Kosmiczny mecz
Po porażce w Oświęcimiu pomarańczowo-czarni postarają się podtrzymać dobrą passę w meczach u siebie, a ich rywalem będzie beniaminek z Nowotańca.
Cosmos to chyba najbardziej egzotyczna drużyna spośród wszystkich obecnych w grupie IV III ligi. Nic dziwnego, bo dopiero w sezonie 2011/12 ekipa z liczącej około 500 mieszkańców wsi Nowotaniec zadebiutowała w IV lidze, a jeszcze 10 lat temu kopała się po A-klasowych boiskach. Co ciekawe, klub z powiatu sanockiego został założony już w 1947 roku i przez pierwsze 30 lat występował pod nazwą LZS. W 1977 roku zmieniono nazwę, wzorując się na słynnym Cosmos Nowy Jork, w którym występowali choćby Pele, Franz Beckenbauer czy Johan Neeskens.
Dla wielu kibiców zwycięstwo Cosmosu w rozgrywkach IV ligi podkarpackiej w minionych rozgrywkach było szokiem, choć już w dwóch wcześniejszych sezonach czerwono-czarno-biali stawali na najniższym stopniu ligowego podium. Po rundzie jesiennej było jasne, że kwestię awansu rozstrzygną między sobą właśnie Cosmos oraz Sokół Nisko, jednak w roli faworytów stawiano raczej piłkarzy z Niska. Piłka nożna napisała jednak kolejną piękną historię, w której ci maluczcy utarli nosa teoretycznie silniejszemu rywalowi. Dość powiedzieć, że kierownik drużyny – Henryk Majka – mianem kosmicznego określił już awans do IV ligi, a w odniesieniu do awansu do III ligi użył stwierdzenia „przeskok Cosmosu w krainę baśni, marzeń i czarów”
Jednak piłkarze z Nowotańca wcale nie zamierzają na tym poprzestać – już w swoim drugim meczu sprawili megasensację ogrywając na swoim terenie Motor Lublin 2:1, a oba bramki były autorstwa grającego trenera Cosmosu – Ireneusza Zarzyki, zaś cztery tygodnie temu w Nowotańcu przegrała bardzo silna Stal Rzeszów. Trzecie i zarazem ostatnie zwycięstwo nasi rywale odnieśli w Małogoszczy, oprócz tego punkty zdobywali w Daleszycach oraz domowych meczach przeciwko JKS 1909 Jarosław oraz w ostatniej kolejce z Avią Świdnik. Ogółem z dwunastoma zdobytymi punktami w dziesięciu meczach podopieczni trenera Zarzyki plasują się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli. Jednak włodarze klubu oraz sami zawodnicy twardo stąpają po ziemi – samo utrzymanie się wśród trzecioligowców byłoby olbrzymim sukcesem. Póki co, największym problemem Cosmosu jest siła ofensywna, bowiem dziewięć zdobytych bramek to wynik lepszy jedynie od Karpat Krosno.
Kadra Cosmosu kosmiczna też nie jest, na kolana w żadnym wypadku nie powala. 37-letni trener Zarzyka występujący na pozycji napastnika przez całą karierę występował w niższych ligach, to samo 27-letni Piotr Laskowski będący aktualnie z trzema trafieniami najskuteczniejszym strzelcem zespołu. Ograni w wyższych ligach są w zasadzie jedynie dwaj zawodnicy. Pierwszym z nich jest Ukrainiec Wołodymyr Pidwyrnyj, który w sezonie 2014/15 zaliczył dziesięć występów w I lidze w barwach łódzkiego Widzewa, ale już w poprzednich rozgrywkach występował „zaledwie” w beniaminku III ligi łódzko-mazowieckiej – Błękitnych Raciąż. Tym drugim jest zaś 22- letni pomocnik Robert Dymowski, który w latach 2014-15 był piłkarzem GKS Tychy, zaliczając w śląskim zespole 31 występów na poziomie I i II ligi. Kilka tygodni temu z Cosmosu odszedł doświadczony 29-letni napastnik Rafał Nikody, który pamięta jeszcze m.in. pamiętną wygraną w Pucharze Polski z Legią Warszawa w sezonie 2006/07, gdy był piłkarzem pobliskiej Stali Sanok. W jutrzejszym spotkaniu nie wystąpią jednak zarówno trener Zarzyka (kontuzja pachwiny), jak i Pidwyrnyj i Laskowski (kartki), tak więc szanse Cosmosu na sprawienie niespodzianki mocno maleją.
Suma summarum jutro pomarańczowo-czarni są zdecydowanym faworytem i każdy inny wynik niż ich zwycięstwo będzie uznany za sporego kalibru niespodziankę
Spotkanie rozpocznie się jutro o godzinie 16 na Stadionie Miejskim w Ostrowcu Świętokrzyskim.
