Wypowiedzi po meczu Wisła – KSZO
Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Uważam, że w dużej mierze sędzia liniowy, który nie uznał nam prawidłowo zdobytej bramki, wprowadził zamieszanie. Dziwnie też to wyglądało, gdy sędzia główny dał zawodnikowi żółtą kartkę za symulację, a sędzia boczny zmienił decyzję. Nie wiem, obydwaj byli tak blisko sytuacji, ale dla mnie ważniejszy jest sędzia główny. Być może był karny, natomiast dziwi mnie sposób podjęcia decyzji. A co do meczu, to był on pod naszą zdecydowaną kontrolą, do przerwy powinniśmy prowadzić trzema bramkami, jednak byliśmy nieskuteczni. Później niepotrzebnie daliśmy sobie strzelić bramkę na 2:1 i w konsekwencji doprowadziliśmy do takiej nerwowej sytuacji. Ale piłka jest niesprawiedliwa i dzisiaj też by to tak wyglądało, gdyby ten mecz zakończył się remisem, byłby z naszej strony olbrzymi niedosyt. Jeśli chodzi o Wisłę, to jest to drużyna, która powinna się utrzymać i tego jej życzę, chociażby z tego względu, że pięć lat tu spędziłem i trochę pracy w ten zespół włożyłem.
Adam Mażysz (trener Wisły): No cóż, przegraliśmy z liderem i na pewno nie tak to miało wyglądać, liczyliśmy na to, że chociaż „urwiemy” punkt albo wygramy, bo u siebie do tej pory nie przegraliśmy, ale KSZO postawiło nam poprzeczkę bardzo wysoko. Mój zespół obudził się dopiero po stracie bramki, graliśmy bardziej agresywnie, szybciej, ale było to już za późno. Strzeliliśmy bramkę, ale za chwilę w niegroźnej sytuacji ją straciliśmy. Ogółem, traciliśmy bramki po naszych błędach – pierwsza – źle wybita piłka, druga – błąd w kryciu, trzecia – bramkarz mógł to złapać. Mamy fatalny bilans w meczach wyjazdowych, ale muszę podkreślić, że już w meczu z Unią Tarnów byliśmy nawet blisko wygranej, zabrakło nam dziesięciu minut. Myślę, że ten zespół powinien grać z meczu na mecz jeszcze lepiej, rywali mamy coraz mocniejszych i na tym korzysta widowisko, jak również kibice, którzy przyjdą na stadion. Ponadto, dzisiaj Grzesiek Zimoląg, jak i Daniel Chorab grali z gorączką i to było widać. Dali z siebie ile mogli, ale w końcówce czuli się coraz gorzej i w końcówce musiałem już zrobić zmiany. Za wszelką cenę będziemy chcieli wywalczyć utrzymanie.
Stanisław Wierzgacz (bramkarz KSZO): W Sandomierzu spędziłem 2,5 roku, zdobyłem z tym zespołem wszystko co było do zdobycia, bo wygraliśmy ligę, graliśmy w barażach i wywalczyliśmy puchar na szczeblu okręgu. Czy ten mecz był szczególny? Przygotowałem się do niego, jak do każdego innego, bo za ten mecz nie ma sześciu punktów, tylko trzy. Na pewno sentyment jest ogromny, ale z tamtego zespołu mało kto został, większości chłopaków praktycznie nie znam. Jeśli chodzi o sam mecz, to w pierwszej połowie faktycznie mieliśmy trochę tych sytuacji, powinniśmy to wykorzystać, Wisła nam praktycznie ani razu nie zagroziła. W drugiej połowie po raz kolejny tracimy bramkę z rzutu rożnego i z rzutu karnego, tak jak było to na Wolanii i na pewno będziemy chcieli wyciągnąć z tego wnioski. Mecz fajny dla kibiców – dużo bramek i sytuacji w drugiej połowie, trochę się działo. Wiśle życzę powodzenia, a my mam nadzieję, że jak najdłużej utrzymamy się na tej pozycji lidera.
