I ZespółKSZO

Wypowiedzi po meczu KSZO – Poroniec

Bartłomiej Piszczek (asystent trenera Porońca Poronin):  Ja się cieszę i my jako drużyna się cieszymy, że w ogóle tu zagraliśmy, bo wiadomo, ile było problemów przez ostatnie dni, jak i tygodnie. Tydzień temu nasz mecz nie doszedł do skutku. Na pewno jechaliśmy tutaj z myślą o trzech punktach, a przynajmniej o wywiezieniu korzystnego rezultatu. W końcówce brakło koncentracji – stracona bramka na 1:0 i przegrywamy w samej końcówce. Ale uważam, że dziś nie odstawaliśmy. Było założenie, że gramy na własnej połowie i to się udawało, dopomogło troszkę szczęścia. W drugiej połowie, może nie 100 procentowe, ale były 2-3 sytuacje, po których mogliśmy bramkę zdobyć. Przegrywamy kolejny mecz, ale trzeba podnieść się i zacząć zdobywać punkty z dołem tabeli. Jeśli chodzi o przyszłość klubu to ci zawodnicy, którzy tu przyjechali są po słowie z szefostwem klubu, więc pewnie w tym składzie personalnym dogramy do końca rundy. A co będzie dalej, to w zimie na spokojnie trzeba będzie przeanalizować. I mam nadzieję, że na wiosnę Poroniec będzie się bił o utrzymanie w tej nowej III lidze.

Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Na pewno był to dla nas trudny mecz. Nerwowa sytuacja była już przed meczem, bo ciągle dochodziły informacje z Poronina: Czy drużyna przyjedzie czy nie? w jakim składzie? Czy bez podstawowych zawodników? Takie rzeczy moi zawodnicy mieli w głowach. Dzisiaj okazało się, że Poroniec przyjechał mocnym składem i postawił nam trudne warunki. Dla nas problemem było to, że goście zagrali niską strefą i trudno było nią rozmontować. Chciałbym kibicom podziękować, że wytrwali do tej strzelonej bramki, bo ten mecz był trochę bezbarwny, bez wysokiego tempa. Ale w końcu cieszą te trzy punkty, ponieważ uważam, że to był przeciwnik bardzo mocny, który ma zawodników ogranych na poziomie ekstraklasy czy I ligi. Zawodnicy piłkarsko przedstawiają ogromną wartość. Myślę, że ich problemem było to, że nie zawsze tworzyli drużynę, ale dziś ją stworzyli. A naszym celem było strzelić bramkę, aby ten mecz wygrać. Nie martwią mnie też te często otrzymywane kartki, chcę żebyśmy grali piłkę agresywną, chyba, że chodzi o kartki otrzymywane za dyskusje z sędzią. Miałem dylemat czy wystawić Marcina Grunta czy Erwina Nowika, ale postawiłem na skład, który wygrał w Sandomierzu.