Pierwsza domowa porażka
Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski doznali pierwszej domowej porażki w sezonie – zbyt mocne okazało się Podhale Nowy Targ, które wygrało w Ostrowcu 2:1 (1:0).
Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy ku czci piłkarzy III-ligowej Wólczanki Wólka Pełkińska, którzy zginęli dziś w wypadku samochodowym w drodze na swój mecz przeciwko Avii Świdnik. Bracia Rafał i Kamil Pydych, Mariusz Korzępa oraz Patryk Szewczak. Rodzinom piłkarzy składamy z tego miejsca najszczersze kondolencje…
– Grząsko jest, nie Kanar? – rzucił przed meczem Tadeusz Krawiec i faktycznie murawa, podobnie zresztą jak i dzisiejsza aura nie były dziś sprzymierzeńcem piłkarzy obydwu drużyn. W mecz nieco lepiej weszli goście, którzy już po kilkudziesięciu sekundach mogli objąć prowadzenie, jednak Rafał Gadzina po akcji prawym skrzydłem i dograniu piłki w pole karne nieznacznie się pomylił. W odpowiedzi Łukasz Jamróz po ładnym dograniu Pawła Czajkowskiego przegrał pojedynek sam na sam z Waldemarem Sotnickim, a chwilę później niecelnie główkował Adrian Gębalski. Natomiast w 23. minucie do bezpańskiej piłki w polu karnym gości dopadł Paweł Czajkowski, lecz jego uderzenie zostało zblokowane i piłka wyszła na rzut rożny. Zaczęło się obiecująco – pomarańczowo-czarni nieco mocniej przycisnęli gości, którzy na początku spotkania zdawali się potwierdzać opinię, że o ile w ofensywie są mocni, to przy pressingu ze strony naszych piłkarzy zaczęli się gubić. Ale im dalej w mecz, tym gorzej. Podopieczni Marka Żołądzia zagęścili środek pola, starając się jednocześnie odcinać naszych napastników od podań i trzeba przyznać, że robili to bardzo efektywnie. Nasi piłkarze ewidentnie nie mieli pomysłu jak sforsować ten mur, byli zbyt przewidywalni, zbyt wolni, a ponadto nie było wśród nich piłkarza, który potrafiłby pokierować grą w środku pola. Zagrać prostopadłe podanie, rozciągnąć grę, przyspieszyć, wprowadzić element zaskoczenia.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, sprezentowaliśmy gościom gola do szatni. Klaudiusz Łatkowski bezsensownie wyciął jednego z piłkarzy gości, a rzut karny na bramkę zamienił Sebastian Świerzbiński. Chwilę później arbiter gwizdnął po raz ostatni w pierwszej części gry, a olbrzymie pretensje do niego, a właściwie to do sędziego liniowego miał II trener Krystian Kanarski, którego zdaniem we wcześniejszej fazie akcji jeden z zawodników Podhala był na spalonym.
Druga połowa powinna rozpocząć się od bramki wyrównującej, jednak Mirosław Kalista zamiast uderzać próbował jeszcze mijać golkipera gości i ostatecznie posłał piłkę wysoko ponad jego bramką. Kilka minut później na indywidualną akcję zdecydował się Łukasz Jamróz, ale znów Waldemar Sotnicki był na posterunku, posyłając piłkę na rzut rożny. Niestety, zamiast wyrównania kibice zgromadzeni na stadionie przy Świętokrzyskiej zobaczyli drugą bramkę dla Podhala. Michał Stachurski popełnił katastrofalny błąd, próbując zgrywać piłkę do Ołeksija Szrama, tyle, że zza jego pleców wyskoczył Bartłomiej Pająk, który pokonał naszego bramkarza.
Pomarańczowo-czarni zareagowali najlepiej jak się dało – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki w pole karne Adrian Gębalski z bliska wepchnął piłkę do bramki Sotnickiego i odżyły nadzieje na zdobycie przynajmniej punktu. KSZO próbował coś zmienić, miał przewagę w posiadaniu piłki, a gra toczyła się praktycznie cały czas na połowie Podhala. Jednak co z tego, skoro poza kilkoma stałymi fragmentami gry i wrzutkami nijak nie przekładało się to na dogodne sytuacje bramkowe. Próbowaliśmy, staraliśmy się, lecz brakowało argumentów czysto piłkarskich. Najlepszą sytuację miał chyba Dariusz Pietrasiak, którego uderzenie z kilku metrów po jednym ze stałych fragmentów gry zablokował jeden z defensorów gości. W doliczonym czasie gry beniaminek mógł jeszcze dobić KSZO, lecz pojedynek w sytuacji sam na sam z napastnikiem gości wygrał Ołeksij Szram.
Nie da się ukryć, że dzisiejszy mecz był dla nas wszystkich sporym rozczarowaniem. Nie tak wyobrażaliśmy sobie dzisiejsze popołudnie. Niestety, większość naszych piłkarzy zagrała dziś słabe zawody, nie będąc w stanie sforsować mądrej, a jednocześnie konsekwentnej obrony gości. Pomarańczowo-czarni walili dziś głową w mur, a jak na dłoni było widać brak kreatywności w środku pola oraz strach przed podjęciem ryzyka. Akcje często były niepotrzebnie zwalniane, a gdy już naszym udało się zdobyć nieco terenu, to zagrywali piłki do nikogo czy oddawali ją gościom. Do tego jeszcze brak skuteczności oraz juniorskie błędy, które zaowocowały bramkami dla gości. Słowem: z taką grą w II lidze nie mielibyśmy czego szukać. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że dzisiejsze spotkanie było wypadkiem przy pracy i podopieczni trenera Krawca w kolejnych spotkaniach pokażą na co naprawdę ich stać.
Parę słów należy też poświęcić pracy arbitrom dzisiejszych zawodów, bo to również nie był ich dzień. Michał Górka oraz jego asystenci wyraźnie sobie dziś nie radzili. Arbiter wiele razy gwizdał „na krzyk”, przerywając akcje, gdy nie było ku temu powodu. To powodowało zniecierpliwienie wśród piłkarzy obydwu zespołów oraz na ławkach rezerwowych. Raz nawet trener Krawiec został upomniany, po tym jak ostro skrytykował jedną z decyzji tarnowskiego arbitra, a Krystian Kanarski momentami wychodził z siebie. Niestety, mieli ku temu powody, bo cała trójka nie dostosowała się dziś do poziomu trzecioligowego. Oby w kolejnych meczach z udziałem naszej drużyny sędziowie lepiej wykonywali swoje obowiązki.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Podhale Nowy Targ 1:2 (0:1)
0:1 Sebastian Świerzbiński 45 minuta rzut karny
0:2 Bartłomiej Pająk 56 minuta
1:2 Adrian Gębalski 60 minuta
KSZO: Shram – Stachurski, Pietrasiak, Łatkowski (53′ Kapsa), Persona – Kalista (65′ Nogaj), Jagiełło, Czajkowski (86′ Mężyk), Mianowany, Jamróz (60′ Dziadowicz) – Gębalski.
Podhale: Sotnicki – Mikołajczyk, Luberda (49′ Basta), Drobnak, Jaworśkyj (90′ Lizak), Urbański, Świerzbiński, Komorek (66′ Waksmundzki), Potoniec, Pająk, Gadzina (49′ Jandura).
Żółte kartki: Persona – Luberda, Jaworśkyj, Sotnicki.
Sędziował: Michał Górka (Tarnów)
Kolejne spotkanie ligowe pomarańczowo-czarni rozegrają w sobotę – 2 kwietnia, kiedy to w Muszynie zmierzą się z Popradem. Jednak już w najbliższą środę o godzinie 16:30 zagramy na wyjeździe z Kamienną Brody w ramach 1/8 finału Okręgowego Pucharu Polski.
