Remis na początek
Bezbramkowym remisem zakończył się inauguracyjny mecz III ligi małopolsko-świętokrzyskiej, w którym nasi piłkarze podejmowali Sołę Oświęcim.
Choć zarówno dla KSZO, jak i dla Soły był to mecz z gatunku tych „o sześć punktów”, to widać było, że szczególnie piłkarze z Oświęcimia przede wszystkim chcieli uniknąć porażki. Co prawda, o dzisiejszym meczu ciężko powiedzieć, że były to piłkarskie szachy, to jednak obie ekipy mocno pilnowały się w tyłach. Od pierwszych minut zarysowała się przewaga pomarańczowo-czarnych, którzy stwarzali sobie groźniejsze sytuacje pod bramką Daniela Bomby. Po dośrodkowaniu Łukasza Jamroza piłka minęła bramkarza gości, lecz strzał Jakuba Kapsy trafił niestety w słupek. Kilka minut później ponownie golkiper Soły wygarnął piłkę naszemu zawodnikowi, będącemu już w polu karnym. Na groźniejsze sytuacje kibice zgromadzeni przy Świętokrzyskiej musieli czekać do końcówki pierwszej połowy – nieprzyjemną wrzutkę najlepszego dziś chyba na boisku Kapsy bramkarz Soły z dużym trudem przeniósł na rzut rożny, okazję miał też Mirosław Kalista po rzucie rożnym wykonywanym przez Damiana Nogaja i przedłużeniu Mateusza Jagiełły, ale uderzył ponad bramką.
Soła z rzadka przedostawała się pod naszą bramkę, starając się raczej wybijać nasz zespół z rytmu i przede wszystkim skupić się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Długie piłki w wykonaniu pomarańczowo-czarnych nie zawsze przynosiły efekt, boczni obrońcy też zbyt rzadko włączali się do akcji ofensywnych i ciężko było o zrobienie przewagi liczebnej. Brakowało też typowego napastnika, bo choć Mirosław Kalista był aktywny i sprawiał sporo problemów obrońcom Soły, to jednak widać było, że najlepiej czuje się na skrzydle, a nie w pierwszej linii.
W drugiej połowie trener Krawiec sięgnął po Adriana Gębalskiego, który mógł zaliczyć debiut marzeń. Niestety, były zawodnik Puszczy Niepołomice zmarnował dwie doskonałe sytuacje. Najpierw, po błyskawicznie wyprowadzonej kontrze nieudanie próbował lobować Daniela Bombę, a następnie po ostrej centrze Stachurskiego uderzył z kilku metrów minimalnie niecelnie. Kilka minut wcześniej, Paweł Cygnar sprawdził czujność Szrama, uderzając z pola karnego, ale nasz bramkarz nie dał się zaskoczyć. Drugi raz groźniej pod naszą bramką zrobiło się po akcji lewym skrzydłem wprowadzonego po przerwie Jakuba Snadnego, jednak ten zamiast uderzać będąc w polu karnym, niepotrzebnie zszedł z piłką do środka i nasi obrońcy wyjaśnili sytuację.
Pomarańczowo-czarni nie ustawali w dążeniach do zdobycia zwycięskiego gola, ale Soła broniła się bardzo mądrze. Obrońcy oraz pomocnicy grali blisko siebie, nie zostawiając naszym piłkarzom zbyt wiele miejsca, a wrzutki w pole karne najczęściej padały łupem czerwono-białych. Na kilka minut przed końcem, głową uderzał Paweł Czajkowski, lecz jego strzał zmierzający w okienko bramki gości fantastycznie wybił Bomba. W doliczonym czasie gry ostatnią szansę miał Damian Nogaj, jednak uderzył z rzutu wolnego ponad bramką i po chwili arbiter zakończył to spotkanie.
Kogo zadowala najbardziej podział punktów przy Świętokrzyskiej? Niestety, przede wszystkim Sołę i Garbarnię, która dziś pokonała Spartę Kazimierza Wielka. Pomarańczowo-czarni mogli dziś sięgnąć po trzy punkty, ale w decydujących momentach zabrakło precyzji i zimnej krwi. Momentami nasi piłkarze grali też zbyt nerwowo, elektrycznie, za często próbując długich piłek, ale trzeba też pamiętać, że naprzeciwko nas stanął dziś dobrze zorganizowany rywal, który dysponował kilkoma groźnymi strzelbami w ataku, tak więc o przesadnym „odkryciu się” nie mogło też być mowy. Pozytywnie należy też ocenić występ nowych zawodników – Pietrasiak imponował spokojem i przemyślanymi zagraniami, Jagiełło sporo się naharował w środku pola, Kalista choć został zmieniony w przerwie, to dawał się obrońcom gości, a Adrian Gębalski potwierdził, że potrafi się znaleźć w polu karnym, choć cieniem na jego występie kładą się te dwie zmarnowane sytuacje, a ponadto miał trochę nieudanych zagrań. Z drugiej jednak strony, to pierwsze koty za płoty i wraz z upływem czasu pomarańczowo-czarni powinni się systematycznie rozkręcać.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Soła Oświęcim 0:0
KSZO: Szram – Stachurski, Pietrasiak, Łatkowski, Sołtykiewicz (65′ Persona) – Kapsa (65′ Czajkowski), Jagiełło (82′ Mężyk), Mianowany, Nogaj, Jamróz – Kalista (46′ Gębalski).
Soła: Bomba – Furtak, Wadas, Drzymont, Ząbek – Gleń (59′ Hałgas), Wykręt (87′ Ryś), Dynarek, Cygnar, Szewczyk – Knapik (64′ Snadny).
Żółte kartki: Wadas, Szewczyk, Furtak.
Sędziował: Damian Gawęcki (Bieliny)
Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają w najbliższą sobotę, kiedy to w Andrychowie zmierzą się z Beskidem. Początek spotkania o godzinie 15.
