I ZespółKSZO

Druga liga umyka…

Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski już po raz trzeci tej wiosny schodzą z boiska pokonani – tym razem lepsza okazała się drużyna Hutnika Nowa Huta, która wygrała 1:0 (0:0) po trafieniu Michała Guji.

Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków pomarańczowo-czarnych, którzy za wszelką cenę nie chcieli dopuścić do tego, by wyprzedziło ich szalejące ostatnio Podhale, oraz tego, by ich strata do prowadzącej Garbarni jeszcze się powiększyła. Pierwszą dobrą okazję miał Michał Stachurski, ale bez zarzutu w tej sytuacji spisał się Dorian Frątczak. Później dwukrotnie przed szansą stawał Adrian Gębalski, lecz najpierw z jego uderzeniem nie miał problemu Frątczak, a później próba lobu w wykonaniu naszego napastnika okazała się niecelna. Końcówka pierwszej części gry to już prawdziwe oblężenie bramki Hutnika, ale niestety nie zakończona zmianą wyniku. W ciągu trzech minut wyśmienite okazje zmarnowali kolejno: Gębalski, przegrywając pojedynek sam na sam z Frątczakiem, a później hasający pod bramką rywali Stachurski, którego strzał na rzut rożny wybił bramkarz gospodarzy, a kilkadziesiąt sekund później jego uderzenie zatrzymało się na spojeniu słupka z poprzeczką. Pierwszą dobrą sytuację gospodarze stworzyli sobie dopiero na pięć minut przed końcem pierwszej połowy – uderzał Michał Nawrot, ale wracający po ponad pięciomiesięcznej przerwie do bramki KSZO, Stanisław „Ninja” Wierzgacz był na posterunku. Po chwili piłka prześlizgnęła się po głowie Przemysława Antoniaka, dzięki czemu szansę miał Jamróz, ale mający dziś pełne ręce roboty Frątczak nawet nie musiał interweniować.

Po przerwie, gospodarze obudzili się z marazmu, w którym tkwili przez znaczną część pierwszej połowy. Najpierw po raz drugi przed szansą stanął Nawrot, lecz będąc przed Wierzgaczem, trafił wprost w niego. Kilka minut później nie mieliśmy już jednak tyle szczęścia, bowiem precyzyjne dośrodkowanie Nawrota trafiło do Michała Guji, który z bliska wpakował ją do naszej bramki, zdobywając tym samym swojego jubileuszowego, dziesiątego gola w sezonie. Po stracie bramki w naszych szeregach robiło się coraz bardziej nerwowo, co przekładało się na niedokładność, problemy z zagrożeniem bramce Frątczaka, czy też proste błędy, jak ten Michała Stachurskiego, który przy próbie dośrodkowania nawet nie trafił w piłkę. Jednocześnie gospodarze mając w pamięci swoje cztery tegoroczne domowe porażki nie forsowali przesadnie tempa. Wręcz przeciwnie – zwalniali grę, kiedy tylko mieli ku temu okazję, skupiając się na jak najszczelniejszym zamknięciu dostępu do własnej bramki. Na niespełna kwadrans przed końcem spotkania, przed szansą stanął wprowadzony po przerwie Paweł Czajkowski, ale jego uderzenie z pierwszej piłki było minimalnie niecelne. Pięć minut później mogło się to zemścić, kiedy to po uderzeniu z pierwszej piłki Kotwicy, ta przeleciała tuż obok bramki Wierzgacza. W samej końcówce miała jeszcze miejsce kontrowersyjna sytuacja – po tym jak golkiper gospodarzy, Dorian Frątczak staranował na skraju pola karnego Łukasza Jamroza, prowadząca zawody Angelika Kuryło zamiast odgwizdać rzut karny, zdecydowała się na podyktowanie… rzutu wolnego dla Hutnika. Pomimo desperackich ataków KSZO, wynik nie uległ już zmianie.

Jakby tego było mało, swoje spotkanie wygrała Garbarnia Kraków, która zwyciężyła 4:2 w Woli Rzędzińskiej, pomimo tego, że do 71. minuty przegrywała 1:2 (!), a trzy ostatnie trafienia zdobyła grając w dziewiątkę (!!!), a także Podhale Nowy Targ, które pokonało Cracovię II 3:1, odnosząc siódme kolejne zwycięstwo. Do pierwszego miejsca tracimy więc już aż osiem punktów i baraże o drugą ligę oddalają się coraz bardziej.

– Myślę, że mieliśmy dzisiaj przygniatającą przewagę, stwarzaliśmy bardzo dużo sytuacji i – mówię tu bez ironii – spokojnie powinniśmy ten mecz wygrać. Niestety, Hutnik stworzył jedną sytuację, którą zamienił na bramkę, my później chcieliśmy odrabiać straty, mieli drugą sytuację, ale nasz bramkarz dobrze wybronił. W końcówce pani sędzina nie odgwizdała jeszcze ewidentnego rzutu karnego po faulu na Jamrozie. Jednak zostało jeszcze dużo kolejek, w tym mecz z Garbarnią u siebie, nie składamy broni, gramy do końca, ponadto mamy jeszcze Puchar Polski, który też chcemy zdobyć, także nie załamujemy rąk. Uważam, że zawodnicy nie powinni spuszczać głów, bo widać po nich pewien marazm, ale powiedziałem im w szatni, że jeśli ktoś chce udowodnić, że chce być piłkarzem, to w tej trudnej sytuacji musimy sobie sami pomóc, wyjść z niej i w tym upatruję naszych nadziei na ten trudny okres – skomentował Tadeusz Krawiec.

Hutnik Nowa Huta – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:0 (0:0)

1:0 Michał Guja 55 minuta

Hutnik: Frątczak – Mrożek (74′ Kotwica), Kołodziej, Dudek M., Antoniak – Niechciał (90′ Guzik), Guja, Świątek, Gamrot, Nawrot (90′ Jacak) – Sierakowski (81′ Dudek T.)

KSZO: Wierzgacz – Stachurski, Pietrasiak, Łatkowski (84′ Dziadowicz), Sołtykiewicz (61′ Czajkowski) – Jamróz, Jagiełło, Mianowany (72′ Mąka), Nogaj, Kapsa (61′ Persona) – Gębalski.

Żółte kartki: Gamrot – Jamróz, Mianowany, Gębalski.

Sędziowała: Angelika Kuryło (Brzesko)

Kolejne spotkanie pomarańczowo-czarni rozegrają już w najbliższą sobotę – 20 kwietnia, kiedy to podejmą przy Świętokrzyskiej Wolanię Wola Rzędzińska. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15:30.