II zespółKSZOKSZO Junior

Grają rezerwy i juniorzy

Ciężkie spotkania czekają w ten weekend zarówno piłkarzy KSZO II, jak i MKS KSZO-Junior Ostrowiec Świętokrzyski – beniaminek klasy okręgowej podejmie Kamienną Brody, a podopieczni trenera Waldemara Domagały zmierzą się z Jagiellonią Białystok.

Teoretycznie cięższe zadanie czeka nasze rezerwy, bo Kamienna to zdecydowany lider rozgrywek i pewniak do awansu do IV ligi. Podopieczni dobrze znanego w Ostrowcu Świętokrzyskim Adriana Sobczyńskiego robią w klasie okręgowej co chcą i co tydzień zasilają swój dorobek kolejnymi trzema punktami. Dokładnie co tydzień, bez wyjątku. Kamienna wygrała wszystkie swoje ligowe spotkania i ma aż czternaście punktów przewagi nad wiceliderem z Morawicy oraz dwadzieścia jeden(!) nad grupą pościgową, którą tworzą Stal Kunów, Nidzianka Bieliny i Zenit Chmielnik. Najlepiej dominację ekipy z Brodów Iłżeckich niech zobrazuje fakt, że aż 7 z 16 drużyn (w tym nasze rezerwy) mają na swoim koncie mniejszą ilość punktów, niż wynosi różnica aktualnego lidera nad trzecią drużyną. Nawet pomarańczowo-czarni, gdy rywalizowali jeszcze w klasie okręgowej, po szesnastu kolejkach nie mieli na swoim koncie kompletu punktów. Tak więc, już pewnie za kilka tygodni w Brodach Iłżeckich będą mogli oficjalnie rozpocząć fetowanie awansu.

Z drugiej jednak strony, nie należy zapominać, że pierwszy zespół gra w sobotę, w związku z czym trener Tomasz Marynowski będzie miał do dyspozycji większą liczbę graczy z kadry pierwszej drużyny, niż miało to miejsce przed tygodniem. Niestety, w spotkaniu przeciwko Kamiennej nie będą mogli wystąpić zarówno Mateusz Mąka, jak i Paweł Czajkowski, którzy opuszczą spotkanie z Unią z powodu otrzymanych przed tygodniem kartek. Ale, nawet pomimo nieobecności wyżej wymienionej dwójki, nasze rezerwy będą mogły wystawić dostatecznie silny skład, by powstrzymać Kamienną. Tym bardziej, że jak pokazuje statystyka z tego sezonu, gdy KSZO II grał w niedzielę, a pierwsza drużyna dzień wcześniej, to kończyło się to pewną wygraną beniaminka. A momentami nawet ostrą strzelanką – Sparta Dwikozy wyjechała z bagażem ośmiu bramek, Orlęta z sześcioma, Piast Stopnica z pięcioma, nie było też problemów z pokonaniem Politechniki Świętokrzyskiej czy Staru, jedynie mecz z GKS Nowiny miał nieco bardziej wyrównany przebieg, ale finalnie i tak zakończył się trzema punktami dla nas. Tyle, że teraz rywal jest najlepszy z możliwych, bo Kamienna z nikim jeszcze punktów nie straciła. Czy pomarańczowo-czarni to zmienią? Nie są bez szans, bo ci zawodnicy pierwszego zespołu, którzy wystąpili w spotkaniu z GKS Nowiny przed tygodniem, jak Gardynik, Kijanka, Sulima czy Wójtowicz, mieliby pewny plac w każdej drużynie naszej okręgówki, włącznie z Kamienną. I choć tydzień temu podopieczni trenera Marynowskiego przegrali 1:4, to jednak nie ma wątpliwości, że są w stanie urwać punkty drużynie z Brodów. Z drugiej jednak strony, Adrian Sobczyński wraz ze swoimi zawodnikami też podejdą pewnie ambicjonalnie do tego spotkania. Po pierwsze, z tego względu, że w drużynie naszego rywala jest pełno zawodników, którym w KSZO podziękowano – Gruszka, Cieślik, Skwarliński, Kotwa, Duda czy Kiljański na pewno zepną się na to spotkanie i wyprują z siebie flaki, by zaprezentować się jak najlepiej na boisku rywala. Po drugie, jeśli Kamienna w niedzielę nie straci punktów, to ma szansę nawet na dojechanie z kompletem zwycięstw do końca rozgrywek, z tego względu, że drużyny z ligowej czołówki najzwyczajniej w świecie mają słabszych zawodników niż ci, którzy znajdują się w kadrze pierwszej drużyny KSZO. Zwycięstwo byłoby więc ważne z psychologicznego punktu widzenia, utwierdziłoby Kamienną w przekonaniu, że także i w przyszłym sezonie, już na czwartoligowych boiskach, mogą także walczyć o najwyższe cele. Krótko mówiąc, jak na warunki okręgówki, szykuje się nam kawał meczu i spędzenie dwóch godzin na boisku w Bodzechowie będzie dobrą opcją na niedzielne popołudnie.

Czy równie dobrą opcją na sobotnie popołudnie będzie starcie na linii Ostrowiec-Białystok? Nie można tego wykluczyć. Podopieczni trenera Domagały walczą, jak tylko mogą o utrzymanie w CLJ. Wliczając dwa ostatnie spotkania z rundy jesiennej, mają już na swoim koncie pięć spotkań bez porażki. Co więcej, warto zauważyć, że nasi zawodnicy w rundzie rewanżowej wywalczyli już dziewięć oczek, podczas gdy z tymi samymi rywalami, w spotkaniach rundy jesiennej wywalczyli zaledwie dwa punkty. Jest więc wyraźny progres, tyle, że tabela wciąż pozostaje nieubłagana. Cały czas jesteśmy pod kreską i do bezpiecznego, dwunastego miejsca tracimy cztery punkty. A Jagiellonia zajmuje przecież wysokie, trzecie miejsce, przegrywając jedynie z Legią i Polonią. Piłkarze z Białegostoku jedynie dwa razy wracali ze spotkań wyjazdowych bez punktów – miało to jednak miejsce bardzo dawno, bo w sierpniu, podczas pierwszych dwóch meczów rozgrywanych na boiskach rywali – żółto-czerwoni przegrali 2:3 z Wisłą Kraków i Motorem Lublin. Później już, za każdym razem podopieczni Samuela Tomara punktowali. Z drugiej jednak strony, Jagiellonia też nie jest nie do pokonania, gdyż rok 2015 nasi rywale rozpoczęli od porażki przed własną publicznością z Motorem Lublin 1:2. Jesienią, w starciu obu drużyn górą była Jagiellonia, która wygrała w Juchnowcu Dolnym 2:1, po trafieniach Karola Buzuna i Emila Łupińskiego, a honorową bramkę dla pomarańczowo-czarnych zdobył Sebastian Wąs.

Jednak, gdzie jak gdzie, ale na Podlasiu wiedzą, na czym polega szkolenie młodzieży. Pierwszy przykład z brzegu – Bartłomiej Drągowski, który obecne rozgrywki zaczynał w CLJ, a teraz można z czystym sumieniem powiedzieć, że do naszej Ekstraklasy wjechał z buta, a co więcej interesują się nim europejscy giganci. A przecież jest w takim wieku, że zarówno w tym, jak i jeszcze w przyszłym sezonie mógłby cały czas grać w CLJ. W Białymstoku zaczynał także rok od niego młodszy Bartłomiej Żynel, który przed kilkoma dniami walczył z reprezentacją Polski do lat 17 o Mistrzostwa Europy, a na co dzień występuje w Red Bull Salzburg. Inny przykład? Pomocnik Mateusz Ostaszewski, który w 2013 roku za 125 000 euro przeniósł się do Borussii Dortmund i występuje tam w drużynie do lat 17. W ich ślady ma szansę pójść także Przemysław Mystkowski, który mimo młodego wieku (rocznik 1998) zdążył już w poprzednim sezonie zadebiutować w Ekstraklasie i dawać sobie w niej radę. W rundzie jesiennej obecnego sezonu młody pomocnik także dostawał swoje szanse od trenera Probierza, jednak zdecydowanie częściej można go było oglądać właśnie w rozgrywkach CLJ. Oprócz Mystkowskiego, najbardziej znanymi zawodnikami „Jagi” są król strzelców CLJ, autor 16 bramek – Emil Gajko, a także autor ośmiu trafień – Karol Buzun. Obaj, podobnie jak Mystkowski, mają na swoim koncie debiut w Ekstraklasie. Warto też dodać, że trenerem koordynatorem grup młodzieżowych Jagiellonii jest doskonale znany sympatykom piłki młodzieżowej Ryszard Karalus, którego wychowankami są m.in. tacy piłkarze jak Tomasz Frankowski, Marek Citko, Mariusz Piekarski, Jacek Chańko czy Daniel Bogusz. Przez lata to właśnie ci piłkarze byli utożsamiani z wysokim poziomem szkolenia młodzieży w „Jadze”. Trener Karalus wywalczył z nimi drużynowe Mistrzostwo Polski, a później jego wychowankowie ruszyli w świat i rozpoczęli swoje piękne piłkarskie kariery.

Spotkanie MKS KSZO-Junior – Jagiellonia Białystok rozpocznie się w sobotę o godzinie 13 na płycie głównej Stadionu Miejskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim, natomiast KSZO II zmierzy się z Kamienną w niedzielę o godzinie 15 na boisku w Bodzechowie.