Wygrana w Sandomierzu
Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski pokazali, że ubiegłotygodniowa porażka z Wolanią była jedynie wypadkiem przy pracy i wygrali w Sandomierzu 3:2 (0:0)
Od początku spotkania podopieczni Tadeusza Krawca przejęli inicjatywę. Nie mieli większych problemów z dochodzeniem do dogodnych sytuacji strzeleckich, ale brakowało tego, co najważniejsze: bramek. Gol Kamila Bełczowskiego z 4. minuty spotkania nie został uznany ze względu na spalonego, później z trzech metrów fatalnie przestrzelił Kapsa, swoje okazje miał również Łukasz Jamróz, a ładnym uderzeniem po wejściu w pole karne popisał się Damian Nogaj, ale nasi piłkarze w pierwszej części gry nie mieli najlepiej ustawionych celowników. Wiślacy grali zaś co najwyżej przeciętnie. Brakowało pomysłu na grę, a ponadto widoczny był brak kogoś, kto dałby gospodarzom jakość w środku pola. Próbował Tomasz Wolan, widać było po nim ogranie w wyższych ligach, ale był zbyt osamotniony, w efekcie czego Wierzgacz nie miał zbyt wiele do roboty.
Druga połowa rozpoczęła się dość niemrawo, ale po kwadransie Damian Nogaj – mówiąc kolokwialnie – rozkręcił imprezę. Trzy minuty i dwie bramki. Najpierw Łukasz Jamróz fantastycznie wypuścił pomocnika pomarańczowo-czarnych „w uliczkę”, a ten nie miał problemów z pokonaniem Jakuba Kozłowskiego, a chwilę później podwyższył wynik ładnym uderzeniem z pierwszej piłki po dograniu Bełczowskiego. Niestety, dziesięć minut później precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Beszczyński i było już tylko 1:2. Odpowiedź pomarańczowo-czarnych była natychmiastowa – Łukasz Jamróz uderzeniem głową z bliskiej odległości zdobył trzecią bramkę dla KSZO. Gospodarze nie dawali jednak za wygraną i chwilę później na indywidualną akcję zdecydował się Szepeta. Pomocnik Wisły wbiegł w pole karne, tam został powalony przez Łatkowskiego i prowadzący zawody Przemysław Białacki wskazał na jedenasty metr. Co ciekawe, stało się to dopiero po konsultacji z arbitrem liniowym, panowie konsultowali się dłuższą chwilę i zrobiło się trochę zamieszania. Końcówka była więc nerwowa, ale w zasadzie stało się tak na własne życzenie. Na siedem minut przed końcem drugą żółtą kartkę otrzymał Kamil Dziadowicz i ostatnie minuty to już gra z myślą, żeby za wszelką cenę dowieźć korzystny wynik do końca.
Na szczęście, udało się i efekt jest taki, że najbliższe kilka dni spędzimy z pięciopunktową przewagą. To musi cieszyć, zwłaszcza, że wygrana była jak najbardziej zasłużona, a mecz powinniśmy rozstrzygnąć w zasadzie w pierwszej połowie. Szkoda nerwowej końcówki, ale udowodniliśmy, że występ przeciwko Wolanii był jedynie wypadkiem przy pracy. Graliśmy atrakcyjny futbol, który mógł się podobać. Nie ustrzegliśmy się też błędów – widać było np brak Marcina Grunta w obronie, podobnie jak z Wolanią znów straciliśmy bramkę po rzucie rożnym, tak więc jest też nad czym pracować. A Wisła? Nie weszła dobrze w mecz, co zresztą po spotkaniu przyznał trener Mażysz, choć szacunek, że po dwóch bramkach straconych w tak krótkim odstępie czasu podjęli rękawicę.
Na koniec, kilka gorzkich słów na temat części kibiców Wisły. Choć bardziej na miejscu byłoby tu wyrażenie hejterów. Po tym jak trener Krawiec po jednej z akcji miał o coś pretensje do arbitrów, grupa osób zaczęła krzyczeć „do budy”. Mówić tak do człowieka, dzięki któremu przeżyli tyle pięknych chwil? Pozostawimy to bez komentarza, choć ręce opadają najniżej jak się tylko da. Niewytłumaczalne.
Wisła Sandomierz – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:3 (0:0)
0:1 Damian Nogaj 60 minuta
0:2 Damian Nogaj 63 minuta
1:2 Daniel Beszczyński 72 minuta
1:3 Łukasz Jamróz 74 minuta
2:3 Bartosz Madeja 80 minuta rzut karny
Wisła: Kozłowski – Zimoląg(70′ Kosno), Korona, Beszczyński, Bażant – Chorab(62′ Kabata), Mykytyn, Szepeta, Szustak(78′ Adamczyk), Madeja – Wolan.
KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Łatkowski, Nowik, Persona – Bełczowski(88′ Mężyk), Mianowany(76′ Sudy), Nogaj, Kapsa(59′ Dziadowicz) – Jamróz, Czajkowski.
żółte kartki: Bażant – Jamróz, Łatkowski, Dziadowicz.
czerwona kartka: Kamil Dziadowicz( 83. minuta, za drugą żółta)
sędziował: Przemysławowi Białacki (Kielce)
Kolejne spotkanie zagramy w najbliższą sobotę – 10 października, kiedy to przy Świętokrzyskiej podejmować będziemy Porońca Poronin. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15.
