I ZespółKSZO

KSZO ponownie liderem

Nasi piłkarze odnieśli siódme kolejne zwycięstwo przed własną publicznością i powrócili na fotel lidera III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Po emocjonującym meczu pokonaliśmy dziś Cracovię II 3:2 (2:1), a bramki dla naszego zespołu zdobywali Łukasz Jamróz, Paweł Czajkowski i Jakub Kapsa.

Początek spotkania nie zapowiadał końcowego sukcesu – już w piątej minucie po akcji lewą stroną boiska i płaskim dograniu piłki w pole karne Krzysztof Szewczyk z najbliższej odległości wepchnął piłkę do naszej bramki. W tej sytuacji niezwykle biernie zachowali się nasi defensorzy, co skrzętnie wykorzystali krakowianie. Co prawda, z racji żółtych kartek otrzymanych w Kazimierzy Wielkiej, dziś nie mogli wystąpić zarówno Michał Stachurski, Tomasz Persona oraz Erwin Nowik, ale to nie powinno być dla naszych obrońców usprawiedliwieniem – zbyt łatwo pozwoliliśmy Cracovii wyjść na prowadzenie. Zresztą, pierwsze minuty należały do podopiecznych Piotra Góreckiego, którzy potwierdzili, że ich siła ofensywna to absolutna ligowa czołówka – tacy zawodnicy jak Dialiba, Szewczyk, Wdowiak czy Zejdler po prostu przerastają trzecią ligę, zarówno umiejętnościami, jak i doświadczeniem i to dziś było widać. Goście potrafili bardzo szybko rozegrać piłkę przed naszym polem karnym, z czym nasi obrońcy początkowo mieli trochę problemów. Dodatkowo, krakowianie nie zostawiali naszym zawodnikom prawie w ogóle miejsca w środku pola, przez co pomarańczowo-czarni w pierwszych minutach mieli spory problem ze stworzeniem zagrożenia pod ich bramką.

Jednak nasi piłkarze zdołali bardzo szybko doprowadzili do wyrównania. Po dalekim wrzucie z autu Klaudiusza Łatkowskiego i zgraniu piłki głową przez Sołtykiewicza, Łukasz Jamróz pokonał Krystiana Stępniowskiego. Chwilę później, goście ponownie mogli, a właściwie powinni wyjść na prowadzenie. Po składnej akcji całego zespołu i wycofaniu piłki na jedenasty metr, jeden z piłkarzy gości nieczysto trafił w piłkę i ta trafiła jedynie w słupek naszej bramki. Kilka minut później na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Mateusz Argasiński, lecz Stanisław Wierzgacz nie miał problemów z wyłapaniem piłki, a uderzenie autorstwa Boubacara Dialiby z 26. minuty było niecelne. Po dość niemrawym początku, z biegiem czasu KSZO zaczął jednak stopniowo przejmować kontrolę na boisku. Co prawda, nie do tego stopnia jak choćby w ostatnich spotkaniach z Czarnymi i Porońcem, ale pomarańczowo-czarni stopniowo zaczęli przypominać wszystkim, że przecież w tym sezonie jeszcze nikomu z Ostrowca Świętokrzyskiego nie udało się wywieźć choćby punktu. I jeszcze przed przerwą udało się objąć prowadzenie – po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego Nogaja i zgraniu głową Kamila Sołtykiewicza, akcję z najbliższej odległości sfinalizował Paweł Czajkowski i na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem.

W drugiej połowie pomarańczowo-czarni skupili się przede wszystkim na tym, by nie stracić bramki, przy jednoczesnym szukaniu szczęścia w kontrach. A Cracovia? Podobnie jak w pierwszych czterdziestu pięciu minutach, kilka razy potrafili przyspieszyć i szybko rozegrać piłkę tuż przed naszym polem karnym, ale trochę brakowało konkretów. To podopieczni Tadeusza Krawca byli bliżej podwyższenia rezultatu, bowiem ich sytuacje były znacznie bardziej klarowne. Tyle, że albo brakowało wykończenia, albo też na posterunku był dobrze dziś dysponowany Krystian Stępniowski. Próbował Paweł Czajkowski, lecz jego uderzenie z lewej strony pola karnego nieznacznie minęło bramkę Cracovii. Doskonałą sytuację pomarańczowo-czarni zmarnowali też po stracie piłki przez Dominika Chochołka – Damian Nogaj przejął piłkę i popędził z nią na bramkę gości, lecz zbyt mocno dograł do Jamroza, dzięki czemu Stępniowski zażegnał niebezpieczeństwu. Na kwadrans przed końcem uderzenie z narożnika pola karnego Kapsy także było minimalnie niecelne, a w 82. minucie Kamila Dziadowicza w ostatniej chwili powstrzymali krakowscy defensorzy. Chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w sobie tylko znany sposób bramkarz Cracovii dosłownie „wyjął” uderzenie Czajkowskiego. Wydawało się, że sprawdzi się maksyma o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Wprowadzony po przerwie Mariusz Panek „pociągnął” z piłką kilkanaście metrów i precyzyjnym uderzeniem przy słupku pokonał Wierzgacza. Ostatnie słowo należało jednak do KSZO – „miękko” wrzuconą z okolic linii środkowej przez Mateusza Mianowanego piłkę zgrał głową Sołtykiewicz, ta trafiła do Kapsy, który nie zmarnował sytuacji sam na sam i dał ostrowczanom trzy punkty. W ostatnich sekundach podopieczni trenera Góreckiego próbowali jeszcze wyrównać, pod naszą bramkę pofatygował się nawet bramkarz Krystian Stępniowski, ale jego(!) uderzenie głową wybili z linii bramkowej nasi defensorzy. Chwilę później, prowadzący zawody Przemysław Białacki zagwizdał po raz ostatni i trzy punkty stały się faktem.

Nie da się ukryć, że Cracovia była chyba najmocniejszym w ofensywie zespołem, który w tym sezonie zawitał na Świętokrzyską. Przez cały mecz nasi zawodnicy musieli się mieć na baczności, a i tak goście potrafili ukąsić w najmniej spodziewanym momencie. Pomarańczowo-czarni po gorszym początku zaczęli jednak grać swoje i potrafili dopasować się do wyjątkowo ofensywnie usposobionego rywala, dzięki czemu w Daleszycach zagrają znów jako lider.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Cracovia II 3:2 (2:1)

0:1 Krzysztof Szewczyk 5 minuta

1:1 Łukasz Jamróz 15 minuta

2:1 Paweł Czajkowski 43 minuta

2:2 Mariusz Panek 84 minuta

3:2 Jakub Kapsa 89 minuta

KSZO: Wierzgacz – Sołtykiewicz, Grunt, Łatkowski, Barański – Kapsa (90′ Bełczowski), Mikołajek (86′ Mężyk), Wójtowicz (57′ Mianowany), Nogaj, Czajkowski – Jamróz (82′ Dziadowicz).

Cracovia II: Stępniowski – Jadanowski (46′ Kiebzak), Chochołek, Krasuski, Argasiński, Moskal, Zejdler, Kuligowski, Szewczyk (75′ Kotwica), Wdowiak (70′ Panek), Dialiba.

Żółte kartki: Kapsa, Mikołajek – Zejdler.

Sędziował: Przemysław Białacki (Kielce)

Kolejne spotkanie nasi piłkarze rozegrają w najbliższą środę – 11 listopada, kiedy to zmierzą się w Daleszycach z miejscowym Spartakusem. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 13.