Ligowe ostatki przy Świętokrzyskiej – zapowiedź spotkania KSZO – MKS Trzebinia/Siersza
Po raz ostatni w tym sezonie piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zagrają mecz ligowy przed własną publicznością – rywalem MKS Trzebinia/Siersza.
Nie da się ukryć, że w tej rundzie chyba nie było jeszcze spotkania, w którym pomarańczowo-czarni byliby tak zdecydowanym faworytem. Ekipa z Trzebinii zajmuje aktualnie piętnaste miejsce w ligowej tabeli i jest już praktycznie pogodzona ze spadkiem. Ba, dzisiejszy mecz może pozbawić beniaminka nawet matematycznych szans na pozostanie w lidze. Stanie się tak, w sytuacji gdy MKS nie wygra w Ostrowcu lub Beskid Andrychów zdobędzie przynajmniej punkt w starciu z Czarnymi Połaniec.
Trzeba przyznać, że dla beniaminka był to dość burzliwy sezon, bowiem aż dwukrotnie dochodziło w Trzebinii do zmiany szkoleniowca. Sezon rozpoczął Paweł Olszowski, po zakończeniu rundy jesiennej zastąpił go Maciej Antkiewicz, jednak w kwietniu i on pożegnał się z posadą. Od nieco ponad miesiąca trenerem naszego dzisiejszego rywala jest doświadczony Robert Moskal, który w rundzie jesiennej prowadził ekipę Popradu Muszyna. Moskal, w przeszłości pracujący w takich klubach jak: Odra Wodzisław Śląski (w Ekstraklasie), Zagłębie Sosnowiec, Dolcan Ząbki, GKS Katowice czy Sandecja Nowy Sącz, teraz jest bliski zaliczenia dwóch spadków w jednym sezonie. I choć w przypadku drużyny z Muszyny jego następca Konrad Wójs miał zdecydowanie słabszą średnią zdobytych punktów, a MKS Trzebinię/Siersza Moskal poprowadził zaledwie w siedmiu spotkaniach, to jednak CV byłego piłkarza Wisły Kraków będzie wyglądało zdecydowanie mniej korzystnie.
Jeśli szukać pozytywów u trzebinian, to z pewnością należy do nich gra w defensywie. MKS stracił zaledwie 35 bramek, co jest tylko nieznacznie gorszym rezultatem od tego, który osiągnęli pomarańczowo-czarni, a lepszym choćby od Wisły II Kraków czy Czarnych Połaniec. Do szczelnej obrony wielką wagę przykłada także trener Moskal, którego drużyny zazwyczaj traciły mało bramek, co potwierdza postawa MKS pod jego wodzą. Siedem spotkań i zaledwie cztery gole zdobyte przez rywali, co jest naprawdę dobrym rezultatem. Jednak, coś za coś. Piłkarze beniaminka zdobyli jak dotychczas zaledwie 21 bramek, a gorsze pod tym względem są jedynie Wierna i Poprad. W meczach wyjazdowych nasi rywale zaledwie sześciokrotnie cieszyli się ze zdobytego gola.
MKS jest drużyną, która raczej nie wyróżnia się niczym szczególnych spośród innych ligowców. Jednak warto wspomnieć o tym, że trzebinianie w poprzednim sezonie wygrali Puchar Polski na szczeblu Małopolskiego ZPN, dzięki czemu wystąpili w PP na szczeblu centralnym. Jednak już w rundzie przedwstępnej lepsza okazała się Legionovia Legionowo. Co jeszcze? Może fakt, że przez większość rundy jesiennej w czołówce najlepszych strzelców III ligi małopolsko-świętokrzyskiej znajdował się piłkarz beniaminka – Marcin Giermek, który popisał się m.in. hat-trickiem w meczu przeciwko Łysicy Bodzentyn. Tyle, że napastnik naszego rywala swoją ostatnią bramkę zdobył w październiku ubiegłego roku, jeszcze przed jesiennym meczem MKS i KSZO… Poza tym, na uwagę zasługują pojedyncze wyniki trzebinian z tego roku, jak choćby domowy remis z Wisłą Sandomierz czy wyjazdowy z Wisłą II Kraków, choć one są raczej wyjątkami potwierdzającymi regułę. Regułę, że MKS raczej nie sprawia swoim sympatykom miłych niespodzianek, jeśli chodzi o osiągane rezultaty.
W swoim ostatnim spotkaniu podopieczni Roberta Moskali przegrali z Unią Tarnów 0:1, jednak bardziej niż o samym wyniku, mówiło się o jedynej bramce z tego spotkania. Popatrzmy, bo naprawdę warto. Bramka miód-malina.
Nie będziemy ukrywać, że tym razem nie mamy złudzeń i typujemy pewne, zdecydowane zwycięstwo podopiecznych Rafała Lasockiego. Miejmy nadzieję, że nasi piłkarze zagrają tak, jak w kilku innych spotkaniach w tym sezonie, gdy na Świętokrzyską przyjeżdżały drużyny z samego dołu tabeli. Z Wolanią, Popradem, Partyzantem i Wierną KSZO nie miał najmniejszych problemów i bardzo gładko ogrywał te ekipy. Nie było wątpliwości – pomarańczowo-czarni dominowali, a rywale sprawiali wrażenie pogodzonych z losem i proszących o jak najmniejszy wymiar kary. Fajnie byłoby, gdybyśmy dziś nawiązali do tamtych spotkań i w dobrym stylu pożegnali się z ligą przy Świętokrzyskiej. Czysto teoretycznie, najbardziej prawdopodobnym wynikiem wydaje się 3:0 dla KSZO, gdyż w takim stosunku zwyciężyliśmy już u siebie dwóch beniaminków – Wolanię i Partyzanta, a także ekipę Popradu Muszyna, którą w rundzie jesiennej prowadził trener Moskal, czy MKS Trzebinię/Sierszę w spotkaniu wyjazdowym. Powtórka byłaby bardzo mile widziana.
Spotkanie rozpocznie się dziś o godzinie 17 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.
