Jedziemy na Unię
Po bezbramkowym remisie z Karpatami Krosno pomarańczowo-czarni postarają się o powiększenie swojego dorobku punktowego w Tarnowie.
Nasi rywale w swoim pierwszym ligowym starciu także podzielili się punktami, a ich przeciwnikiem była świdnicka Avia. Na trafienie Krystiana Mroczka już po siedmiu minutach odpowiedział Damian Lubera, który potwierdził swoją wysoką dyspozycję. To ważne zwłaszcza w kontekście odejścia z drużyny „Jaskółek” doświadczonego napastnika Piotra Drozdowicza (przeniósł się do IV-ligowej Wolanii Wola Rzędzińska), a także Łukasza Popieli, autora siedmiu trafień, a zarazem drugiego najskuteczniejszego strzelca drużyny z poprzednich rozgrywek, który wzmocnił beniaminka – Wiślan Jaśkowice.
Trzeba przyznać, że biało-niebiescy są rywalem, który ewidentnie „leży” pomarańczowo-czarnym. Od momentu awansu KSZO do III ligi nie przegraliśmy żadnego z ośmiu starć przeciwko Unii, zaś w samym Tarnowie dwukrotnie wygrywaliśmy (sezony 14/15 oraz 15/16) oraz dwukrotnie wywoziliśmy jeden punkt (w tym w ostatnim sezonie). Jednak nie oznacza to, że Unia nie potrafi postraszyć przed własną publicznością mocniejszych od siebie rywali. Przynajmniej w ostatnim sezonie czyniła to regularnie, a wspomnieć wypadałoby choćby o wygranych z Garbarnią, Stalą Rzeszów czy Resovią. Ogółem podopieczni Daniela Bartkowskiego ponieśli w Tarnowie zaledwie jedną porażkę (z Sołą Oświęcim), a w domowych starciach z drużynami z czołowej piątki wywalczyli aż jedenaście punktów. Gdyby nie kiepskie wyniki osiągane na wyjazdach biało-niebiescy skończyliby wyżej niż zaledwie na jedenastym miejscu.
W tym sezonie nie zanosi się na to, żeby było szczególnie lepiej (jeśli w ogóle). Jedynymi wzmocnieniami Unii jest dwójka juniorów włączonych do kadry pierwszego zespołu – Damian Bachara i Oskar Oszust. Obaj zdołali już jednak zadebiutować wcześniej w barwach tarnowskiego klubu. Nic więc dziwnego, że kibiców „Jaskółek” specjalnie nie zadowala taki stan rzeczy. Zwłaszcza, że główny sponsor, czyli grupa Azoty deklarował zdecydowanie większe wsparcie finansowe dla klubu, a tu nie dość, że bilans okienka transferowego wyszedł na minus, to jeszcze w przebudowie jest strona klubu i rolę podstawowego źródła informacji pełni jedynie fanpage klubu na Facebooku.
Kolejną rzeczą jest brak świeżej krwi w zespole – od dłuższego czasu trzon drużyny stanowią ci sami zawodnicy – za strzelanie bramek w dużej mierze odpowiadają: etatowy wykonawca rzutów karnych – pomocnik Krzysztof Wrzosek, a także napastnik Artur Biały (łącznie szesnaście trafień w ubiegłym sezonie), w drugiej linii główne role odgrywają: Łukasz Bartkowski, prywatnie brat trenera Unii, Marcel Tyl, a także Dawid Sojda, który nie przebił się w II-ligowej Puszczy Niepołomice i na początku ubiegłego sezonu wrócił do rodzinnego Tarnowa. Defensywę w ryzach trzymają zaś doświadczeni Paweł Węgrzyn oraz Robert Witek, którzy są związani z ekipą biało-niebieskich od początku swojej przygody z piłką. Wydaje się, że z tym składem osobowym Unia mimo wszystko nie powinna drżeć o utrzymanie, jednak z drugiej strony kibice „Jaskółek” nie powinni się napalać na nic więcej niż środek tabeli. Naszym zdaniem poprawienie jedenastego miejsca oraz dorobku punktowego z ubiegłego sezonu należałoby rozpatrywać w kategoriach sukcesu.
Spotkanie odbędzie się jutro o godzinie 17 na Stadionie Miejskim przy ulicy Zbylitowskiej 3 w Tarnowie.
