miodu trenera Bartkowskiego może być remis sprzed tygodnia na własnym stadionie z przedostatnią Wierną Małogoszcz, a także listopadowa przegrana (po rzutach karnych) w finale Pucharu Polski na szczeblu OZPN Tarnów z IV-ligowym LKS Nowa Jastrząbka. Żeby było ciekawiej, drużyna ta wycofała się z rozgrywek ligowych po zakończeniu rundy jesiennej… Wracając natomiast do spotkań, które Unia rozegrała na wiosnę, to o ile z postawy swoich piłkarzy w starciu z Granatem, szkoleniowiec „Jaskółek” mógł być zadowolony, o tyle o spotkaniu z Wierną powiedział, że było to chyba najsłabsze spotkanie jego drużyny, od kiedy zastąpił Michała Szymczaka. Warto też dodać, że ostatnie dwadzieścia minut tego pojedynku Unia grała w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartką ukarany został Kamil Pawlak.
Poza odejściem najskuteczniejszego strzelca tarnowskiej ekipy – Dawida Sojdy – do II-ligowej Puszczy Niepołomice, w zespole Unii nie doszło do wielkich roszad. Zespół opuścili: obrońca Jan Kret, który przeszedł do lidera IV ligi świętokrzyskiej – Sparty Kazimierza Wielka (3 występy w sezonie 2014/15) oraz rezerwowy bramkarz Dominik Pietuch (1 występ), który zasilił IV-ligowy Polan Żabno. Biało-niebieskich wzmocnili natomiast trzej juniorzy – Karol Dybowski (bramkarz) Karol Dziża (napastnik), Filip Tyka (pomocnik), a także pomocnik Adrian Chłoń (z Ikara Odporyszów) oraz występujący także w drugiej linii Konrad Makowski ze Spójni Landek. Z drużyny Unii mógł też odejść utalentowany pomocnik Filip Wójcik (rocznik 1997), który był na testach w Pogoni Szczecin i Zagłębiu Lubin, jednak ostatecznie nie trafił do żadnego z tych klubów.
Warte odnotowania jest to, że jednym z problemów naszego jutrzejszego rywala jest liczba niestrzelonych rzutów karnych. Od początku sezonu piłkarze Unii pomylili się bowiem aż pięciokrotnie (!), jeśli chodzi o ten stały fragment gry, za każdym razem czyniąc to przed własną publicznością. „Hat-tricka” zaliczył Łukasz Popiela, po jednej niewykorzystanej „jedenastce” mają na swoim koncie Dawid Sojda i Krzysztof Ropski. O ile w spotkaniu przeciwko Granatowi przed dwoma tygodniami, w którym biało-niebiescy zmarnowali dwa rzuty karne (jednego udało się zamienić na gola po drugiej dobitce), czy jesiennym starciu z Partyzantem (jeden zmarnowany karny), nie kosztowało to Unię straty punktów, o tyle wrześniowe starcie z rezerwami Wisły sympatycy i piłkarze tarnowskiej ekipy wspominają równie dobrze, co my ostatni mecz z Granatem. Powiedzieć, że „Jaskółki” mogły pluć sobie w brodę, to nic nie powiedzieć. Ten mecz miał scenariusz, którego nie powstydziliby się najlepsi specjaliści od piłkarskich horrorów. Unia prowadzi 1:0, po czym tuż przed końcem pierwszej połowy ma rzut karny, a obrońca Wisły II ogląda czerwoną kartkę. Łukasz Popiela podchodzi do piłki i jego strzał broni bramkarz rywali. Jednak dopada do piłki i… zostaje sfaulowany. Drugi rzut karny, po raz drugi Popiela. 2:0 i spokojna kontrola nad meczem? Skądże! Trafia w słupek i wynik nie ulega zmianie. Tyle, że Unia cały czas prowadzi i mimo wszystko, każdy jest pewny, że te niestrzelone karne ujdą na sucho, rozejdą się jakoś po kościach. Do 84. minuty. Później, dwa stałe fragmenty gry i Unia przegrywa wygrany mecz. Prowadzenie, dwa rzuty karne i blisko godzina gry w przewadze. A jednak dali radę tego nie wygrać! Nie dziwi więc, że trener Szymczak był w ciężkim szoku, co doskonale widać na poniższym filmiku…
Dobra, tyle o Unii, przejdźmy do naszego zespołu. O spotkaniu z Granatem napisano wiele, emocje chyba jeszcze na dobre nie opadły, a przed pomarańczowo-czarnymi kolejny ciężki mecz. Unia to nie ten rozmiar kapelusza co Granat, ale biorąc pod uwagę wspomnianą wcześniej ostatnią passę gospodarzy, ten pojedynek nie ma zdecydowanego faworyta. Ponadto, przypomnijmy, że w Tarnowie z powodu kartek nie będą mogli zagrać Mateusz Mąka i Paweł Czajkowski, tak więc trener Lasocki będzie musiał na nowo poukładać środek pola. Na szczęście, kadra naszego zespołu jest dostatecznie szeroka, tak więc wyżej wymienioną dwójkę będzie miał kto zastąpić. Wydaje się, że do Radosława Mikołajka dołączy ktoś z dwójki Jakub Sulima-Marcin Sudy (ewentualnie obaj), bardzo możliwy jest też powrót do pierwszego składu Kamila Dziadowicza, który mecz w Skarżysku rozpoczął na ławce rezerwowych. Nie da się ukryć, że szczególnie absencja Mąki będzie poważnym ciosem dla KSZO, ale jeśli nasi piłkarze chcą utrzymać się w czołówce, muszą zacząć punktować. Za naszymi plecami czai się już bowiem Garbarnia, która po remisie z Wisłą Sandomierz zrównała się punktami z naszym zespołem, a także rezerwy krakowskiej Wisły, które tracą do nas zaledwie punkt. Zarówno jedni, jak i drudzy mogą po najbliższej kolejce znaleźć się przed KSZO. Z drugiej jednak strony, po dwóch porażkach na inaugurację rundy wiosennej, w naszych piłkarzach buzuje pewnie sportowa złość i chęć udowodnienia, że te dwie porażki były jedynie wypadkiem przy pracy. Fajnie, zarówno dla nas, jak i dla samych zawodników i trenera Lasockiego, byłoby podnieść się z tego i zapunktować już w sobotę w Tarnowie.
Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 15:30 na Stadionie Miejskim w Tarnowie przy ulicy Zbylitowskiej 3. Relację na żywo ze spotkania przeprowadzi serwis Lajfy.com. Poniżej link do transmisji, serdecznie zachęcamy do śledzenia relacji.
