I ZespółKSZO

Pierwsza krakowska przegrana

W rozegranym dziś spotkaniu 22. kolejki III ligi małopolsko-świętokrzyskiej piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski ulegli Garbarni Kraków 0:2 (0:1) po trafieniach Tomasza Ogara i Jakuba Wcisło. Dla pomarańczowo-czarnych była to pierwsza porażka z drużyną z Krakowa w obecnym sezonie.

Spotkanie rozpoczęło się od kilku niecelnych uderzeń z obu stron, które jednak nie mogły zaskoczyć żadnego z bramkarzy. Goręcej zrobiło się po niespełna kwadransie, kiedy to jeden z zawodników gospodarzy próbował wymusić rzut karny, ale sędzia Michał Górka nie miał po prostu prawa się na to nabrać. Chwilę później, pomarańczowo-czarni egzekwowali rzut wolny tuż przy polu karnym, jednak uderzenie Damiana Nogaja wypiąstkował golkiper gospodarzy – Damian Drzewiecki. Jak się później okazało, była to najlepsza okazja naszego zespołu w całym spotkaniu. Chwilę później po ładnym rajdzie Tomasza Liputa zza pola karnego uderzył Siedlarz, jednak Zacharski nie miał problemu z wyłapaniem piłki. Minutę później było 1:0 – Karol Barański poślizgnął się przy próbie wybicia piłki, przejął ją Siedlarz, zagrał do Ogara, a ten ze stoickim spokojem strzałem w długi róg dał Brązowym prowadzenie. O ile jeszcze do momentu straty pierwszego gola, KSZO prezentował się jako tako, o tyle później było już coraz słabiej, nasi piłkarze wydawali się być nieco oszołomieni po stracie bramki i nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką Drzewieckiego, jeśli nie liczyć niecelnego uderzenia Nogaja z woleja i uderzenia głową Stachurskiego po rzucie rożnym. Gospodarze pod koniec pierwszej połowy mieli kilka rzutów rożnych, ale Zacharski nie dał się zaskoczyć.

Początek drugiej części gry można najkrócej podsumować w następujący sposób: „Jaki tu spokój, la la la la, nic się nie dzieje la la la la”. Piłkarze obu drużyn nieco dostosowali się tempem gry do piknikowo-oldschoolowej atmosfery panującej dzisiejszego dnia przy ulicy Rydlówka 23 i gra w ogóle się nie kleiła. Z tej sennej atmosfery próbował wyrwać trener Lasocki, krzycząc „Panowie, ale przegrywamy mecz!”, ale za dużo to nie dało. W naszej grze znów środek pola nie funkcjonował, niecelnych zagrań była cała masa i choć Garbarnia też miewała przestoje, to jednak nie zanosiło się na wyrównanie, prędzej na drugą bramkę dla gospodarzy. Tym bardziej, że nasza obrona też przestała przypominać monolit z rundy jesiennej – przykładem choćby Marcin Grunt, który w drugiej połowie o mały włos nie sprokurował rzutu karnego dla Garbarni, po tym jak przegrał walkę z Tomaszem Ogarem przed własnym polem karnym i musiał ratował się faulem. Na szczęście, uderzenie Krzysztofa Kalemby pewnie wyłapał Zacharski. Chwilę później, Kalemba ponownie zdecydował się na uderzenie, tym razem z okolicy połowy boiska i choć z pozoru wyglądało to na nieco desperacką próbę, to do powodzenia zabrakło niewiele. Pomarańczowo-czarni najlepszą okazję mieli gdy w polu karnym zablokowany został składający się do strzału Stawiarski, a wcześniej przez dłuższy czas utrzymywaliśmy się na połowie gospodarzy, wymieniając podania. Końcówka jednak należała do gospodarzy – najpierw po świetnej indywidualnej akcji Tomasz Ogar zamiast uderzać próbował podawać do Stokłosy, a w ostatniej chwili skutecznie interweniował Stachurski, ale już w 85 minucie wprowadzony po przerwie Jakub Wcisło precyzyjnym uderzeniem z 20 metrów nie dał szans Zacharskiemu i gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo.

Nie ma co ukrywać, że nie tak to wszystko miało dziś wyglądać. Zaledwie cztery zdobyte punkty to dorobek zdecydowanie poniżej zarówno oczekiwań, jak i możliwości naszej drużyny. Z taką ilością niecelnych podań mielibyśmy problem, żeby wygrać z Wolanią czy Trzebinią, a co dopiero z drużyną z czołówki na jej terenie. Ponadto, o ile w rundzie jesiennej mogliśmy się pochwalić jedną z najlepszych linii defensywnych w lidze, o tyle teraz pozostały po tym jedynie wspomnienia. Najlepiej niech zobrazują to liczby – w meczach ligowych w całej rundzie jesiennej straciliśmy 12 bramek, a teraz już po 5 kolejkach mamy ich na koncie aż 9. Problemem też jest stabilizacja formy – tak jak po dobrym meczu w Tarnowie, przyszedł słabszy w Małogoszczy, tak po rozbiciu Granatu, zagraliśmy w Krakowie w sposób kompletnie nieprzekonywujący. Czy w kolejnym spotkaniu będzie lepiej? Oby, bo z taką grą jak dziś pozostanie w czołówce wydaje się praktycznie niewykonalne.

Garbarnia Kraków – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:0 (1:0)

1:0 Tomasz Ogar 20 minuta

2:0 Jakub Wcisło 85 minuta

KSZO: Zacharski- Stachurski, Nowik, Grunt, Barański (65′ Łatkowski) – Kapsa, Mąka, Mikołajek, Gajos (57′ Dziadowicz), Nogaj (65′ Sulima) – Kosowski (46′ Stawiarski).

Garbarnia: Drzewiecki – Piszczek, Baliga, Kalemba, Pawłowicz, Liput, Pietras, Masiuda, Kaczor (81′ Stokłosa), Ogar (90′ Górecki), Siedlarz (70′ Wcisło).

Żółte kartki: Pietras, Siedlarz – Grunt.

Sędziował: Michał Górka (Tarnów)

Kolejne spotkanie nasi piłkarze rozegrają już w najbliższą środę – na stadionie przy ulicy Świętokrzyskiej podejmować będą Beskid Andrychów. Spotkanie rozpocznie się najprawdopodobniej o godzinie 17.