I ZespółKSZO

Wypowiedzi po meczu Wolania – KSZO

Łukasz Mikrut (bramkarz Wolanii): W poprzednich meczach niekiedy byliśmy lepsi od przeciwnika, ale przegrywaliśmy, nie mieliśmy szczęścia. Dziś to szczęście w końcu dopisało. Co prawda, „śmierdziało” nam nieco, fruwała piłka wkoło bramki, ale na szczęście poza te białe ramki.

Bartosz Zołotar (trener Wolanii): Dziś może szału nie było, ale są trzy punkty i to jest najważniejsze. KSZO był bardziej poukładaną drużyną, nadawał ton grze, ale my wreszcie mamy trzy punkty po takim meczu walki i z tego się bardzo cieszymy. Powiem tak: myślę, że wiele lepszych piłkarsko zespołów niż Wolania spadnie z tej ligi, my mieliśmy uczyć młodzież grać na tym poziomie, ale nie do końca nam to wychodziło, bo nie zdobywaliśmy punktów. Gra była w kilku meczach niezła, ale brakowało punktów. Jakbyśmy mieli po dzisiejszym meczu około trzynastu punktów, to wszyscy byliby zadowoleni, a tyle punktów mogliśmy mieć.

Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Spodziewałem się tutaj takiego ciężkiego meczu, nie dodawałem nam punktów, pomimo tego, że Wolania była na przedostatniej pozycji, no ale jak można myśleć o meczu, grać, w sytuacji, gdy sędzia dyktuje tak wydumany rzut karny, którego tylko on tam dostrzegł. Drużyna Wolanii grała tak, jak potrafiła, cofnęła się do obrony i starała się kontrować. W końcu udało nam się strzelić bramkę na 1:1, ale chwilę później popełniamy prosty błąd krycia przy stałym fragmencie gry i tracimy bramkę na 2:1. Niestety, później znów kolejny prosty błąd defensywy, w efekcie czego tracimy trzecią bramkę. Na pewno nikt się nie spodziewał takiego wyniku, ale to jest piłka nożna i nie robiłbym z tego jakiejś wielkiej tragedii. My dziś popełniliśmy proste, rażące błędy i to spowodowało, że wyjeżdżamy z Woli Rzędzińskiej bez punktów. Jak ktoś mówi, że boisko jest jednakowe dla obu drużyn, to się nigdy z tym nie zgadzam, bo jeśli drużyna trenuje na szerokim boisku, a dziś graliśmy na takim, gdzie kopnąć piłkę z jednej strony na drugą, to można „z dużego palca”, to ciężko było rozmontować drużynę gospodarzy. Do tego doszła też nasza duża nieskuteczność, bo te sytuacje stwarzaliśmy, ale byliśmy nieskuteczni i to się tak nałożyło wszystko. Drużyna Wolanii to typowa drużyna własnego boiska, bo jeśli pojadą gdzieś na takie typowo piłkarskie boiska, to oni tam wyglądają żałośnie, ale chwała im za to, że dziś walczyli, starali się i dla nich jest to sukces, bo wygrali z liderem. Jednakże, jakiejś ekstragry czy taktyki z ich strony nie było, bo w końcu jest to przedostatnia drużyna w tabeli.