Wypowiedzi po meczu KSZO – Soła
Sebastian Stemplewski (trener Soły): Przyjechaliśmy na trudny teren do Ostrowca, gdzie zawsze grało się ciężko. W końcu zagraliśmy na trawie, ponieważ przeważnie graliśmy na sztucznej murawie. Szczerze mogę powiedzieć, że szanujemy ten punkt, ponieważ dziś Ostrowiec był o tę jedną sytuację zespołem lepszym. Przypominam sobie mecz w Oświęcimiu, gdzie remis był w zasięgu obu drużyn, jednak to KSZO strzelił bramkę więcej i nie chcieliśmy dziś dopuścić do sytuacji, aby ten scenariusz się powtórzył. Spokojnie mieliśmy wyczekać moment i skontrować, tym bardziej patrząc na skład Ostrowca, gdzie wystawionych zostało czterech szybkich zawodników ofensywnych, dlatego też nie mogliśmy się za bardzo odkryć i czekaliśmy na moment skontrowania. Wiem, że KSZO mocno walczy o awans i dlatego też bardzo szanujemy ten punkt.
Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Pomimo niekorzystnego dla nas wyniku jestem zadowolony z gry moich zawodników. Na pewno wyszliśmy z zamiarem zdobycia trzech punktów, ale się nie udało. Stwarzaliśmy okazje, dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich, jednak zabrakło łutu szczęścia. Soła to bardzo mocny rywal, który dziś troszeczkę napsuł nam krwi. Zagraliśmy konsekwentnie na zero z tyłu, zabrakło jednak tego jednego trafienia pomimo sytuacji, które w drugiej połowie były dosyć klarowne. Nie ma co się załamywać, trzeba po prostu grać dalej. Jest to pierwszy mecz i na pewno jest to dla nas przetarcie przed następnymi meczami. Wyszliśmy jak zawsze grać w piłkę i będziemy to robić w każdym meczu. Mecze ligowe różnią się od sparingów, ponieważ w nich jest presja i widać było dziś, że zbyt szybko chcieliśmy pewne sytuacje rozwiązać. Uważam, że zagraliśmy trochę za nerwowo. Na pewno w głowach siedziało to, że ten mecz musimy wygrać, niestety pośpiech i ta presja troszeczkę nam przeszkadzały. Skład wyjściowy oraz zmiany spowodowane były tym, że niektórzy zawodnicy byli po kontuzjach, tak jak Tomek Persona czy Paweł Czajkowski, którzy miesiąc nie grali. Tak samo Adrian Gębalski, który po meczu z Wólczanką Wólka Pełkińska dwa tygodnie nie trenował. Dlatego postawiłem na zawodników, którzy cały czas grają i są w treningu. Jeżeli chodzi o zmianę na początku drugiej połowy, to brakowało mi napastnika, dlatego uważam, że bardzo dobrze grającego Mirka Kalistę zmieniłem na typową dziewiątkę, czyli Adriana Gębalskiego, ponieważ jego zaleceniem było nie uciekać z pola karnego. Natomiast w pierwszej połowie, kiedy Mirek Kalista miał być tym nominalnym napastnikiem, od razu uciekał na bok i nie było takiego zagrożenia, aby te bramki zdobywać. Uważam, że tutaj Adrian doszedł do sytuacji i wywiązał się bardzo dobrze z roli napastnika tyko oczywiście był nieskuteczny, ale to już inna sprawa.
